Szukaj:Słowo(a): Góry Sowie mapa

Pierwsza wpadka to return to castel of wolfenstein - gra zaczyna sie
migawka na
zamek i informacja: gdzies w gorach na polnocy niemiec
Druga medal of honor - mapa w sztabie ma uklad po 1991.
pozdr
szymel



i co w tym jest zabawnego? i gdzie jest tax?

white

taxior (x2) sorry jeśli było...
1.
Trzy skazane uciekły z więzienia - brunetka, ruda i blondynka. W lesie, gdy
pościg już prawie ich doganiał, postanowiły skryć się na drzewach. Najpierw
strażnicy trafili pod drzewo, na którym ukryła się brunetka:
- Jest tam ktoś? - wołają.
- Miau, miau - odpowiedziała brunetka.
- Ach, to tylko kot - machnęli ręką i poszli dalej. Doszli do drzewa na
którym siedziała ruda.
- Jest tam kto?
- Huu, huu - usłyszeli.
- Ach, to tylko sowa - uspokoili się i poszli dalej. Gdy doszli do
następnego drzewa, również zawołali:
- Jest tam kto?
- Muuuuuu...
2.
- Dlaczego blondynka siedząca w więzieniu zbiera butelki?
- Bo chce wyjść za kaucją.

Witam!
Przeglądając różne strony dotyczące poniemieckich budowli w Górach
Sowich jak refren pojawia się temat kolejki wąskortorowej - zarówno do
wywożenia urobku (a więc kolejka "kopalniana") oraz wykorzystywanej do
transportu materiałów budowlanych ze stacji normalnotorowej (Głuszyca
Górna) na place budowy (Osówka, Soboń), a także z okolic Ludwikowic
Kłodzkich (bocznica normalnotorowa) w okolice Sokolca.

Podobno w miejscowości Kolce znajdowały sie warsztaty, gdzie naprawiano
parowozy obsługujące tą linię...

Tyle wyszperałem w sieci.

Wiadomo coś więcej? Począwszy od prześwitu, poprzez pozostałości, a na
mapkach/skanach map z naniesionym domniemanym przebiegiem torowisk
skończywszy?
Domyślam się, że pozostawiony tabor padł łupem Armi Czerwonej, bądź
stoi w zamaskowanych podziemiach (o których się tyle pisze i mówi...)

Czy "Walimka" odegrała jakąś rolę w budowie kompleksu "Riese"?

W sumie wokół Gór Sowich narosło wiele legend, ale to już NTG...

Pozdrawiam
Wojtek


Ich przebieg jest nakreślony na mapie Góry Sowie - podziemne kompleksy
"Riese"
wyd. Intercera (akala 1:11000)



Nie tylko na tej. PPWK jakiś czas temu też wydała mapę turystyczną (o nazwie
bodaj właśnie "Góry Sowie") gdzie torowiska były zaznaczone.

Wąskotorówka w czasie budwy podziemnych kompleksów służyła głównie do
obsługi placu budowy i dowożenia materiałów budowlanych oraz robotników i
wywożenia urobku.

ZTCP prześwit to 600mm, jedna ze stacji przeładunkowych była w okolicy
zwanej Erlensbruch (mam nadzieję, że nie popełniłem błędu) - czyli dziś
Olszyniec. Istenieją niepotwierdzone informacje o tym, że był tam swego
czasu przystanek osobowy na Weistritzthalbahn. W tym miejscu odgałęziała się
bocznica z mijanką. Dziś na jej terenie stoi oczyszczalnia ściegów dla gimy
Walim. Ta bocznica obsługiwała północną i zachodnią część placu budowy, bo
było jeszcze jedno miejsce styku z kolejami normalnymi w Głuszycy - ale
tutaj szczegółów nie znam

Zdroofka
Andrzej


A właśnie.Na mapie widzę że tor biegnie do miejscowości Słupiec,a tam
odgałęzia się do Dzikowca i kopalni Słupec-Straszków czy obie linie to były
wybudowane jako bocznice czy dawniej prowdzono na nich jakieś przewozy
pasażerskie ?



Odnoga do Dzikowca to pozostałość linii przez Srebrną Górę - rozebrana koło
1933 biegła do Budzowa, Bielawy i dalej.

Wg najnowszej mapy "okolic Kłodzka" te odcinki są zaznaczone jako czynne
linie kolejowe,jak jest naprawdę ?



Mała kryptoreklama, ale polecam mapę "Góry Sowie" z Polskiego Przedsiębiorstwa
Wydawnictw Kartograficznych - są tam bardzo dokładnie zaznaczone nawet te nie
istniejące już linie kolejowe.

Sorry za tyle upierdliwych pytań,ale nieczynne linie kolejowe bardzo mnie
frapują...
Pozdrawiam!
Piotr Serwin
Nowy Sącz



Grzesiek "Trapp" Sz.


| Blockstelle Liebichau - km 62,85 od Wrocławia.
| Wg mapy RBD Breslau z 1941 roku.

hmm, to znacznie komplikuje sprawe ;o)
jesli czegos nie pokrecilem, to pod moja skala byl km 61,7. na pewno
koncowka 7 :)



Hmm ... tak zastanawiam się i zastanawiam, skąd ja znam kilometr 61 trasy
Wrocław - Goerlitz i oświeciło mnie.
Kiedyś czytałem kilka książek (tych poważniejszych autorów) opisujących
tajemnice z lat II wojny światowej jakie kryją Góry Sowie oraz zamek Książ,
i tam pojawił się wątek tunelu kolejowego łączącego podziemia Książa z tą
linią ... o ile pamiętam (zacytowałbym jedną z książek, ale pożyczyłem
koledze) pojawiła tam się informacja, że ta bocznica odchodziło na Książ,
gdzieś koło 61 km.

Oczywiście nikt tego nigdy nie potwierdził, to jest tylko sugestia,
aczkolwiek taka bocznica (gdyby istniała naprawdę) musiała być osłonięta
jakimś posterunkiem, możliwe że "dość" tajnym, zbudowanym w czasie wojny.

Oczywiście to jest tylko hipoteza ;)
I proszę mnie od razu nie karcić, że wyskakuje z jakimiś niepotwierdzonymi
dziwactwami :

Pozdrawiam,
Grzesiek Węglarz
(również zakochany w DlnŚl)

Jugowice i Walim znajdują sie koło Wałbrzycha, Świdnicy. w górach sowich.
Kolejka jest bardzo malownicza. Sporą część tej trasy widać jak się jedzie
do Rzeczki na narty. Piękne kamienne mosty i górska sceneria. Uważam że jest
to jedna z najbardziej malowniczych linii w Polsce. Jeśli ktoś z kolegów nie
zgadza się z moim poglądem to oczekuję propozycji malowniczych linii.
Tom

A gdzie na mapie Polski znajde Jugowice i Walim ?

zdrowko
Milo

| po drugie - nieco dalej, bo przy hangarach na Grochowie (ezt) stoi
pomnik
| niesamowitej lokomotywki elektrycznej produkcji AEG (przypomina to
| niemieckie E69 !!!).
| Czy ktos wie co to za lok ?

| A nie jest to przypadkiem lokomotywa kolejki Jugowice-Walim (rok
| produkcji 1914) ?

| A M




  Podłączę się do tematu: ktoś wie, gdzieobecnie znajdują się ruiny
ładowni żwiru? Osobiście widziałem takie w Targowicy i przy
niegdysiejszej stacji Kowalskie Żelowice.



Wiesz co, generalnie w Sudetach jest tego od groma i ciut, ciut. Przy
czym głównie są to eksładownie kruszywa z kamieniołomów. Z tego co teraz
przychodzi mi do głowy to: Tłumaczów, Głuszyca Górna, w trójkącie
Henryków- Ciepłowody- Kondratowice chyba są 3 eksładownie (w tym mało
znane wykopaliska archeologiczne bocznicy do Górki Sobockiej),
szczątkowe ruiny koło Pilchowice Nielestno (też mało znana dawna
bocznica), ZTCP to poniżej tunelu w stronę Kamiennej Góry.
Jak popełniam rowerowe wycieczki wzdłuż zapomnianych linii Dolnego
Śląska, to często napotykam nieczynne ładownie. Najlepiej zaopatrz się w
dobre mapy turystyczne (wydawnictwo PLAN: Ziemia Kłodzka, Góry Sowie,
Góry Kamienne i Wałbrzyskie, Pogórze Kaczawskie, Dolina Bobru - są na
www.bezdroza.com), na których zaznaczono kamieniołomy czynne i nieczynne
i skoreluj to z przebiegiem linii kolejowych.

Miłej eksploracji.



  Podłączę się do tematu: ktoś wie, gdzieobecnie znajdują się ruinyładowni żwiru? Osobiście widziałem takie w Targowicy i przy
| niegdysiejszej stacji Kowalskie Żelowice.

Wiesz co, generalnie w Sudetach jest tego od groma i ciut, ciut. Przy
czym głównie są to eksładownie kruszywa z kamieniołomów. Z tego co teraz
przychodzi mi do głowy to: Tłumaczów, Głuszyca Górna, w trójkącie
Henryków- Ciepłowody-Kondratowicechyba są 3 eksładownie (w tym mało
znane wykopaliska archeologiczne bocznicy do Górki Sobockiej),
szczątkowe ruiny koło Pilchowice Nielestno (też mało znana dawna
bocznica), ZTCP to poniżej tunelu w stronę Kamiennej Góry.
Jak popełniam rowerowe wycieczki wzdłuż zapomnianych linii Dolnego
Śląska, to często napotykam nieczynne ładownie. Najlepiej zaopatrz się w
dobre mapy turystyczne (wydawnictwo PLAN: Ziemia Kłodzka, Góry Sowie,
Góry Kamienne i Wałbrzyskie, Pogórze Kaczawskie, Dolina Bobru - są nawww.bezdroza.com), na których zaznaczono kamieniołomy czynne i nieczynne
i skoreluj to z przebiegiem linii kolejowych.

Miłej eksploracji.



słyszałem że podobno oczyszczaa linie brzeg-strzelin może będą wozić
tłuczeń ale niewimczy to prawada

To właśnie miałem  na mysli. A nawet nieco więcej - wszystko co jest na
turystycznej mapie "Kotlina Kłodzka".
Oops, dopiero teraz zauważyłem nazwe Srebrna Góra, ale to po drugiej stronie
pasma Sowich niż Ścinawka... (to była bodajże trasa Ząbkowice - S.G. -
Bielawa - Dzierżoniów (czyli poza kotliną, ale w Kłodzku zdaje się
opisana)).  Ponadto oprócz linii Ścinawka Grn.-  Otovice była linia Ścinawka
Śr - Radków. Daaawno temu, gdy byłem w Radkowie 1 raz (jeszcze w
podstawówce!) dotarłem na stacyjkę w Radkowie (chyba dopiero 5 tambylec znał
jej położenie) i jeździł wtedy jeden pociag osobowy o jakiejś chorej
godzinie rannej (4? 5?). Był to mój pierwszy kontakt z linią
umierajacą.......
Jeżeli Ścinawki nie leżą w Kotlinie Kłodzkiej, to jak nazywa się ta kraina
geograficzna? Boć Sudety to za mało dokładnie a Stołowe i Sowie to też nie
są....

Chciałbym wiedzieć co trzeba mieć, jakie spełniać kryteria i jaka
firma jest
najlepsza w organizowaniu takiego typu imprez (zabaw ;) ) i chyba
najważniejsze ile taka przyjemnośc kosztuje.



A nie prościej wziąć po prostu plecak i powlec się gdzieś w Polskę? Bo
te obozy -zastrzegam, ze znam z opowiadań, bo na żadnym nie byłem - to
jakoś mi strasznie komercją śmierdzą. Na początek warto się zabrać z
jakimś kumplem. co już trochę się szwendał. Bardzo ciekawe może być na
przykład próbowanie dotarcia z jednego miejsca w drugie po prostej.
Żaden obóz takich przeszkód Ci nie wymyśli, jak natura. A i taniej.

Wyposażenie, to przede wszystkim dobry nóż i dobra mapa. W miarę środków
można rozwijać o odpowiednią odzież, sprzęt kempingowy i inne gadżety.
Jako zapasy żywności dobrze się sprawdzają suchary w połączeniu z
dżemem. Drzem służy do jedzenia, ale i do uzdatniania wody (można go
rozpuścić :-).

Z terenów przydatnych do takich zabaw, to polecam Góry Sowie,
Bieszczady. Mała szansa spotkania kogokolwiek, kto się będzie burzył o
nocleg na dziko. Sporo miejsca, by nie wpadać co chwila na wycieczkę
szkolną, czy jakąś zagrodę. Szczególnie w Górach Sowich sporo obiektów,
które mogą stanowić cel takiej wyprawy.

Np. Wielka Sowa i całe Góry Sowie. Tam jest mnóstwo takich miejsc,
zaopatrz
się w mapę.
Pzdr :)



Racja. Calkiem fajna trasa na rowerek, tylko ze naprawde sporo nielightowych
podjazdow. Mozesz tez przejechac z Bielawy do Srebrnej Gory.

pozdr
PG


Naszla mnie ochota na wyjazd w gory, tylko za bardzo nie wiem gdzie. Czy
ktos moze mi polecic w obrebie 100km jakies ciekawe góry? Gdzie warto
pojechac i jakim szlakiem przejsc?



Polecam Góry Sowie, niezbyt trudne, dużo szlaków, malownicze i blisko
(60 km). Można dotrzeć samochodem w godzine, w przypadku komunikacji
publicznej PKS do Dzierżoniowa lub Bielawy a potem komunikacją miejską
można dojechać do miejsc gdzie zaczyna się szlak turystyczny.
Trzeba zabrać ze sobą mapę najlepiej 1:50 000 niestety w przypadku
mniej uczęszczanych szlaków czasami "znikają" oznaczenia i mapa
okazuje się niezbędna.
Na podanej wcześniej przez artka stronie znajdziesz wiele pomysłów/
szlaków, możesz pokusić się o przygotowanie czegoś własnego.

kto  podpisany jako *Waldek Brygier* był wystukał:

| Marzy mi się aby w przyszłości   wydawcy map zaczęli  w necie
| umieszczać erraty

Na razie umieszczają same mapy :-)
http://plan.pl/barycz/



Jest tez gdzies na stronach compassu (chyba tam?) ichnia mapa Gor
Sowich. calkiem niezla, choc lekko nieaktualna, mimo, ze nowa.

Jest tez gdzies na stronach compassu (chyba tam?) ichnia mapa Gor
Sowich. calkiem niezla, choc lekko nieaktualna, mimo, ze nowa.



Tak widziałem , to nie na stronie Compasu ale za ich zgodą .
Niestety to same kawałki , trzeba by posklejać .
Chwała Compas(s?)owi że udostępnił -to zachęta do kupowania .
Jak każda mapa i ta  ma braki .
Tydzień temu porównywałem przebieg czerwonego szlaku z tej mapy i wydaje
mi się że przy Zygmutówce narysowali go niedokładnie.
Mapa ciekawa "kolorystycznie"  , ale jak dla mnie to za duża czcionka i
piktogramy przez co wydaje się mało dokładana.
Ale skoro jest nowsza od posiadanych  to napewno dołączy do kolekcji.

Znalazłam na forum "Wybiórczej" taki oto wpis (co ciekawsze fragmenty pozwoliłam sobie wytłuścić):

"Orla Perć w Tatrach - tylko około sześciu osób rocznie się tam zabija, więc jest to raczej bezpieczny szlak. Tatry to też nie za wysokie góry, więc powinny Ci się spodobać. Szlak od tego roku jest jednokierunkowy, co wyraźnie zwiększa bezpieczeństwo (w tym roku na liczniku Orlej chyba raptem dwa trupy - spadli jeszcze jak był śnieg, a to w górach bardzo wiele zmienia). Nie ma w Polsce ładniejszego widoku niż z tej grani, dlatego też jeżdżę tam co roku. Potrzebny sprzęt to buty o dobrej przyczepności podeszwy (aby się nie ślizgać) oraz mózg - jeśli jesteś ostrożny nic nie ma prawa Ci się stać. Możesz też zabrać rowerowe rękawiczki - wygodniej się w nich łapie łańcuchy, szczególnie gdy leje deszcz."

Może jestem przewrażliwiona, ale szlag mnie trafia, kiedy ktoś podchodzi do Orlej z takim luzem jak na Wielką Sowę I wlezie taki na szlak, przekonawszy przedtem parę osób w sieci, że to zupełnie bezpieczne (a oni, jeśli nie mają wystarczająco dużo rozsądku, puszczą to dalej) i lezie po łańcuchach w deszczu. Zgoda, OP to nie wyprawa zimowa na K2, ale halo!

Ps. Swoją drogą, OP została prze tego gościa polecona chłopakowi, kto do tej pory ma schodzony Beskid (a po sprawdzeniu na mapie się zorientował, że to jednak Sudety były...)
Jak to zwykle bywa jak juz mamy połowę zimy za sobą i tęsknimy za wypadami a z tęsknoty przychodzą nam do głowy różne dziwne rzeczy to i moja głowa zaśmieca sie pomysłami A wiec wisząc nad mapą zabijając nudę, ubzdurałem sobie co następuje.

Kilkudniowy wypad w rejon Kłodzka a dokładnie wyjazd ciufą do Bystrzycy Kłodzkiej (chyba ze by porwać sie z Opola na bikach to akurat jest do uzgodnienia). Z Bystrzycy zabieramy tyłki w troki i ciśniemy w stronę Miedzygórza asfaltem przez Pławnice, Idzików, Marianówke. w Marionówce zostawiamy sobie piękny asfalt i dalej walimy żółtym szlakiem do Miedzygorza.Z międzygórza zaczynamy walkę z czerwonym szlakiem az na sam Śnieżnik.Po zdobyciu Śnieżnika zawijamy swoje 4 literki na niebieski szlak i tymże szlakiem walimy po szczytach aż do Lądka Zdrój zwiedzając po drodze góry Bialskie i Złote. Z Lądka nadal prowadzi niebieski szlak aż do przełęczy Kłodzkiej. Za przełęcza zostawiamy Góry Złote za soba i ciśniemy w góry Bardzkie (zaliczone już przez Mała reprezentacje OKR przy okazji wypadu w góry Sowie).
Z gór Bardzkich możemy standardowo pojechać na Srebrna Górę NADAL NIEBIESKIM SZLAKEIM i Dalej jeśli kochane wiatrołomy pozwolą czerwonym szlakiem przedrzeć sie na WIELKĄ SOWĘ zaliczając po drodze Przełęcz Jugowską z fajną Dębową chatką. Koniec wypadu w Wałbrzychu i powrót ciufą do domciu.
Cześć
Oto moja mapa segmentowa ze stacją Srebrna Góra która jest w 80 % realna . Przedstawia ją w około 1980 roku , kiedy to jeszcze dojeżdżały pociągi towarowe . A teraz screeny . Oceniajcie

widok na Góry Sowie

już od dawna nieużywane tory do Dzierżoniowa

widok na plac ładunkowy w Srebrnej Górze

widok na budynek stacyjny w Srebrnej Górze

panorama miasteczka Srebrna Góra

po lewej tor do Ząbkowic , po prawej zarośnięty nasyp na którym były tory słynnej kolejki sowiogórskiej
Znacie moze jakies linki albo macie stare mapy z gor sowich interesuja mnie glownie bunkry i tunele .Wiem gdzie jest ogromna sztolnia pod bielawa miesci sie ona mnw:Wejscie jest w kosciele na placu koscielnym pod ziemia jest ogromna przestrzen ze mogl by sie zmiescic tir tunele prowadza gdzies za lesby deorek okolo 5 km a inny gdzies na dolna bielawe wiec jak ktos chce mi pomuc niech pisze
Witam!
Pozwolę sobie dodać nowy post w kwestii podziemii w Zgorzelcu.
Piszecie, że Niemcy zamaskowali je. A ja postawię następujące pytanie: a jeśli to nie Niemcy, nie Rosjanie, a Polacy tego dokonali? :idea: :!:
Już wyjaśniam do czego zmierzam. Otóż w 1964 r. przy okazji wyprawy badawczej Głównej Komisji Badania Zbrodni Hitlerowskich w Polsce w Góry Sowie (kierowanej przez dr Jacka E. Wilczura), ukazała się relacja ex-kpt. WP niejakiego Włodzimierza Furyka.
Oto ona (fragment):
W maju 1945 r. pełniąc służbę w okolicach Zgorzelca, w lasach na zaminowanej polanie, znalazłem trzy ukryte samochody ciężarowe marki „Opel Blitz”, porzucone przez SS. Samochody te były wypełnione ładunkiem skrzyń, w których znajdowała się cała dokumentacja, mapy i plany robót podziemnych i fortyfikacji Walimia, Wałbrzycha, :!: Zgorzelca :!: , Nowej Rudy, Kętrzyna, Kłodzka, Kamieńca, Stargardu Szczecińskiego, Kędzierzyna, Wrocławia i wielu innych miejscowości.


Furyk powtórzył to samo kilka lat później przed sądem.
Jeśli tak to polskie stosowne instytucje miały wszystko na "widelcu" i to one posiadają te plany. Plany tak przez nas poszukiwane...
W jednym z wymienionych przez kpt. Furyka miejsc trafił mi się niedawno świadek (pośredni), którego ojciec w maju 1945 r. widział "polskiego oficera, który razem z saperami radzieckimi dokonywał wstępnego rozpoznania sztolni"...
Ktoś z Was słyszał może coś podobnego?
Pozdrawiam
wars98
co do podziemnego miasta osowka, sztolni walimskich, innych kompleksow tuneli oraz calych Gór Sowich to wierze ze "tam" jest cos ukryte nie wiem czemu ale jakos tak samo od siebie.
w ten weekend byl artykul w gazecie wroclawskiej ze niemcy przyjezdzaja i kopia na poalch koło jeleniej Góry. swiadkowie sie wypowiadali i mowili ze cos znajduja ale nie chca powiedziec co... to ze znajduja te rzeczy w bankach po mleku to sam moge potwierdzic bo mieszkam w Kamiencu Ząbkowickim i ostatnio bedac na grzybach kolo wsi Śrem spotkalem wyłożoną folia, zardzewiala banke po mleku... oczywiscie byla ona pusta i nie bylo wokolo niej zadnych rozkopow tylko w jedna dziura na jej wielkosc. bylo to w lesie i ciezko odnalezc takie rzeczy bez map i innych pomocy naprowadzajacych. chyba ze wykrywacz metali itp.

kto sie pisze na ten weekend lub za dwa na "zwiedzanie" tuneli małej gwiazdy?
W Górach Sowich. Jeśli to nadal Ci nic nie mówi, to tłumaczę dalej: okolice Wałbrzycha. Znaczy się Dolny Śląsk. Południowo-zachodnia część Polski. Dla jeszcze mniej wtajemniczonych: na dole mapy z lekka po lewej!

http://www.um.jedlina.pl/
W Górach Sowich. Jeśli to nadal Ci nic nie mówi, to tłumaczę dalej: okolice Wałbrzycha. Znaczy się Dolny Śląsk. Południowo-zachodnia część Polski. Dla jeszcze mniej wtajemniczonych: na dole mapy z lekka po lewej!

http://www.um.jedlina.pl/



gory sowie.juz od paru lat planuje tam sie wybrac ale bynajmniej nie ze wzgledu na piekna okolice tylko na to co zostawili tam nasi zachodni sasiedzi:)
Ja optuje gdzies za Sudetami lub Gorami Sowimi - sliczniuche krajobrazy. Mruf - wspominales cos o mapie zamkow...
ja znalazlem cos takiego:
http://zamki.res.pl/woj-dolnos.htm

http://zamki.res.pl/sobieszow.htm
http://zamki.res.pl/grodno.htm
http://pl.wikipedia.org/wiki/Zamek_Czocha
http://pl.wikipedia.org/wiki/Chojnik_(zamek)

duzo tego
"Nie lubię ich dlatego, że oni nie lubią mnie. To mój jedyny powód dlaczego nie lubię ludzi."

Zan i reszta jego towarzyszy nie pozwala wam się przespać na ich terenie. Przespaliście się nieco niewygodnie na Pustkowiach. Raniutko kontynuujecie podróż w stronę przesmyku między wspaniałymi górami. Może nie łatwo, ale dostrzegasz ludzi przemieszczających się po zboczach gór, wyglądają jak by pilnowali tego wielkiego przesmyku. Droga zwęża się do muru, w którym wyróżnia się wielka brama.

"Tutaj cię zostawimy. Wiesz, nie chcemy zwracać na siebie uwagi." Byk i Sowa odchodzą.

"Pani pierwszy raz tutaj?" - pyta cię brodaty człowiek.
"Tak."
"To wypiszemy kartę. Proszę o nazwisko i miejsce pochodzenia. "
<POTEM PODASZ>

Wręcza ci gotową kartę obywatela Gór.

Mijasz bramę, a tam...cisza i spokój. Na odwrocie karty znajdujesz mapę okolicy...hmm..ktoś się przy niej nie napracował, wydaje ci się że nie odzwierciedla prawdziwych odległości. Szybko lokalizujesz siebie przy południowej bramie, a zatem te czarne kreski to mury. Całkiem przyjazne miejsce do odgrodzenia się od innych.



Po parunastu minutach podróży zauważasz pierwsze domy, a następnie to co chyba nazywają centrum. Wygląda na to, że ci co są bez kombinezonów są Skażonymi, jest ich tu wielu. Szybko odnajdujesz tabliczkę z miejscowym baro-hotelem. Wchodzisz do środka. Przy stoliku siedzi dwóch mężczyzn po ciężkiej nocy (czyt. ich głowa leży na stolikach). Barman też wygląda na zmęczonego. "Podać coś?"
Ja przez weekend wyłoilem z kuzynem trase niebieska i czarna - obie rowerowe w Górach Sowich.
ok 70km na ok 70km dnia nastepnego - ze spaniem w schronisku 30 pln osoba - pokoj z tarasem :)
fotek nie ma bo zabraklo miejsca w plecaku ale sie nadrobi :)
Z atrakcji miedzyinnymi w Srebrnej Gorze forty i dosc ciekawe akwedukty przedwojenne.
masa dlugich malowniczych podjazdow do 30 - 45 min na sztuke :)
ani grama pchania, czysta poezja - jak ktos bedzie zainteresowany to na mapie pokaze "slad" :)
i jeszcze fotka nie na temat ale fajna :)
Dzisiaj o 16 ruszyliśmy z Filem444 trasą z Żyglinka w kierunku Zielonej w Lasach Lublinieckich. Szliśmy szlakiem potencjalnie dogodnym dla sów - tym, który przemierzaliśmy w kwietniu 2006 podczas słynnego obozu sowiarskiego. Na naszych starych drzewostanówkach zaznaczaliśmy potencjalnie dobre dla sów drzewostany a także zręby, których na mapach nie ma, a które przydadzą się w maju na lelki
Idąc gwizdaliśmy sóweczką co pareset metrów i w dwóch miejscach udało nam się wywołać niezłe zamieszanie wróblaczej drobnicy . Zwłaszcza w drugim miejscu otoczonym idealnym starodrzewiem nieźle wkurzyliśmy sikory, zięby a nawet pierwiosnka.
Kontrolowaliśmy również jak wyglądają stanowiska, w których trzy lata temu stwierdziliśmy włochatki. Niestety - dwa z tych miejsc zostały już zamienione na szkółki leśne w dwóch kolejnych natomiast zastaliśmy głuche echo.
Wieczorem w Bibieli dołączył do nas Adam z Tukejem - razem podjechaliśmy jeszcze do najbardziej południowych stanowisk i... eureka! Usłyszeliśmy włochatkę, dość daleko, z miejsca, które ze dnia uznaliśmy za idealne dla tego gatunku. Jest to prawdopodobnie ptak, który przeniósł się z sąsiedniego stanowiska, obecnie przeznaczonego pod uprawę
Prócz tego słyszeliśmy też pierwszą kukułkę - dość dziwną bo kukała po raz, dwa razy
Był też kos - samobójca - martwy ptak wiszący na gałęzi głową w dół 5 m nad ziemią

A wracając, między Orzechem a Kozłową Górą potwierdziliśmy tukejowe pójdźkowisko. Ptak odezwał się na wabienie z dyktafonu
Rany, Pancake, przerażasz mnie

Jaka jest bibliografia tego wszystkiego?

BTW kompleks Riese jest naprawdę niesamowity, polecam poszwędać się trochę po sztolniach (niestety, te które zostały przystosowane do ruchu turystycznego straciły wiele ze swego uroku) oraz po samych górach. Odrobina wyobraźni i można uwierzyc we wszystko . W to, że gospodarz domu jest volksdeutschem, że w okolicy działa Werewolf (i to on schował nam mapę, kiedy szukaliśmy Sobonia!) i że wieża na Wielkiej Sowie to tak naprawdę latarnia morska!

Co do prawdziwych romiarów Olbrzyma, to istnieją tez domysły, ze tak naprawde ma on 900 tys metrów, czyli 10 razy więcej. Dane te pochodza w oparciu o analizę zużycia materiałów budowlanych, i porównanie Riese z innymi kompleksami, np. podziemnymi fabrykami V2.
Ja lubiĂŞ sobie chodziĂŚ nocÂą po cmentarzu (nieraz spotkaÂłem ksiĂŞdza ). Swojego czasu miaÂłem ochotĂŞ zaproponowaĂŚ sesjĂŞ na cmentarzu, ale stwierdziÂłem, Âże mogÂłoby to wyglÂądaĂŚ conajmniej dziwnie... choĂŚ i tak jestem juÂż uwaÂżany za sataniste . Niemniej jednak aby sesja miaÂła swój klimat potrzeba jest doœÌ utalentowanego MP,który potrafiÂłby zafascynowaĂŚ graczy swoim opowiadaniem, oÂświetlenia (pochodnie, ogniska, Âświece, lampy), no i przedewszystkim odpowiednio nastawionych do gry samych graczy. oraz miejsca kaÂżdego..., ale odpowiedno zaadaptowanego.

OsobiÂście nie mam szczĂŞÂścia do graczy... dotychcczas spotykaÂłem siĂŞ z ludzmi, którzy przyszli na sesjĂŞ tylko po to, Âżeby siĂŞ powygÂłupiaĂŚ, poÂśmiaĂŚ i tylko dlatego, Âże nie mieli w tym czasie nic innego do zrobienia... totalne lekcewaÂżenie MP, i pozostaÂłych osób...

A moja wymarzona sesja wyglÂądaÂłwby nastepujÂąco: Z góry przepraszam za treœÌ, która moÂże byĂŚ podobna do wczeÂśniejszych...

Lato... ciepÂła noc z delikatnymi podmuchami wiatru... stóÂł rozstawiony przed jak¹œ starÂą chatÂą, lub na dziedziĂącu jakiegoÂś zamczyska (ewentualnie pod jego murami) zapach palÂących siĂŞ ognisk i pieczonej na nich dziczyzny... szum drzew, odgÂłosy sów, (postaĂŚ biaÂłej damy przechadzajÂącej siĂŞ po murach ) MP i BG ubrani w stroje odpowiadajÂące bohaterom w jakich siĂŞ wcielajÂą, rekwizyty typu mapy, zÂłote monety, kielich wina:), jakaÂś pochodnia... oraz brak wszelkich oznak znajdowania siĂŞ w teraÂźniejszoÂści
Odpowiedż Gawlitzkowi do postu "Sąsiedzi"- bo tam nie ten temat.
1.Chronologia jest taka. W 2007 r. padła obietnica( patrz „Coś nowego”- 14.06.07) , w 2008r. N. obiecał że w 2009r będzie dokumentacja (patrz „Coś nowego” -17.12.08), aby pokazać jak wyglądał kościół przekazałem opracowanie „Pustelnia na Górze Krzyżowej w Złotym Stoku”.
Jak już pisałem kościółek w latach sześćdziesiątych ub.w. został wymazany z map . Oficjalnie tam jest tylko las, nie ma podstaw prawnych do odbudowy. To co ewentualnie powstanie zależy tylko od dobrej woli Nadleśnictwa. Dla tego to trwa i dla tego wszelkie pisemne wystąpienia skazane będą na urzędowe negatywne odpowiedzi. O sytuacji mam nadzieję poinformować po spotkaniu.
2. J. Ziemińska pisząc o siedlisku salamandry w zlewni Jawornika (patrz „Okolice Zł St” –Ochrona salamandry” 19.12.09) , uświadomiła również że coś niedobrego dzieje się obok nas. . Przecież nasze lasy przekształcono w plantację hodowli drzew! Planowo wycina się drzewostan 40 letni aby dać miejsce wzrostu następnej generacji , również przeznaczonej do wycięcia. Lasy są idealnie wysprzątane i wyczyszczone.. Starodrzew znikł. A z nim zniknęły zwierzęta których jeszcze 30 lat temu było tu bardzo dużo. A kto teraz słyszy puhacza ,sowę, czy widzi czarne wiewiórki i tp.? Nie bo nie mają gdzie gniazdować? Czy ktoś widział ocalone drzewo z dziuplą? To o ten starodrzew mi chodzi.
3. Spiętrzenia w postaci głazów zmniejszających spływ wody oraz Czarny Staw, to konieczność kształtująca środowisko zwierząt, właśnie poprzez retencję.
Pozdrawiam.
Ich przebieg jest nakreślony na mapie Góry Sowie - podziemne kompleksy "Riese"
wyd. Intercera (akala 1:11000)

Np. Wielka Sowa i całe Góry Sowie. Tam jest mnóstwo takich miejsc, zaopatrz
się w mapę.
Pzdr :)

No więc Tobie i inne młodzieży tłumaczę, że w zamierzchłych czasach do
wykonywania map topograficznych używano czegoś co nazywało się stolikiem
topograficznym. Przy użyciu specjalnej lunety z linijką, czyli tak zwanej
kierownicy, którą mierzono odległości i kierunki do łaty (takiej zwykłej)



Czekaj, czekaj. Taki niby teodolit połączony sprytnie z takim plackiem (czy
tam stolikiem), na który był naciągnięty papier. Rysik był jakimś
pantografem wpięty do teodolitu (na prawdę nie pamiętam czy to był
teodolit). Na początku się to jakoś kalibrowało, a potem po namierzeniu się
na łatę zaznaczało się rysikiem punkt i opisywało go parametrami pomiaru.
Jezeli to jest to, to miałem na 1 roku na kartografii takie ćwiczenia
terenowe. Jeszcze pamiętam. W miejscowości Rzeczka, w Górach Sowich. :-)
Miałem jeszcze zajęcia z jakimś wojskowym przyrządem pomiarowym, właśnie w
kształcie lunety. Było to oczywiście ciemnozielone i nazywało się chyba BTR
(czy jakoś tam). A może to przy tym był stolik? Nie pamiętam :-)

nanoszono punkty oraz ich wysokości. Aby ustalić lokalizację stolika
wykonywano kątowe wcięcie wstecz metodą trzech obrotów stolika. Nie mam
pojęcia jak to działało, ale działało. W odległych czasach mojej młodości
(jakieś 17 lat temu) uczono nas tego jeszcze na studiach.



Idea pewnie banalna i oparta na najprostszych zasadach geometrii
kartezjańskiej, ale ktoś to musiał kiedyś wymyślić i za to chwała. :-)

Potem wymarli ostatni wykładowcy, którzy wiedzieli o co chodziło i ta
starożytna umiejętność poszła w zapomienie.



Powiem Ci, że jest baaaardzo prawdopodobne, że w moim rodzinnym mieście
Wrocławiu jeszcze tacy chyba są na Uniwerku.

Popraw mnie jeżeli się mylę. :-)

Pozdrowionka
W


Witam wszystkich.

Jestem początkujący w Javie. Mam nastepujący problem:
Mam zadeklarowaną Mapę (HaszTable) i umiem się po niej poruszać. Przechowuję w
niej wyniki obliczeń dla jednego wiersza wyliczanych formuł w arkuszu Excela.
Teraz chciałbym utworzyć tablicę tych Hasztables w których mam wyniki dla
jednego wiersza( aby mieć wartości dla całego arkusza). W kluczu hasztable mam
adres komórki a  w wartościach  wyliczone wartości formuł dla komórek. Czy ktoś

mógłby mi powiedzieć jak zadeklarować tablicę lub listę Hasztables i jak się
odwoływać do wartości, oraz jak się przeiterować po takiej strukturze danych
(muszę zapisać i pobrać wszystkie wartości).
Za wszelkie podpowiedzi z góry dziękuję.



Tablice Hashtable'sow utworzysz tak samo jak tablice kazdych innych obiektow:

Hashtabel[] arrayOfHashtables = new Hashtable[SIZE_OF_ARRAY];

ale oczywiscie jest to o tyle niewygodne ze rozmiar jest stalaly wiec pewnie
nie o to Ci chodzi, wiec raczej chodzi ci o liste hashmap, nie wiem czy
piszesz w jave5 czy w starszej, w javce5 bedzie to tak:

ArrayList< Hashtable<KeyType, ValueType| listOfHashtables = new ArrayList<
<Hashtable<KeyType, ValueType();

iteruje sie przez to tak:

for (ArrayList< Hashtable<KeyType, ValueType| ht : listOfHashtables)
{

}



pozatym wydaje mi sie ze do odwzorowania wiersza arkusza kalkulacyjnego
bardziej nadaje sie jednak lista albo vector a nie hashtable... ja bym to
zrobil tak:

ArrayList< ArrayList<ValueType| excelTable = new ArrayList<
ArrayList<ValueType| ();

a1

Góry....... aż się rozmarzyłem..... uwielbiam, nie to złe słowo, KOCHAM GÓRY!!! wszystko jedno jakie, byle były.... dajcie mi mnóstwo kasy a mogę całe wakacje spędzić nie schodząc ze szlaku gdzieś w Tatrach. moje ulubione Taterki znam już całkiem nieźle. ulubione miejsca które polecam to oczywiście Morskie Oko, jaskinia mylna (przejść ją bez latarki..... to była moja największa głupota w życiu.... ale warto było ) , no i w ogóle wszystkie szlaki.... wstyd się przyznać ale jeszcze nie bylem ani na Giewoncie ani na Rysach... czas nadrobić zaległości. poza tym lubie Bieszczady, Tarnicę, Krzemień ( podejście od strony Tarnicy - zabójcze. ale i tak z plecaczkiem 25 kilo prześcignąłem typową rodzinkę [ojciec - głowa wyprawy, z mapą w ręku , matka - wyglądająca jakby miała już dość życia , córeczka nastolatka i młodszy synek. cała czwóreczka bez plecaków, tak sobie wczołgiwali się pod górke.] zanim jeszcze dotarli do szczytu. mniejsza o to że potem o mało płuc nie wyplułem, ale warto było. widzieć ich twarze jak przebiegałem obok nich . a może ktoś z "bieszczadników" zna chatkę pod Grandy Sową czubą?? (czy jakoś tak). trzeba zejśc ze szlaku i przedzierać się przez łopiany, ale noc w chacie w środku dziczy, nad polaną, wśród myszy, na starych drewnianych łóżkach i przy ogniu na kominku - gwarantowana. a jak ktoś będzie - niech zajrzy do księgi i poszuka mojego wpisu. wspaniałe widoki z Caryńskiej i Wetlińskiej, też coś niesamowitego... (zabrać kurtkę od wiatru - bez tego się nie da ) co by tu jeszcze mówić, dla mnie to nie tylko wyprawa w góry. także powrót do korzeni. jeżeli ktoś zna historię założycieli Baligrodu lub był w tamtej okolicy to przemierzał dziedzinę moich przodków....
wszystkich zdobywców gór pozdrawia Ateista herbu Gozdawa

btw, jak lubicie wspinaczkę polecam "krzyk kamienia" Herzoga. niedawno oglądałem, coś pięknego...
Piękny byłby wyjazd do tych bunkrów w górach sowich Chetnie bym sie wybral tam!!


Zorganizuj auto, bo ja bez prawka, to się chętnie wybiorę, służę za mapę
Planuję mała - 6 dniową wyprawę w sudety, a że do tej pory byłam tylko w Karkonoszach to nie mam pojęcia co tam ciekawego jeszcze te góry skrywają i jaką trasę, szlak warto obrać.
Mam taki wstępny planik i jak by ktoś mógł na niego spojrzec i powiedziec, co jest dobrym pomysłem, a co zdecydowanie powinno się ominąć i zastąpić czymś innym. (mam tylko nadzieje, że mój plan nie pomija jakiś szczytów będących centralnie na szlaku, bo co mapa to różne różniaste rzeczy sie pojawiają)

DZIEŃ PIERWSZY:

Jedlina Zdrój
Jedlińska Kopa (744)
Przełęcz Marcowa
Rzeczka
schronisko Orzeł i Sowa
Przełecz Sokoła (745)
Sokolec
Wielka Sowa (1015) (wieża widokowa)
Pod Kozią Równiną (930)
nocleg w schronisku Zygmuntówka

DZIEŃ DRUGI:

Pod Kozią Równiną (930)
Przeł. Jugowska (805)
Bukowa Kalenica (962) (wieża widokowa)
Bielawska Polana (schronik)
Przeł. Woliborska (schronik)
Popielak (856) (schronik)
Szeroka (827)
Malinowa (839)
Przeł. Srebna (358) (Twierdza)
Srebna Góra
Nowa Wieś Kłodzka
PKSem do Duszniki Zdrój
nocleg w schronisku pod Muflonem

DZIEŃ TRZECI:

WYCIECZKA bez bagażu
Duszniki Zdrój
Skały Puchacza
Przełęcz Lisia
Grodziec
Homole
nocleg w schronisku pod Muflonem

DZIEŃ CZWARTY:

Duszniki Zdrój
Kozia Hala (700)
Sołtysia Kopa
Zielniec (schronisko Orlica)
Lasówka (schronisko Szarotka)
Spalona
Przeł. Spalona
nocleg w schronisku Jagodna

DZIEŃ PIĄTY:

Przeł. Spalona
Sasin
Panikwa
Długopole Zdrój
Wilkanów
Marianówka
Maria Śnieżna
nocleg w schronisku Maria Śnieżna

DZIEŃ SZÓSTY:

Wodospad Wiliczki
Międzygórze (Ogród Bajek, zapora)
Hala pod Śnieżnikiem
schronisko pod Śnieżnikiem
Żmijowiec
Czarna Góra
Przeł. Puchaczówka
Przeł. pod Chłopkiem
Lądek Zdrój

ze wszelkie odpowiedzi i rady będę baaardzo wdzięczna
W 1943 roku armia niemiecka rozpoczęła na terenie Gór Sowich, zakrojoną na niezwykle dużą skalę budowę podziemnego kompleksu, nazwanego całkiem słusznie Riese, czyli Olbrzym. Oficjalnie miała być to jedna z kwater głównych Hitlera, nieoficjalnie istnieją dowody na to, że więziono tam w niewiadomych celach naukowców z różnych krajów, również w bliżej nieokreślonych okolicznościach zaginęło kilkadziesiąt tysięcy więźniów pracujących przy budowie kompleksu, wysadzano tunele i niszczono włazy wejściowe, czyżby zacierano ślady? Co próbowano ukryć? Dzieła sztuki, ślady tajnych eksperymentów chemicznych, fizycznych, czy medycznych? A może prowadzono tam badania nad nowym typem rakiet lub bronią masowego rażenia? Rok 2006 Fundacja Millenium zajmująca się badaniami kompleksu Riese organizuje konferencję, której przebieg nieoczekiwanie się skomplikuje, a historia zacznie mieszać się z teraźniejszością...

Obóz odbywa się w klimacie Zewu Cthulhu i jest pół LARPem, czyli gracze wcielają się prawie cały dzień w swoje postacie!, do tego klasyczne sesje RPG jako przerywnik.

Atrakcje:
- prelekcje z zakresu zdobywania informacji, psychologii, technik szpiegowskich, organizowania i prowadzenia działań wywiadowczo-ofensywnych, szyfry, kody, historia,
- permanentna inwigilacja okolicznych podziemi,
- praca w terenie z mapą i kompasem oraz techniki łączności radiowej,
- blok strategiczny: paintball, zielona i czarna taktyka, zajęcia na strzelnicy, zajęcia linowe,
- zajęcia ruchowe, wycieczki i wyprawy nocne.

Obóz organizowany jest przez Biuro Turystyki Aktywnej KOMPAS.
Wiek uczestników: 16-20 lat. EDIT: po rozmowach z firmą doszliśmy do kompromisu, iż w obozie mogą wziąć udział osoby starsze. Warunki udziału to: zgoda na przestrzeganie regulaminu obozu i pomyślne przejście przez weryfikację Kompasu. Zainteresowane osoby mogą zasięgnąć informacji po adresem: gorysowie@kompas.pl
Miejsce: schronisko "Orzeł" położone nad miejscowością Rzeczka, Góry Sowie.

Link: http://www.kompas.pl/lop/...ion=oboz&id=137

Zapraszam w imieniu swoim i innych organizatorów!
Jeszcze tej zimy poznamy dalsze losy Mortyra! Po wydanym w zeszłym roku Mortyr III: Akcje Dywersyjne, w studiach City Interactive trwają prace nad kolejną odsłoną serii. Tym razem bohater najsłynniejszej polskiej serii FPS-ów pojawi się w grze Operacja „Sztorm”, bazującej na silniku Jupiter EX!

W 1942 roku niemiecka potęga jest u szczytu swoich możliwości. Brytyjski rząd, na zlecenie którego Mortyr wspomagał polskich partyzantów w poprzedniej części gry, tym razem postanawia uderzyć w samo serce nazistowskiego imperium. Celem jest zlikwidowanie najważniejszych postaci III Rzeszy. Po wielu miesiącach zbierania danych wywiadowczych MI6 wytypowało trzy osoby:
Josepha Goebbelsa - nazistowskiego ministra propagandy;
Heinricha Himmlera – szefa SS oraz twórcę obozów koncentracyjnych;
Hermana Goeringa – współtwórcę Gestapo i dowódcę Luftwaffe.

Cechy gry:
Realistyczna grafika i znakomita oprawa dźwiękowa, wsparte przez silnik Jupiter EX, użyty między innymi w słynnym F.E.A.R.
Blind fire - unikalne rozwiązanie będące kolejnym krokiem w odzwierciedleniu realizmu pola walki.
Multiplayer - dynamiczna rozgrywka wieloosobowa - do 16 graczy jednocześnie. 3 mapy w trybach DM, TDM, CTF i tryb Kontroli.
8 znakomicie grywalnych leveli, dostarczających kilku godzin wyśmienitej rozrywki.
Zróżnicowane misje w niewielkim francuskim miasteczku, zamku Himmlera w Niemczech oraz w kompleksie tajnych podziemnych fabryk w Górach Sowich.
Bogaty arsenał: Luger P08, Sten, MP40, Kar98, Stg44, Panzerfaust, Granat, Stielhandgranate, MG42.
Znakomite AI przeciwników oraz realistyczna fizyka gry oparta na silniku Havok.

Mortyr: Operacja „Sztorm” już wkrótce w rewelacyjnej cenie 19,99 zł!

Hej
Temat tunelow byl u nas poruszany wielkokrotnie, w sumie nie udalo ustalic sie nam nic konkretnego. Z racji tego, ze w wolnych chwilach lubie zwiedzac to co zostalo po czasach wojny, albo i jeszcze duzo przed nia. Odwiedzilem Wilczy Szaniec, Miedzyrzecz, Gory Sowie - kompleks Reise, forty w Gizycku, okolice Peenemunde etc. Dosc sporo czytam na temat poszukiwan, eksploracji i dzis przegladajac cos o tunelach w Szczecinie natknalem sie na stronie www:
http://www.kurier.szczeci...ziemia&id=92331
na cos takiego:

(...) Pod koniec kwietnia lub na początku maja 1945 r. oddział Wojska Polskiego, dowodzony przez kapitana Włodzimierza Furyka, schwytał gdzieś w okolicach Zgorzelca na Dolnym Śląsku kilku esesmanów. W trakcie ich przesłuchania okazało się, że byli oni ochroną konwoju składającego się z trzech samochodów ciężarowych marki Opel Blitz (Błyskawica), które porzucono (?) w tym rejonie na zaminowanej leśnej polanie. Po ściągnięciu samochodów z pola minowego oczom polskich żołnierzy ukazał się ich ładunek. Stanowiły go skrzynie, w których znajdowały się mapy i plany prac podziemnych i fortyfikacji z terenów wspomnianych już przeze mnie Warmii i Mazur, Pomorza Zachodniego i Dolnego Śląska m.in. ze Stargardu Szczecińskiego, Kętrzyna (czyżby Głównej Kwatery "Wolfsschanze"?), Kędzierzyna, Wrocławia, Kłodzka (czy również twierdzy kłodzkiej?), Wałbrzycha, Nowej Rudy, Zgorzelca, Walimia (Góry Sowie projekt "Riese") i wielu innych miejscowości. Pełna lub prawie pełna dokumentacja.(...)

Ciekawe, ciekawe:)) W artykule jest namiar na chlopaka, ktory gromadzi informacje na ten temat i probuje go zglebiac, moze warto by bylo wyslac mu mailika, by dowiedziec, sie, czy pojawily sie jakies nowe fakty, dokumenty, swiadkowie..
Pozdrawiam
Piotrek
Nie do wiary to taki sam szmatławiec jak reklamy . Kłamało i było nastawione na kasę nie na prawdę .
Kiedyś moi znajomi odkryli korytarz w rejonie Osówki . Nic w nim nie było . Po jakimś czasie wzięła się za niego ekipa z nie do wiary i nagle w wodzie znalazły się skrzynki z panzerfaustami i inne rzeczy . Ten program to była największa porażka i można go stawiać na równi z jak oni śpiewają i innym takim barachłem , który ma za zadanie nabijać tylko kase a pożytku z tego zero .


W pełni popieram. Miałem okazję kiedyś rozmawiać z przewodnikiem ze sztolni Walimskich, który opowiedział jak to ekipa z TVN - "Nie do wiary" przyjechała w Góry Sowie, nurkowali w tunelach w których głębokość wody ledwo pozwalała zasłnić na leżąco butle na plecach płetwonurka heh odstawiając widowisko jakoby to w jakiś głębokich tunelach nurkowali. Potem kręcono materiał w jednej ze sztolni mówiąc potem widzom, że kręcono to w zupełnie innym kompleksie. Jednym słowem "pic na wode" i "nabijanie w butelkę" widza w celu zarobku. Należy dzielić przez 4 to co słyszy się i widzi w programach tego typu, ukazywanych w telewizjach komercyjnych.

Opowieści o znalezionych bunkrach z "pełnym wyposażeniem" są szeroko rozpowszechnione, osobiście wpuszczam je jednym uchem a wypuszczam drugim. Nie twierdzę jednak, że musi to być zmyslone bo takie znaleziska się zdarzają jednak dotyczy to raczej wypraw zaplanowanych, do których wcześniej pozyskuje się odpowiednie informacje, materiały (plany, mapy, zeznania świadków etc). Ciężko mi uwierzyć, że ktoś nie chcący coś takiego znajduje, i to w taki sposób, na takim terenie, który na pewno był dokładnie przeczesany przez armie radziecką, wcześniej "zabezpieczony" przez wycofujących się niemców, a na końcu zajęty przez wojsko polskie.
Co to za rajd, w którym udział bierze 20-25 osób, a są odcinki, na których idzie jedna?
Co to za rajd, w którym nie bierze udziału jeden z głównych organizatorów?
To sztafeta STK Głównym Szlakiem Sudeckim zorganizowana na 10 urodziny Sekcji.

Idea zorganizowania takiej sztafety pojawiła się u nas juz dawno, przy okazji stafety Trampa GSB.

Pomysł musiał poczekać na realizację, ale udało się. Od pierwszego spotkania komitetu organizacyjnego minęło kilka miesięcy. Kilka spotkań, kilka ustaleć, plany, mapy, casy przejść, dyskusje nad terminem i już mogliście się zapisywać na poszczególne odcinki.

Jeszcze 3 tygodnie temu wątpiłem czy zgłosi się odpowiednia liczba osób, ale później intensywnie zaczeliście się zgłaszać. Jak się okazało i tak było za mało SeTKowiczów w górach, jednak mimo zbyt małej liczby uczestników STK przeszła sztafetą GSS.

Ostatni tydzień był pełen emocji. Dla mnie, osoby koordynującej sztafetę sprzed komputera, oznaczało to brak snu, ogromne zaległości w pracy i spory rachunek za telefon.
Ale było warto! Niesamowicie cieszyła i zaskakiwała mnie postawa uczestników sztafety. Jestem pełen podziwu i uznania dla osób, które w tygodniu walczyły ze sztafetą oraz dla tych, którzy dołączyli dopiero na weekend. Liczę na relację każdego z Was, tu na forum, ja nie będę w stanie oddać w słowie pisanym atmosfery Waszych zmagań. Poza relacją znajdującą się na 8 stronach tego wątku, relacją tworzoną na bieżąco, chciałbym zapoznać się z Waszymi relacjami, tym bardziej, że każdy z Was uczestniczył w trochę innym rajdzie.

Podzielcie się swoimi niesamowitymi dokonaniami, wielu z Was pokonało własne słabości.

Bardzo dziękuję każdemu z uczestników sztafety, partnerom z centrali oraz pani prezes za pomoc i współpracę. Cieszę się, że mogłem przyczynic się do sukcesu tego przedsięwzięcia.

P.S. W sobotnie popołudnie nie wytrzymalismy z Gosią na dole i podjechalismy do Srebrnej Góry, skąd przeszliśmy GSS na Jawornik Wielki. Z 872 m npm można było dostrzec z miast: Nysę, Strzelin, Paczków, Ziębice, Kamieniec, Ząbkowice Śl., Dzierzoniów, a z łatwiej rozpoznawalnych szczytów: Ślężę, Wielką Sowę, Szczeliniec Wielki, a nawet Śnieżkę. Jeszcze bardziej pozazdrościłem uczestnikom sztafety.

Na szczęście ostatnich wracających sztafeciarzy spotkalismy z Gosią w niedzielę w jadącym do Poznania Kamieńczyku.
1
Namor, komu konkretnie zarzucasz w tej sprawie arogancję i straszenie s?dem lub prokuratorem i na jakiej podstawie twierdzisz, że nie podjęto próby wyjanienia miejscowym w czym rzecz?

Ministerstwo ?rodowiska uznało Bagno Całowanie za potencjaln? ostoję ptasi?, a ta sięga znacznie dalej na południe (aż do rez. "Wymięklizna" wł?cznie) niż propozycja ostoi siedliskowej. W zwi?zku z tym praktycznie cały pas startowy lotniska zaplanowano w projektowanej ostoi. Jeli posiadacie mapę proponowanej ostoi siedliskowej, to pas startowy przecina jej najbardziej na południe wysunięty cypel, biegn?c niemal równiolegle do widocznych na mapie rowów (kierunek E-W).

Ta częć Całowania nigdy nie była miejscem, w którym kulig czy błotniaki s? stałymi bywalcami. Bywały tu jedynie goćmi w niektórych sezonach lub - jak błotniaki - głównie w okresie karmienia młodych. Te gatunki maj? swoje "miejscówki" bardziej na północ. Zreszt? nie dziwię się, że nie było ich tam tej wiosny, skoro co chwilę pojawiaj? się koparki i spychacze. Gdybym był błotniakiem, też bym stamt?d zwiał. Ale w degradowanej częci ostoi w ostatnich latach obserwowane były tokowiska batalionów, a poza sezonem lęgowym sowy błotne i kilka innych ciekawych gatunków i akurat to była największa, pod względem ornitologicznym, wartoć tego rejonu Całowania. A jak mylicie, co zrobi? okoliczne ptaszyska, jak pojawi? się tu samoloty? Docelowo dwa tysi?ce startów rocznie i większoć z nich to będ? loty treningowe włanie nad terenami ł?k.

Co do tego czy ten fragment jest torfowiskiem czy nie, zapytam w ten sposób. Czy wydmy: Pękatka, Kobyla Góra, Gorzałka na Bagnie Całowanie s? torfowiskiem? Nie, przecież to kupa piachu poród dawnych bagien. Namor - bo to głównie do Ciebie pytanie - czy ich istnienie ma jakie szczególne znaczenie dla koniecznoci ochrony Bagna Całowanie? Czy możnaby pobudowć na nich nieduże pensjonaty dla ekoturystów?
1
Aniu, sam czekam na informacje od organizatora, więc cierpliwoci.

[ Dodano: 2004-10-25, 19:49 ]
Info od organizatora:
"Oto szczegoly obozu przyrodniczego w Pieninach:

Czas: 10-14 listopada 2004

Miejsce noclegu: Jaworki w Malych Pieninach.

Teren dzialan: Male Pieniny i pasmo Radziejowej

Cel: inwentaryzacja przyrodnicza okolic glownie pod katem ptakow.
Wystepuja tam sowy: soweczka, wlochatka, puszczyk uralski i zwyczajny,
puchacz.
Byc moze we wsi plomykowka i pojdzka, wszystkie europejskie dziecioly
(lacznie z trojpalczastym i bialogrzbietym, jarzabek i gluszec, pomurnik,
krzyzodziob, orzechowka i wiele innych.
Jest to teren wystepowania duzych drapieznikow: wilk, rys i niedzwiedz -
wiec ciekawie sie zapowiada.

Plan zajec: Wychodzimy w teren w grupkach 2-4 osobowych w kazdej jest ktos
kto ma doswiadczenie przyrodnicze. Pierwszego dnia jest szkolenie w
rozpoznawaniu glosow sow, tropow wilka czy rysia etc.

Zgloszenia przyjmuje najpozniej 3 listopada. Prosze o konkretne
deklaracje na ile nocy i ktore konkretnie (nocleg 20 zlotych). Posilki mozna zamowic na
miejscu: sniadanie 6 zeta obiadokolacja 11 zl. Prosze tez zaznaczyc czy
samochodem.

Co zabrac: sprzet do lazenia po gorach czyli dobre buty etc, latarka, mapa
obejmujaca Male Pieniny i pasmo Radziejowej, dobry humor, zalecane lornetka,
atlas ptakow, aparat foto oraz magnetofon do wabienia sow ( ja bede mial
kasety).

Andrzej Felix Felger"

Więc tak, osoby które zadeklarowały chęć przyst?pienia - Kejbii , Anem, Anna z chłopakami napiszcie na ile dni się piszecie i jaki dojazd?
Ja jeszcze sie dowiem czy do schroniska można dojechać autem bezporednio. Będziemy w kontakcie
Witam!
A czy patrząc na mapy szanowni koledzy nie dochodzą do jedynych i słusznych wniosków??
Działania niemieckich oddziałów wskazują raczej na chęć odrzucenia ruskich i naszych wojsk od drogi GĂśrlitz (Zgorzelec) - Budziszyn - Drezno
Pozostaje oczywiście jeszcze kwestia w jakim celu.
Wydaje mi się, że w specjalnym... i to dosłownie.
Według mojej teorii (spiskowej... a jak! ), chodziło o wywiezienie na zachód, ku Amerykańcom i Angolom... dokumentów.
Jakich? Wyjątkowych i bardzo, bardzo cennnych... :P
A mianowicie chodziło o trzy wielkie archiwa służb specjalnych III Rzeszy.
Były to:
1) w pałacu w Radomierzycach (nad Nysą Łużycką) - akta Gestapo (tajnej policji, bezpieki) z Europy Zachodniej (Francja, Holandia, Belgia, Dania, Norwegia i być może także Włochy). Haki od prostytutki po ludzi z pierwszych stron gazet.
2) w zamku Czocha (też nie tak daleko) - dokumenty wywiadu niemieckiego (głównie komórek dla Wschodu, a więc ZSRR).
3) w zamku Książ (nieco dalej...) - archiwum RSHA, czyli Głównego Urzędu Bezpieczeństwa Rzeszy...
Z 95-99% przejętej z tych trzech miejsc dokumentacji sformowano konwój (pociąg) do Moskwy... liczący 34(sic!) wagony towarowe (wykorzystaną część dokumentacji przekazano Holandii w 2001 r.).
Oprócz tego był jeszcze konwój (przejęty pod Zgorzelcem) z dokumentacją najważniejszych obiektów III Rzeszy, z terenów jakie po 1945 r. znalazły się w granicach Polski, w tym z Gór Sowich i zamku Książ (podziemna Główna Kwatera "Riese"), Zgorzelca i Głównej Kwatery "Wolfsschanze" na Mazurach, twierdzy kłodzkiej itp. itd., przypuszczalnie sformowany był on jako "polisa ubezpieczeniowa" gen. SS Hansa Kammlera.
Dodam tylko, że o te papiery walczyły (co zresztą naturalne) służby specjalne (te ze Wschodu i te z Zachodu), ostatecznie wygrali Sowieci, ale... z udziałem naszych... w tym... płk. Piotr Jaroszewicza (za co zresztą awansował na generała).
I co koledzy na to??
Pozdrawiam
wars98

Mam zamiar jutro sie wybrac w gory sowie. Jeszcze dokladnie niczego
nie
zaplanowalem. Dlatego postanowilem najpierw tutaj sie zapytac. Czym
najlepiej dojechac?



Zaden problem dojechac , gorzej wrocić.
Jesli jedziesz autem to przeceiż nie problem dojechać , problem wrócic
bo trzeba petlę do samochodu zrobić.
Jesli autobusem to przeciez nie problem dojechac (masz rozkład w domu)
, problem wrócic bo nie wiadomo ile ci zajmie wycieczka a w poprzek
Gór Sowich za dużo szlaków zejsciowych nie ma.
W ielu wioskach o 17-tej juz brakuje autobusów.

i jaki szlak tak na 6-8h ?



A masz mapę ?
Zaplanuj sobie pod górę 3-3,5 km /h plus czas na posiłki i podziwianie
widoków.
Po równym i w dół to jakies 5 km/h jak bedziesz sie śpieszył to 6km/h
.
Cała przyjemność z chodzenia po górach to wolnosc z tego ze w dowolnym
miejscu możesz sobie zmodyfikowac trasę a nie polegać na propozycjach
innych.
Do tego jest niezbędna mapa za 6 zł .
Tam masz zaznaczone wszystkie szlaki, punkty widokowe , przystanki PKS
i parkingi dla samochodów.

Czegoż więcej trzeba do zaplanowania trasy ?
Radzę ze względu na krótki dzień wybrac się jak najwcześniej co
pozwoli załapac się na większa ilość autobusów powrotnych.
Kazdy turysta idzie inaczej. Jedni potrzenuja 10 godzin na to co inni
robia w 5 .
Zalezy czy robisz fotki, czy włazisz na kazdy punkt widokowy ,
przebierasz sie co pół godziny , często odpoczywasz itd.
Pamiętaj że wczoraj padało i może być mokro bo w górach ściółka trzyma
wodę kilka dni.
Zatem pospieszne zejście po błocie może być niebezpieczne.

 Chodzi o to ze jesli sie
wybiore samochodem to zebysmy pozniej nie musieli wracac nie wiadomo
ile.



Wiadomo ile . Tyle samo :)
Jak nie znasz możliwości swoich kolegów to lepiej skorzystaj z
samochodu i zaplanuj jakąs pętle wokół Wielkiej Sowy.

Z drugiej strony jesli PKP, to moze jakis szlak z jednej stacji do
drugiej?



Zawsze tak się robi ale w górach Sowich czasy dojścia przekroczą czasy
samej wycieczki.
Tam juz na linii Wałbrzych Kłodzko zlikwidowano wszystkie połączenia
pociągów osobowych.
Na ruchliwej drodze Wałbrzych Kłodzko masz praktycznie co 20 minut
autobus (czy to PKS czy miejski) .
Ale zobacz sobie na mapie jak to daleko ze szlaku szczytowego.

Prosze o porady, osoby ktore moga polecic jakas malownicza trase :)



Juz pisałem samochód i kilkugodzinna pętla z którejś przełęczy
Walimskiej lub Jugowskiej.
Jak autobus to albo dokładna rozpiska PKS z wielu miejscowosci albo
pchasz się do Bielawy, Dzierżoniowa, Jedliny Zdrój a na to 6-8 godzin
może byc za mało.
Polecam rowery na Góry Sowie wtedy problem komunikacyjny przestaje
istnieć bo w mig zjedziesz do PKS czy PKP w większej miejscowości.
Można próbować skorzystać z BuSów z Ząbkowic do Srebnej Góry a stamtąd
np do Barda (najlepsza komunikacja PKP i PKS) Albo w przeciwną stronę
a tam to juz ilosc wariantów jest spora ale trzeba nieźle wyciągac
nogi.
Mozna też przejść Góry Sowie w poprzek do Słupcy , czy tez trasą
kolejki sowiogórskiej.
Jesli pojedziesz bez mapy to albo lubisz ryzyko niewłasciwego wyboru
końca wycieczki albo jesteś z kategorii turystów , kórzy nie potrafią
odejśc od auta dalej niż na 3 km.
Dla takich najlepsze jest Zagórze Śląskie (zamek , Jezioro
Bystrzyckie, zapora, wiszący most , bar piwny)

Oto kilka cytatów z artykułu pt. "Bezimienna wieża", "Rzeczpospolita" (27.12.05 Nr 302) =>
http://www.rzeczpospolita...j/kraj_a_7.html

"Wieża na Wielkiej Sowie powstała ku czci kanclerza Bismarcka. Niemcy chcą przypomnieć o tym w stulecie budowy - miejscowe władze są przeciw."

"Po 1945 r. Polacy usunęli ślady po kanclerzu. Wieży nadali imię generała Sikorskiego, potem Mieczysława Orłowicza."

I jeszcze inny cytat z innego źródła:

"Jako przewodnik sudecki zawsze będę mówił że tą wieżę postawiono ku czci Bismarcka. Bo tak było naprawdę..." => http://forum.pttk.pl/inde...domosc&id=22743

Po tym oświadczeniu widać, że pochodzący z Warszawy pan x bardzo szybko przesiąkł do cna prusofilską ideologią wrocławskiego SKPS. Szkoda, że o tym czym ta wieża jest obecnie, jakie było faktyczne jej przeznaczenie, jakie nazwy nosiła później i jaką ma obecną oficjalną nazwę, to nie warto już mówić i pisać, choć to też prawda. A czy warto mówić kim był Bismarck dla Polaków? Nie warto mowić prawdy, bo i po co? Przecież lepiej podlizywać się Niemcom.

Również inni działacze związani z wrocławskim SKPS-em próbują fałszować historię. I to od dawna. Przykładowo w opublikowanym w 1992 r. w wydawnictwie SKPS "Karkonosz" artykule pt. "O Aleksandrze Ostrowiczu - inaczej" autor stwierdza, że pochodzący z Wielkopolski dr Aleksander Ostrowicz "... nie działał zbytnio w szerzeniu polskości i reklamowaniu Lądka wśród Polonii" itd. Zdaniem autora nie reklamował Lądka, mimo że - jak sam autor tego pełnego sprzeczności artykułu zauważył - Ostrowicz napisał i wydał własnym sumptem obszerny, ponad 200 stron liczący, polski przewodnik zachęcający Polaków z wszystkich zaborów do wypoczynku i kuracji zdrowotnych w tym uzdrowisku oraz do wędrówek po okolicznych górach.

A przecież o Ostrowiczu sporo pisała XIX-wieczna poznańska prasa: "(...) uprzyjemnienie pobytu w powyższym kierunku lekarzowi tutaj ordynującemu zawdzięczamy, który bacznym jest na wszelkie możliwe uwzględnienie drogiego nam języka ojczystego." ("Dziennik Poznański" nr 154 z 1883 r.), "(...) tworzy niejako duszę i główne skupisko polskiej kolonii, zbierającej się corocznie w śląskim zdrojowisku, a niezwykłą uprzejmością swą jedna sobie sympatię wszystkich, którzy tylko go poznali." ("Dziennik Poznański" nr 176 z 1893 r.).

W swym artykule autor stwierdził m.in., że wydany w 1881 r. w Poznaniu przewodnik A. Ostrowicza "Landek w Hrabstwie Kłockiem w Szląsku" jest "w większości dosłownie zerżniętym...", zarzucając Ostrowiczowi bezpośrednie tłumaczenie z niemieckiego, a całej jego pracy miernotę. Tymczasem Klub Sudecki PTTK z Poznania od dawna posiadał kompletną dokumentację kserograficzną tego przewodnika, więc na podstawie analizy tekstu można było łatwo sprawdzić, że taki zarzut jest całkowicie bezpodstawny.

Opinii autora przeczą także notatki z ówczesnej polskiej prasy. W "Kurierze Poznańskim" (nr 134 z 1881 r.) czytamy: "Dziełko to zaś już i dlatego ma pierwszeństwo przed innymi niemieckimi, że jest najnowszym, gdyż dopiero przed kilku dniami opuściło prasę (druk J.I. Kraszewskiego - dr W. Łebiński w Poznaniu), a niemieckie ostatnie wydania drukowane były w r. 1877, tak iż dla zachodzących bez przestanku zmian dziś już są niewystarczające."

Według autora tego artykułu, wszyscy niemieccy lekarze w Lądku byli "wybitni", natomiast polski lekarz - przeciętnym i niczym nie wyróżniającym się lekarzem uzdrowiskowym.

Autor tego paszkwilu - W. Ciężkowski odkrywa też takie oto rewelacje:

"Fakt, że mamy do czynienia z tłumaczeniem wyjaśnia również wątpliwości K. R. Mazurskiego dotyczące:
- braku czasów proponowanych wycieczek,
- braku map i rysunków,
- nie zauważenia młyna papierniczego w Dusznikach,"

Ha, ha, ha!!! Skoro autorzy niemieckich XIX wiecznych przewodników nie podali czasów wycieczek, nie zamieścili map i rysunków, nie zauważyli młyna papierniczego w Dusznikach, który stoi tam już od XVI wieku, to oni też musieli tłumaczyć swoje prace. Tylko ciekawe skąd je tłumaczyli? Szkoda słów. Po prostu ręce opadają, kiedy czyta się te pseudonaukowe wywody...
AAAAAAAAAAAAAA!!!!!
Jaki pięęęęęękny temat... Mmmmm...
Góry to jest moje miejsce. byłam w górach ponad 2 razy więcej, niż mam lat. A w Tatrach (to moje ulubione góry) - mniej więcej tyle, ile mam lat. Wczesne dzieciństwo upłynęło mi pod znakiem Karkonoszy. Wspinałam się po skałach, zbierałam krzemienie, chowałam w wykrotach, jadłam jagody w Parku Narodowym i uważałam to wszystko za krainę moich marzeń, stworzoną przez Pana Boga w celu uszczęśliwienia mnie. W szk.podst - głównie Góry Sowie i Stołowe. rekolekcje - głównie Taterki. No i jeszcze Słowenia z kolegami...
Pierwszy raz weszłam na Rysy, gdy miałam 4 mce . Tj jak mama była w ciązy, w 4 mcu! Swoją drogą zjechałabym za to ojca, bo Ją do tego zmusił i jeszcze kazał nieśc plecak w ramach równouprawnienia. Ale to taternik, więc ma hopla. Teraz mu nieco przeszło na szczęście.
A ja? Nie byłam w Bieszczadach ale b.chcę. Nie byłam w Gorcach, a ciągnie mnie od chwili, gdy usłyszałam pierwszą piosenkę turystyczną - byłam w przedszkolu. W Pieninach byłam raz z wycieczką szkolną - a sami wiecie, że to nie to. I w te góry chcę koniecznie pojechać. Lubię jeździć sama i chodzic samiutka (pamiętajcie, że to nierozsądne, tak nie wolno, uczcie się na moich błędach! ), ale tylko w te miejsca, które znam. Więc gdyby ktoś się wybierał w powyższe, i chciał mnie zabrać, to polecam się!! Tak na serio - dajcie znać, a podjadę!
Z góry (chlip, nie byłam od stycznia chyba w górach ) uprzedzam, że nie mam kondycji i chodzę wolniutko, za to nie robię postojów (bo się męczę). Dlatego wychodzę raniutko (z mapą, latarką, ciepłymi ciuchami, płaszczem przeciwdeszczowym i czekoladą - a ostatnio się starzeję, bo też z termosem zamiast plastikowej butli z wodą) i wracam po ciemaku. A co? Bo lubiem! Podrywam GOPRowców, łapię stopa albo właże drwalom na wóz, jak jadą w dół doliny, a mi już się nie chce telepać Chochołowską. Czyli robie rzeczy, których normalnie nie robię. W górach mi odbija. Ale rozsądnie oczywiście
Płakać mi się chce, gdy widzę, co ludzie robią z moimi ukochanymi górami (papierochy, tłum, krzyki, śmieci, samochody, komórki itp) więc chodzę tam, gdzie ich nie ma, a najczęściej wtedy, gdy ich nie ma - poza sezonem, baaardzo rano, częściej baaardzo późno, a najczęściej zimą. Lubię się babrać w śniegu, idąc jako pierwsza szlakiem przez Ornak na przykład (pamiętajcie, Dzieci, tak nie wolno! Powtórzcie grzecznie za Babcią:"nie będziemy chodzić po górach w niesprzyjających warunkach"). Ostatnio zrobiłam się grzeczna i zostawiam informacje, którędy chcę iść. I chodzę po szlakach. Choć pamiętam jeszcze te czasy, gdy do Morskiego Oka chodziło się słowackimi trasami, a z Pięciu Stawów zjeżdżało z "wujkami" taternikami na workach z sianem...
Pewnym problemem jest to, ze bardzo długo miałam lęk przestrzeni (nawet nie wysokości, nie). Ale chyba mi przeszedł, gdy w zeszłym roku byłam z tatą na Słowacji i chodziliśmy jego drogami z młodości. A najbardziej podobał mi się Słowacki Raj (to nie na temat, ale wrażenie było niezapomniane) i Czerwona Ławka (Agaju - czy jest jeszcze coś nieznanego, co nas łączy? ), która stała się moim ulubionym szlakiem, mimo że przeszłam ją pod prąd - ale wytłumaczcie tacie, że nie wolno! A zawsze gdy patrzyłam na takie trasy, uwazałam ludzi idących nimi za potrzebujących pogłębionej diagnozy i terapii w ośrodku zamkniętym. Hmmm... Moze coś w tym jest?

ali rozklejona zupełnie
City Interactive zapowiada kolejną część Mortyra

Miłośnicy polskich strzelanin, ukazujących akcję z perspektywy pierwszej osoby, mogą mówić o dobrym dniu – City Interactive oficjalnie zapowiedziało kolejną odsłonę serii Mortyr noszącej podtytuł Operacja „Sztorm”.

Powstająca w studiach City Interactive Mortyr: Operacja „Sztorm” osadza akcję w roku 1942 i pozwoli wcielić się grającemu w postać tytułowego bohatera, który na zlecenie Brytyjskiego rządu ma zlikwidować kluczowe dla III Rzeszy osoby: Josepha Goebbelsa, Heinricha Himmlera i Hermana Goeringa.

Operację „Sztorm” cechować ma realistyczna grafika i znakomita oprawa dźwiękowa, a to za sprawą wykorzystania silnika Jupiter EX – który swój chrzest bojowy przeszedł w F.E.A.R. Za precyzyjne odwzorowane fizyki świata gry odpowiadać ma silnik Havok, a obrazu całości dopełniać ma dopracowana sztuczna inteligencja przeciwników.

Gracz odwiedzi takie miejsca jak niewielkie francuskie miasteczko, zamek Himmlera w Niemczech oraz kompleks tajnych podziemnych fabryk w Górach Sowich – łącznie 8 poziomów, zapewniających kilka godzin intensywnej rozgrywki. Z dostępnych broni producent podaje takie giwery, jak: Luger P08, Sten, MP40, Kar98, Stg44, Panzerfaust, Granat, Stielhandgranate i MG42.

Dla osób preferujących potyczki z żywym przeciwnikiem przewidziany jest też multiplayer dla 16 graczy w takich trybach jak: DeathMatch, Team DeathMatch, Capture the Flag oraz Kontrola. Walczyć będzie można na 3 specjalnie stworzonych na jego potrzeby mapach.

Mortyr: Operacja „Sztorm” jest drugą grą z serii, po Mortyr III: Akcje Dywersjne, wyprodukowaną i wydaną przez CITY Interactive. Trafi do sklepów podczas tegorocznej zimy i sprzedawany będzie w cenie 19,99 zł.



Powiem tak. Bez zapoznania się z demem w ciemno nie kupię. Moryra 3 nabyłem i żałowałem. Chociaż można mieć jakieś tam nadzieje, że już zdążyli co nieco ogarnąć silnik i wyjdzie coś lepszego od Terrorist Takedown 2. Pożyjemy - zobaczymy.

Pytanie jeszcze o którą zimę chodzi (czyżby jeszcze o tę co się kończy za 1,5 miecha? ).

Podpicowane screeny:
http://www.gry-online.pl/...-1966388140.jpg
http://www.gry-online.pl/...-1966387515.jpg
http://www.gry-online.pl/...-1966386875.jpg
http://www.gry-online.pl/...-1966386125.jpg
Skoro w temacią sa także opowiadania, to pomyslałem, że wstawie tutaj pewną bajkę, której początek napisała moja kolezanka. Przygotowała ją na zbiórke zastępu tzn. sam początek, a końcówke miały dokończyć członkinie jej zastępu. Ja po przeczytaniu tego co napisała ona pokusiłem się o dokonczenie jej. Wstawie ją tutaj i choc jest może troche długa to mysle, że to ktos ją przeczyta i oceni.

Pewnego dnia zwierzęta takie jak świnka, osiołek, jeleń oraz koń poszły nad jeziorko. Stwierdzili, ze muszą sobie troszkę odpocząć. Na początku zaczęli od kąpieli, bawili się długo w wodzie, Az do pewnego momentu, gdy odnaleźli w wodzie list. Od razu wyszli na brzeg i przeczytali list. W liście było napisane tak: „Witajcie bogacze jesteście nowymi odkrywcami skarbu, jaki przed wieków zostawiłem mądrym ludziom, jakimi jesteście. Tutaj macie mapę, idźcie dokładnie za jej wskazówkami a odnajdziecie skarb. ”Wszyscy od razu ruszyli, każdy chciał trzymać w ręku mapę, aż w końcu tak się pokłócili o nią i przerwali ja na 4 równe części. Każdy wziął swoją i obrażony ruszył dalej. Świnka dotarła do strasznego lasu gdzie była w nim sama.Przestraszyła się dziwnych odgłosów i wyleciała z krzykiem. Osiołek był tak leniwy ze usiadł tylko i stwierdził ze sam nic nie zrobi. Jeleń zaś był pewny siebie twierdził ze niczego się nie boi i szedł aż w końcu zorientował się, że po raz piąty jest w tym samym miejscu. Koń był na tyle sprytny, ze zabrał śpiącemu osiołkowi częśc mapy i dotarł najdalej, ale los chciał ze wpadł do rzeki i gdyby nie pomoc świnki nie poradziłby sobie. Gdy się już wszyscy odnaleźli postanowili szukać skarbu razem, gdy zobaczyli...

…na drzewie siedzącą sowe, która cicho huczała i patrzyła sie na nich. Zapytali ją, co ona tutaj robi skoro jest dzień a sowy w dzień przecież śpią. Ona im na to, ze obudziły ją krzyki ich kłótni. I rozbudzona zaczęła się przyglądać biegowi zdarzeń. Oni zapytali się jej czy nie zechciałaby im pomoc w odnalezieniu skarbu, gdyby napotkali jakieś trudności, bo wiadomo sowa mądra głowa i zawsze potrafi cos doradzić. Sowa chętnie się zgodziła i razem powędrowali polna drogą w kierunku południa, a sowa lecąc nad nimi, co chwile hucząc nuciła inną melodie. I tak wędrowali zgodnie z mapą aż stwierdzili ze musza być już blisko skarbu, bo na mapie obok skarbu narysowane jest drzewo a tuż przed nimi takie właśnie się znajdowało. Wszyscy zgodnie krzyknęli ze to musi być już tutaj. I Jeszcze raz spojrzeli na mapę a tam było narysowane, że skarb znajduje się na górze, która znajduje się nieopodal tego drzewa wszyscy rozejrzeli się i rzeczywiście w pobliżu znajdowała się góra. Ruszyli wszyscy szybkim krokiem, bo każdy chciał być pierwszy. Na szczycie zameldował się jako pierwszy jeleń, bo miał długie nogi i był bardzo szybki. Tuż za nim pojawił się Kon. Po chwilce nadleciała sowa i gdy zobaczyła, że koń i jeleń już zaczęli szukać skarbu krzyknęła do nich STOP!, poczekajcie. Skoro wszyscy dotarliśmy aż tutaj to teraz poczekajmy na pozostałych i razem poszukajmy skarbu. Tak tez się stało. Po niedługim czasie na górze zameldowali się świnka a tuż za nią osiołek. Rozglądali się dookoła i zobaczyli głaz, pod którym mógł być schowany skarb. Wszyscy do niego podbiegli i każdy z całych sił zaczął go przesuwać. Gdy go odsunęli ujrzeli pod nim dołek w nim butelkę. Pierwszy po nią, choć leniwy sięgnął osiołek i odkorkował ja. Wyciągnął z niej zawartość, a był to list. Było tam napisane: "To jest skarb, który mogą posiąść tylko ludzie mądrzy i ludzie przyjaźni. Pamiętajcie, że to przyjaźń buduje a niezgoda rujnuje. Ten, kto ma przyjaciół jest bogaty. W życiu ważna jest tylko przyjaźń i to dla niej warto żyć i zdobywać swat. Ci, którzy mają przyjaciół są bogaci a ci, którzy ich nie mają to choćby mieli góry złota to i tak nie mają nic" Po przeczytaniu listu zapadła chwila milczenia, którą przerwała sowa: "Widzicie to jest prawdziwy skarb, który nie każdy może posiadać. Gdybyście nie pogodzili się wtedy nie dotarlibyście tutaj i nie odkryli tego skarbu. Do końca życia każdy z was zastanawiałby się, co nim było. A tym skarbem jest Przyjaźń, która łączy."
No to mamy prezent noworoczny od ministerstwa - Lista propozycji resortu odnośnie nowych Specjalnych Obszarów Ochrony Siedlisk do konsultacji społecznych.

Mapy i SDF-y są dostępne tutaj.

Na tej liście znajdują się następujące ostoje:

    PLH020018 Łęgi Odrzańskie
    PLH020035 Biała Lądecka
    PLH020044 Stawy Sobieszowskie
    PLH020050 Dolina Dolnej Kwisy
    PLH020052 Pątnów Legnicki
    PLH020053 Zagórzyckie Łąki
    PLH020054 Ostoja nad Bobrem
    PLH020055 Przeplatki nad Bystrzycą
    PLH020056 Stawy Maciejowa
    PLH020063 Wrzosowiska Świętoszowsko-Ławszowskie
    PLH020065 Bierutów
    PLH020068 Muszkowicki Las Bukowy
    PLH020069 Las Pilczycki
    PLH020070 Sztolnia w Młotach
    PLH020071 Ostoja Nietoperzy Gór Sowich
    PLH040004 Włocławska Dolina Wisły
    PLH040017 Sandr Wdy
    PLH040021 Zbocza Płutowskie
    PLH040023 Doliny Brdy i Stążki w Borach Tucholskich
    PLH040025 Zamek Świecie
    PLH060030 Izbicki Przełom Wieprza
    PLH060047 Jelino
    PLH060048 Podpakule
    PLH060049 Bystrzyca Jakubowicka
    PLH060050 Dolina Dolnej Tanwi
    PLH060051 Dolny Wieprz
    PLH060053 Terespol
    PLH060054 Opole Lubelskie
    PLH060055 Puławy
    PLH080027 Uroczyska Borów Dolnośląskich
    PLH080028 Krośnieńska Dolina Odry
    PLH100009 Silne Błota
    PLH100011 Szczypiorniak Kowaliki
    PLH100012 Cyrusowa Wola
    PLH100013 Łąki Ciebłowickie
    PLH100014 Święte Ługi
    PLH100015 Dolina Rawki
    PLH120018 Ostoja Gorczańska
    PLH120019 Ostoja Popradzka
    PLH120025 Małe Pieniny
    PLH120026 Torfowisko na Polanie Biały Potok
    PLH120027 Dolny Dunajec i Biała Tarnowska
    PLH120028 Raba z Mszanką
    PLH120030 Ostoje Nietoperzy Beskidu Wyspowego
    PLH120031 Czarna Orawa
    PLH120033 Bednarka
    PLH120034 Czerna
    PLH120035 Nawojowa
    PLH120036 Łabowa
    PLH120037 Podkowiec w Szczawnicy
    PLH120039 Krynica
    PLH120040 Ostoje Nietoperzy Powiatu Gorlickiego
    PLH140019 Wzgórza Chęcińsko-Kieleckie
    PLH140020 Forty Modlińskie
    PLH180001 Ostoja Magurska
    PLH180009 Sztolnie w Węglówce
    PLH180011 Jasiołka
    PLH180012 Ostoja Przemyska
    PLH180013 Góry Słonne
    PLH180014 Ostoja Jaśliska
    PLH180016 Rymanów
    PLH180017 Horyniec
    PLH180018 Trzcianna
    PLH200005 Puszcza Augustowska
    PLH200009 Dolina Pisy
    PLH200010 Ostoja w Dolinie Górnej Narwi
    PLH200014 Schrony Brzeskiego Rejonu Umocnionego
    PLH220047 Wilcze Błota
    PLH220048 Dolina Wierzycy
    PLH220052 Dolina Słupi
    PLH220055 Bunkier w Oliwie
    PLH240006 Beskid Żywiecki
    PLH240018 Górna Soła z Koszarawą
    PLH240022 Pierściec
    PLH260006 Polana Polichno
    PLH260012 Lasy Cisowsko-Orłowińskie
    PLH280013 Ostoja Piska
    PLH280017 Ostoja Skaliska
    PLH280019 Niedźwiedzie Wielkie
    PLH280025 Aleje Pojezierza Iławskiego
    PLH280026 Ostoja Napiwodzko-Ramucka
    PLH280027 Ostoja Iławska
    PLH300028 Barłożyna Wolsztyńska
    PLH320045 Mirosławiec
    PLH320051 Pojezierze Ińskie
1
Rospuda - wierzchołkiem góry problemów

Rospuda - skarb polskiej przyrody, dom dla rosiczek, storczyków, orlika krzykliwego, dzięcioła białogrzbietego, sowy włochatki, bociana czarnego i wielu innych gatunków roślin i zwierząt zagrożonych wyginięciem w Polsce i całej Unii Europejskiej. Gorącym tematem zagorzałej dyskusji społecznej w ostatnich tygodniach jest planowana budowa obwodnicy Augustowa, która ma przeciąć ten wyjątkowy obszar. Niewiele jednak mówi się o tym, że zagrożone są kolejne wspaniałe miejsca w Polsce, perły na mapie Europy pod względem przyrodniczym.
Może to oznaczać początek wielkiej dewastacji dziewiczej polskiej przyrody wynikającej z realizacji złego wariantu drogi ekspresowej Via Baltica, która docelowo łączyć ma Warszawę z Helsinkami. Może - jeśli decyzje polskich decydentów nie będą podejmowane w oparciu o tzw. ocenę strategiczną - alarmuje Ogólnopolskie Towarzystwo Ochrony Ptaków, WWF i CEE Bankwatch Network.

W 2003 roku, Rada Europy zobowiązała Polskę, by przeprowadziła ocenę strategiczną trasy Via Baltica. Ponad trzydzieści wariantów przebiegu drogi jest obecnie ocenianych pod względem ekonomicznym, społecznym i ekologicznym, w tym np. wariant przez Łomżę, który omija cenną przyrodę a ponadto jest o 30 km krótszy od obecnie preferowanego. Oficjalne wyniki tej analizy będą znane pod koniec tego roku. Niestety, lipcowe decyzje w sprawie inwestycji drogowych na Podlasiu stawiają pod znakiem zapytania sensowność prac ekspertów.

W przeciągu ostatniego miesiąca uzgodniono nie tylko szkodliwy dla doliny Rospudy przebieg obwodnicy Augustowa. Wyrażono zgodę na realizację również trzech innych inwestycji na Podlasiu: na rozbudowę odcinka trasy Białystok - Katrynka i budowę drogi Święta Woda – Sochonie oddziałujących na park krajobrazowy Puszczy Knyszyńskiej, oraz na rozbudowę istniejącej drogi do parametrów czteropasmowej ekspresowej przez Biebrzański Park Narodowy. Wszystkie te miejsca należą do europejskiej sieci obszarów chronionych Natura 2000. W takim przypadku unijne prawo wymaga sprawdzenia, czy jest alternatywna, bezpieczna dla przyrody lokalizacja drogi.

Realizacja tych inwestycji właściwie przesądzi przebieg drogi ekspresowej Via Baltica a przecież miał być on wybrany w oparciu o wykonywaną właśnie ocenę strategiczną - mówi Małgorzata Znaniecka, koordynator kampanii "Via Baltica" w OTOP. - Po co więc Rząd wydaje na nią blisko 2 mln złotych z budżetu państwa? – pyta.

Organizacje pozarządowe już od lat postulują by przebieg drogi Via Baltica nie narażał na zagładę rospudzkiej przyrody; by drogę przeprowadzono w taki sposób by nie naruszyć piękna będącego polskim dziedzictwem narodowym. Proponują przesunięcie planowanej obwodnicy o kilka kilometrów w kierunku północno-zachodnim i połączenie jej z planowaną obwodnicą Suwałk. W ten sposób obwodnica odciąży 2 miasta i łącznie 100 tysięcy ludzi. Dzięki temu uniknie się także łamanie polskiego i unijnego prawa, co da jej szansę na unijne dofinansowanie.

Władze różnego szczebla powtarzają, że najważniejszy jest człowiek i że nie możemy żyć w skansenie. Tu nie chodzi o wybór pomiędzy człowiekiem, rozwojem gospodarczym a przyrodą tylko o takie planowanie inwestycji by przynosiły korzyści człowiekowi i nie szkodziły przyrodzie. To da się zrobić. Trzeba tylko chcieć. – mówi Ireneusz Chojnacki, Dyrektor WWF Polska.



Źródło
1
W odpowiedzi na : Nie rzucim ziemi skąd nasz ród? ;-(((((((( wyslane przez Gruby dnia 2003-11-08 06:38:26:

Dziennikarz SE i profesor UJ - lenie i niechluje :-(((

Mam na myśli kryjącego się pod kryptonimem EGO autora artykułu w dzisiejszym SE o Holendrze, oraz prof. CZESŁAW ROBOTYCKIEGO (l. 59), dyr. Instytutu Etnologii i Antropologii Kultury Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie.

Temat bardzo ważny i bulwersujący, opinie i wnioski słuszne, ale i dziennikarz i profesor nie popisali się rzetelnością i sumiennością w przedstawianiu tła.

Chodzi może pozornie o duprele, ale obawiam się, że po przeczytaniu artykułu mieszkańcy Pieszyc nie będą mówili o Holendrze, tylko o tym, że Super Ekspres i prof. Robotycki merde wiedzą o Pieszycach i że kłamią.

Aż żal de ściska, że przez drobne niedopracowania podważona została wiarygodność całego ważnego materiału.
No bo jak wierzyć dziennikarzowi piszącemu wierutne bzdury o wyglądzie Pieszyc, albo profesorowi, z którego wypowiedzi wynika, że Pieszyce to popegeerowska wioska.

*(...)Pieszyce: miasteczko niedaleko Wałbrzycha na Dolnym Śląsku. Kilkadziesiąt tysięcy mieszkańców snujących się po ulicach, kilka sklepów, zaniedbane bloki, na peryferiach gospodarstwa rolne.** pisze EGO.
Tak o Pieszycach może pisać tylko ktoś, kto ich nie widział na oczy. Treść artykułu i rozmowy z mieszkańcami wskazują, że jednak dziennikarz SE tam był.
Był i nie widział jak naprawdę wyglądają?
A ja juz *widzę* możliwe komentarze mieszkańców Pieszyc:
*Holender tak schlał pismaka, że mu sie w oczach wszystko mnożyło i to nie przez 2,* ;-)))
Kilkadziesiąt tysięcy mieszkańców!!! Toż tam jest pewnie najwyżej kilkanaście tysięcy.
Reszta krótkiego opisu też tak samo *prawdziwa* Co bowiem EGO rozumie przez peryferie miejscowości ciągnącej się przez prawie 10 km wzdłuż głównej ulicy, przy której na przemian stały fabryki, sklepy, i gospodarstwa rolników?

A przecież wystarczyło spojrzeć na mapę i zajrzeć do encyklopedii:
*Pieszyce, miasto w województwie dolnośląskim, u podnóża Gór Sowich w Sudetach. 10 tys. mieszkańców (1994). Założone w XIII w., własność von Peterswaldów, potem von Gellhornów. 1705 odkupione przez B. von Mohrenthala, który założył tu pierwszą manufakturę tkacką. W XVIII w. rozwinął się przemysł tkacki, początkowo tkactwo lnu, później bawełny. Od 1765 właścicielami Pieszyc byli grafowie Stolberg Wernigerode. 1844 wybuchło powstanie tkaczy, którzy zdemolowali zakłady, a maszyny tkackie utopili w potoku. 1962 prawa miejskie. Duży ośrodek przemysłu włókienniczego (bawełniany, tkanin technicznych), ponadto produkcja zegarów. Ośrodek turystyczny, baza wycieczek w Góry Sowie. Zabytki: barokowy pałac (1710), kościół parafialny (XIV, XVI, XVIII w.).*

Profesor Robotycki tyż dobry!
Dla niego *duży ośrodek przemysłu włókienniczego (bawełniany, tkanin technicznych), ponadto produkcja zegarów. Ośrodek turystyczny, baza wycieczek w Góry Sowie z 10 tysiącami mieszkańców* to *popegeerowska wioska*. A potem jedni i drudzy dziwią sie , że ludzie mówia:
MEDIA i NAUKOWCY KŁAMIĄ ;-))))

_ _ _ Ps. Nie wykluczam, że prof. Robotycki po przeczytaniu tego artykułu, albo wysłuchaniu informacji o nim w przeglądzie prasy w radiowej *jedynce* powie, że jego wypowiedź została zniekształcona przez dziennikarza, ale na razie jest, jak jest :-(

>