Szukaj:Słowo(a): Gorąca jesień 1941 roku
Część 1 bo może kiedyś spróbuję ocenić Myśliwce marynarki i bombowce

Oto jakie mam zdanie na temat każdego każdego nich

KI-27
– ROTFL, maszynka nieopancerzona, z uzbrojeniem 2x7,7 prędkość 470kmh, powinna już dawno być wycofana ze służby jednak w grudniu 41 była jeszcze podstawowym myśliwcem armii i teoretycznie została wycofana z I lini w czerwcu 42 jakkolwiek była spotykana jeszcze długo później a właściwie to przez całą wojnę kiedy lotniskowce US navy uderzały na co odleglejsze wysepki, a później w roli Kamikaze

KI-43 Hayabusa
kolejny dość dziwaczny pomysł, samolot o prędkości maksymalnej 495 km/h wprowadzony do służby krótko przed wojna (w Europie latał już Bf-109F-4 o prędkości 620km/h). Za to zwrotnośc Uber Alles dzięki klapom bojowym, krąg zataczał w 11 sekund podczas gdy taki Spit w 17. W wersji Ki-43 I słaba wytrzymałość płata . Wersja Ki-43-II wprowadzona końcem 42 roku miała już samouszczelniające się zbiorniki paliwa a nawet pancerną płytę za plecami pilota. Wreszcie wersja końcowa Ki-43-III z 44 roku prędkość zawrotna jak na owe czasy aż – 555km/h i potężne uzbrojenie w postaci dwóch nkm kal. 12,7. Produkowana do końca wojny. Ciekawostką jest że jeden z Asów japońskich – pan Hinoki (12 zwycięstw) na takiej maszynce spruł w jednym locie P-51, P-38 i dwa B-24 i wszystkie one znajduja potwierdzenie w amerykańskich materiałach. Maszyna raczej nie rewelacyjna dobra na Hurricany w Birmie ale nic ponadto...

KI-44 Shoki
To chyba najbardziej nieudany, choć bardzo ciekawy projekt armii, właściwie silnik ze skrzydłami. W założeniu miał to być szybki i lepiej uzbrojony samolot mający nadrabiać braki ki-43 i służący do przechwytywania bombowców. Jednak samolot był strasznie nie lubiany przez pilotów japońskich co zaowocowało skierowaniem go na peryferyjne obszary działań gdzie stosunkowo rzadko spotykał się z nieprzyjacielem. Gwoli sprawiedliwości samolot właściwie wszedł do służby początkiem 1943 roku bo do końca 1942 wyprodukowano ledwo 150 egzemplarzy. Pod koniec wojny usiłowano taranować na nim B-29 ale i to nie bardzo wychodziło….

KI-61 Hien & Ki-100
Samolot z silnikiem DB-601A z Bf-109E, tyko że Messer debiutował w 1939, jego włoski odpowiednik z tym samym silnikiem-Mc-202 jesienią 1941, zaś japończycy lekko się spóźnili i wystawili go do walki dopiero w maju 1943. Wszystkie wersje osiągały prędkość 590km / h i były zróżnicowanie uzbrojone choć najczęściej w 4x12,7 lub 2x20mm i 2x12,7 i nieźle, zwłaszcza jak na samolot japoński opancerzone. Samolot produkowany od sierpnia 1942 a będący właściwie odpowiednikiem włoskiego MC 202 który wyprzedzał go o równo rok. Pod koniec wojny były jednym z nielicznych typów samolotów zdolnych do przechwycenia B-29, jednak przechwycić to co innego niż zestrzelić, bo skoro do zwalczania B-17 Niemcy wprowadzili Sturmbocka A8/R8 o ciężkim uzbrojeniu (2x13,2 2x20, 2x30mm) to przeciw poważniejszemu zagrożeni jakim był B-29 Ki-61 to naprawdę śmiech na sali…
Wspominając Ki-61 nie sposób pominąć jego modyfikacji w postaci Ki-100 która wynikła z tego że amerykanie zniszczyli fabrykę silników do Ki-61 więc zdecydowano się na 1500-konny silnik napędzający np. D4Y. Samolot w sumie dość udany, zwłaszcza że silnik był niezawodny i lubiany a przez pilotów oceniany wyżej niż ki-84 Hayate…

Ki-84 Hayate
Rozpisałem się na ten temat gdzie indziej (http://acn.waw.pl/sturm/historia_ki-84.htm odpisane zresztą z artykułu K. Zalewskiego w LW) tutaj więc nie będę się powtarzał, w sumie dobra konstrukcja ale z skrajnie zawodnym silnikiem i produkowana w trudnych warunkach przez niewykwalifikowaną kadrę roboczą co czyniło Hayate łatwym łupem dla Mustangów czy Corsairów.

KI-45 Toryu & Ki-102

Toryu znaczy „Zabójca Smoków czy może ładniej „Łowca smoków”. W 1942 roku japoński sztab nadając nazwę temu samolotowi wykazał się dużą dalekowzrocznością, jako że smoki w postaci Superfortec objawiły się dopiero 2 lata później i trzeba powiedzieć że KI-45 radził sobie z nimi lepiej od swych jednosilnikowych braci dzięki mocnemu uzbrojeniu ( 37mm działko + kolejne 20mm + 2x20mm działka strzelające pod skosem w górę zamontowane za kabiną pilota) oraz niezłemu opancerzeniu. Samoloty tego typu zniszczyły c najmniej 10 Superfortec stosując atak przez taranowanie. Ki-102 to następca Ki-45 jeszcze lepiej opancerzony i o podwyższonych osiągach jednak sztab dosć długo odwlekał rozpoczęcie jego produkcji seryjnej i samolot lekko się spóźnił na wojnę, zwłaszcza że wersja myśliwska do zwalczania B-29 miała niedopracowane turbodoładowywane silniki .

Tu trzeba zauważyc że większośc z tych maszyn miała wbrew powszechnej opinii samouszczelniające sie zbiorniki i płytę pancerną za plecami pilota, ale za dużo osób sie sugeruje opisami samolotów pokładowych, czy może szerzej marynarki które faktycznie z nielicznymi wyjątkami (Shiden , Raiden, Gekko) były tego pozbawione .

jakieś komentarze ?
Labi – czekam….
Dla rozwiania wątpliwości......tyle i tylko tyle.

Hanna Szapiro, pseudonim Hanka Sawicka (ur. 19 grudnia 1917 w Krakowie, zm. 18 marca 1943 w Warszawie) - działaczka komunistyczna, organizatorka i przewodnicząca Związku Walki Młodych.

Jej rodzicami byli Maria i Bernard Szapirowie. Była kuzynką Stefana Kisielewskiego (jego matka Salomea z d. Szapiro była siostrą Bernarda). Od 1925 uczęszczała do szkoły podstawowej, a potem do gimnazjum. W 1931 rodzina przeprowadziła się do Warszawy. Tam zdała maturę i wstąpiła na Wydział Prawa Uniwersytetu Warszawskiego. W roku 1936 zmarła jej matka. Rok później rozpoczęła naukę w Studium Pracy Społeczno-Oświatowej przy Wolnej Wszechnicy Polski, jednocześnie kontynuowała studia prawnicze. Od pierwszych dni okupacji Hanka organizowała pomoc dla więźniów politycznych. Wraz z rówieśnikami wydała w okupowanej stolicy pierwsze podziemne pismo "Wolność".

3 lutego 1943 roku powstał Związek Walki Młodych, organizacja, która połączyła kilka kół młodzieżowych. Przewodniczącym Zarządu głównego ZWM została Hanna Szapiro. Organem prasowym ZWM było pismo "Walka Młodych". Jego zespół redakcyjny tworzyli Hanka Sawicka, Janek Krasicki, Aleksander Kowalski, Zofia Jaroszewicz, Zofia Jaworska, Helena Kozłowska. W pierwszym numerze "Walki Młodych" ukazał się artykuł programowy ZWM Dlaczego i po co walczymy, w którym Szapiro pisała "Walczymy o Polskę, w której gospodarzem będzie robotnik, chłop i inteligent pracujący".

Bardzo trudny okres dla rodziny Szapirów, którzy byli Żydami, nastał jesienią 1941 roku. Ojciec i Hanka musieli zmienić mieszkanie, bo groził im pobyt w getcie. Przez krótki okres ojciec Hanny Szapiro mieszkał pod Warszawą u przyjaciół, a ona jako Hanka Sawicka korzystała z gościnności znajomych. Prowadziła pracę wydawniczą i kolportażową ; niosła pomoc ludziom z getta, była inicjatorką utworzenia Komitetu Pomocy Ofiarom Faszyzmu.

6 marca 1943 roku ukazał się drugi numer "Walki Młodych". Otwierał go znów artykuł Hanny Szapiro, "Wiedza orężem walki". Pisała ; "walka, jaką prowadzimy obecnie i jaka nas czeka w najbliższej przyszłości, wymaga bojowników o twardych, nieugiętych charakterach, gorących sercach, otwartych umysłach". 18 marca 1943 roku miało odbyć się na Starym Mieście przy ul. Mostowej spotkanie Hanki z dowódcą warszawskiego oddziału Gwardii Ludowej - Janem Strzeszewskim ps. "Wiktor" i dowódcą oddziału zbrojnego ZWM - Tadeuszem Olszewskim ps. "Zawisza". Uczestnicy wpadli w zasadzkę gestapo. Podczas strzelaniny Tadeusz Olszewski zginął a J. Strzeszewski i H. Szapiro zostali ranni i schwytani przez gestapo. Hanna Szapiro została przewieziona na Pawiak, gdzie zmarła w dniu następnym.

W okresie Polski Ludowej jej imieniem nazywano ulice oraz, przede wszystkim, szkoły. Obecnie (2008) jest patronką m.in. IV Liceum Ogólnokształcącego w Kielcach.
Zali trza Waszmość Panny i Waszmościowie znamienici peregrynacje uczynić w terminie akuratnym a jesiennym, coby wszelakie nadobne wdzięki a i tajemnice takowe obnażyć wyspy Sobieskiego zwanej drzewiej Bonsack, tajemnej a niezwyczajnej. Takoż instrumenta niezbędne w apanaże składajcie i podwody szykujcie co koń mechaniczny wyskoczy. Hej!

A zali także imaginujcie sobie Państwo coby pochodnie jakoweś przysposobić także, bo po lochach sprawy mieć będą przebieg...

Aby Was przeto w klimat wprowadzić takoż artykuła powszechne a dostępne w temacie powyższym przytoczone poniżej zostały...

--------------------------------------------------------------------------------------------

,,Tajemnice Forsterówki,,

Wyspa Sobieszewska to fragment Mierzei Wiślanej przeciętej dwoma ujściami Wisły, położona na wschód od aglomeracji miasta Gdańska. Z uwagi na piękne plaże i walory przyrodniczo - krajobrazowe terenów leśno - wydmowych w północnej części i malowniczych łąk i pól w części południowej, zyskała już w XVII wieku sławę wśród gdańskiego patrycjatu budującego tu swoje rezydencje letnie i urządzającego w tutejszych lasach polowania. Ta wyspa skrywa wiele ciekawostek przeszłości.

To nie tylko unikalne budowle hydrotechniczne w Przegalinie, relikty drewnianej zabudowy podmiejskiej w Górkach Wschodnich czy Świbnie. To także fortyfikacje z okresu ostatniej wojny lub jedne z najstarszych barokowych nagrobków menonickich w Sobieszewie. Lasy kryją też nie jedną tajemnicę jak chociażby opuszczone instalacje podziemne i schrony bazy rakietowej z lat 60/70-tych XX wieku (dawna „JW1110"), wybudowanej na terenie dawnego poligonu i strzelnicy Kriegsmarine z 1941 roku - jednostki rakietowej otoczonej do niedawna kilkoma rzędami drutu kolczastego pod napięciem !

Na tym terenie okopały się w desperackiej obronie w ostatnich miesiącach wojny po zajęciu portu gdanskiego przez Armię Czerwoną, resztki 2 Armii generała Weissa. Kilkadziesiąt tysięcy żołnierzy i uchodźców z Prus Wschodnich i Pomorza koczowało, od marca do maja 1945 roku, oczekując pod ostrzałem na nieuchronną kapitulację. Do dnia dzisiejszego widać w lasach ślady po tym dramacie w postaci licznych pozostałości po ziemiankach, okopach i przypadkowo znajdowanym wyposażeniu wojskowym, amunicji i szczątkach ludzkich.

Te nadmorskie lasy skrywają także mało znaną przez mieszkańców Pomorza tajemnicę. W ich zaciszu z dala od zabudowy miejskiej zapadały najbardziej zbrodnicze rozkazy w historii Ziemi Gdańskiej. To właśnie tu w prawie nietkniętym zębem czasu i wojny modrzewiowym dworku myśliwskim rezydował hitlerowski „Kat Pomorza" - gaulaiter i SS - obergruppenführer Albert Forster.

Działkę pod budowę tzw. dworu myśliwskiego w Wordell (Orliki) k/Sobieszewa przekazał zimą 1932 jeden z urzędników Senatu WMG - członek NSDAP. Budowę budynków rezydencji rozpoczęto wiosną 1933 roku. Autor projektu obecnie jeszcze nie został ustalony. Pewne wskazówki w postaci projektu plastycznego stylizowanych swastyk wyrzeźbionych następnie na belkach stropowych sali kominkowej wniósł osobiście Adolf Hitler na prośbę swojego ulubionego gauleitera. Motyw swastyk przewija się w elementach krat i bramy wjazdowej na teren ośrodka rekrutacyjno - szkoleniowego rozbudowywanego w sąsiedztwie rezydencji Forstera w latach 1935-38. Istnieją przesłanki źródłowe wskazujące na zaprojektowanie modrzewiowego dworku Forstera przez monachijskiego architekta Otto Neumayera, który wcześniej wybudował rezydencję Hitlera w Obersalzbergu. Projekt dworku jest połączeniem niemieckiego modernizmu i elementów zaczerpniętych z tyrolskiego folkloru.

Za zasługi położone w zdobyciu władzy w Gdańsku przez NSDAP, Senat Wolnego Miasta Gdańska na wniosek partyjnych kolegów nadał Forsterowi honorowe obywatelstwo Gdańska, a 26 lipca 1933 roku z okazji swoich 31 urodzin, otrzymuje od swojej partii oraz fuhrera prezent w postaci modrzewiowego domku myśliwskiego z zapleczem kuchenno - jadalnym. Albert Forster z wielką pasją oddawał się łowiectwu. Posiadał pokaźną kolekcję broni myśliwskiej i trofeów łowieckich.

Od tej pory rezydencja pełni funkcję także głównego miejsca poufnych spotkań i narad dla wysokich funkcjonariuszy NSDAP i SS z terenu WMG. Albert Forster przebywał okresowo w swojej rezydencji od 26.07.1933 do 27.03.1945 roku. Rezydencja pełniła również funkcję tajnego magazynu dużych ilości broni zwłaszcza maszynowej, przemycanej na teren WMG barkami od strony morza, w celu uzbrojenia szkolonych potajemnie członków S.A. i SS. Broń przechowywano w piwnicy „Forsterówki" oraz w wybudowanych w późniejszym okresie barakach magazynowych na terenie osrodka „rekreacyjnego" NSDAP.

Szczególnymi gośćmi na terenie „leśnej kwatery gauleitera" byli m.in. Wysoki Komisarz Ligi Narodów w WMG - Carl.J. Burckhardt (kilkukrotnie w 1937 roku), Reichsführer SS Heinrich Himmler (kilkukrotnie w 1939 roku i w listopadzie 1941 roku), dowódca okrętu liniowego „Schleswig-Holstein" komandor Gustav Kleikampf (28.08.1939 roku).

Stałymi bywalcami narad byli: SS - Oberführer dr Aleksander Reiner (jeden z organizatorów gdanskiej SS), SS-Gruppenführer Erach von dem Bach - Zelensky (późniejszy dowódca wojsk pacyfikujacych Powstanie Warszawskie), dr Rudolf Troeger (szef gdanskiej policji kryminalnej przysłany z berlinskiego Gestapo), dowódca SS - Heimwehr Danzig Friedman Goetze, SS-Oberführer Walter Stein (szef gdańskiej policji politycznej), SS-Brigadeführer Johannes Schafer (dowódca okregu SSwGdansku), SS-Sturmbannführer Max Pauly (komendant KL Stutthof), SS-Obersturmbannführer Kurt Eimann (szef Einsatzkommando - realizujący od jesieni 1939 do wiosny 1940 program masowej eksterminacji działaczy polskich na Pomorzu i Poloni gdańskiej. Tu też omawiano szczegóły i zapadały najbardziej zbrodnicze decyzje w historii Pomorza!

W czerwcu 1939 roku w obecności Heinricha Himmlera przygotowywano tu szczegóły operacji „Tannenberg". W trakcie jednej z poufnych wizyt reichsführera SS, Forster otrzymał szpadę honorową z napisami: „Mój honor to wierność" oraz "Mojemu kochanemu Albertowi Forsterowi. H.Himmler wódz SS na Rzesze"! To świadczyło o wyjatkowej pozycji Forstera w strukturach SS i zaufaniu, jakim darzyli go najwyżsi dygnitarze III Rzeszy.

W rezydencji gauleitera przygotowywano w ramach operacji „Tannenberg" listy aresztowań i likwidacji Polaków z terenu WMG i Pomorza (tzw „Sonderfahndüngsbuch Polen"). Tutaj także zapadła w lipcu 1939 roku decyzja oraz wybrano lokalizacje dla utworzenia obozu koncentracyjnego w Sztutowie (KL Stutthof).

W okresie lata 1939 roku prowadzono na polowej strzelnicy osrodka szkolenie specjalne dla wydzielonych grup SS-Waehsturmbann Eimann w zakresie przygotowania i prowadzenia masowych egzekucji lesnych. „Kursanci" mogli wykazać się następnie w praktyce w lasach okolic Szpegawska k/Stargardu Gdańskiego i Piasnicy k/Wejherowa gdzie wymordowano kilkanaście tysięcy pomorskich Polaków.

W sąsiedztwie rezydencji gauleitera, od 1935 roku rozbudowywano ośrodek rekrutacyjno - szkoleniowy NSDAP. Wybudowano budynek koszarowy z zapleczem socjalno - technicznym i własnym ujęciem wody oraz dom dla oficerów -instruktorów wojskowych. W latach 1936-39 pod osłoną lasów i ... policji gdańskiej prowadzono intensywne szkolenie dla formacji S.A. i SS z terenu WMG. Wybudowano także 2 baraki magazynowe dla składowanej z przemytu broni. Wybudowano też dużą strzelnicę polową. Teren był w tym okresie otoczony płotem z drutu kolczastego oraz silnie strzeżony. Zlokalizowano tu równie. jedną z nowo tworzonych jednostek wartowniczych gdanskiej SS-Haimwehry z której rekrutowano następnie załogę wartowniczą obozu koncentracyjnego w Stutthofie.

W listopadzie 1941 po wizytacji KL Stutthof przez Himmlera (po drodze urządzono wystawny obiad na cześć gościa w wielkiej jadalni „Forsterówki", w uznaniu za sprawną organizację i zasługi dla SS, Albert Forster otrzymuje awans na SS-Obergruppenfuhrera.

W latach 1941-1944 ośrodek pełni funkcję szpitala i sanatorium dla rannych na froncie wschodnim żołnierzy między innymi elitarnej Waffen SS. „...W tym miejscu mogą przebywać jedynie najlepsi i najdzielniejsi synowie narodu niemieckiego. Tu mogą leczyć swe chwalebne rany odniesione za naszą ojczyznę..." jak scharakteryzował ten „ośrodek rekonwalescencyjny " sam Forster.

Teren rezydencji gauleitera był też od listopada 1944 do stycznia 1945 roku miejscem zwożenia zagrożonych nalotami dzieł sztuki i archiwów partyjnych NSDAP z terenu Gdańska. To najmniej poznana karta historii tego obiektu. Część archiwum zostało zdeponowane w jednym ze schronów przeciwlotniczych wybudowanych na tym terenie w 1941r. Do dnia dzisiejszego nie zlokalizowano schronu dla personelu i pacjentów przebywających w obiektach dawnego wojskowego ośrodka szkoleniowego NSDAP.

Ze wspomnień biorących udział w początkowym zagospodarowywaniu obiektu po wojnie jak i relacji odwiedzających niedawno ośrodek byłych żołnierzy niemieckich wynika iż, wybudowano tam w 1941 roku duży schron na ok. 150 osób. Znajdował się on w części wschodniej terenu ośrodka pod masywną zalesioną obecnie wydmą, o wysokości ponad 30 m npm o nazwie „Mewia Góra" (Möwe Berg). Schron został po wojnie prawdopodobnie wysadzony przez Rosjan i zasypany. Pełnił on także funkcje magazynu tranzytowego dla wywożonych w okresie początku marca 1945 roku z Gdańska cenniejszych dokumentów urzędów niemieckich i części depozytów muzealnych.

Składnica tranzytowa w „Forsterówce" została zlikwidowana w obliczu bezpośredniego zagrożenia działaniami frontowymi. Depozyty muzealne przewożono ciężarówkami do pobliskiego portu w Swibnie, gdzie barkami i kutrami przewożono je wraz z ewakuowaną ludnością na Hel i dalej statkami na zachód.

Pod koniec działań wojennych na początku kwietnia 1945 roku na terenie rezydencji A. Forstera rozlokował się sztab 4 dywizji pancernej gen. Betela. Na drodze dojazdowej pod osłoną sosnowego lasu i wysokich wydm (dzisiejsza ul. Lazurowa) stała duża kolumna pojazdów pancernych wycofanych z Gdańska. Pojazdy (w tym kilka czołgów) zostały tuż przed kapitulacją zniszczone przez własne załogi. Poległego w walce generała pochowano w pobliżu domku myśliwskiego A. Forstera. Ekshumacje szczątków przeprowadzono kilka lat temu w ramach niezwykłej akcji ekshumacyjnej odsłaniającej mroczne tajemnice okresu końca wojny.

W 2000 roku na terenie tym zlokalizowano w wyniku prac poszukiwawczych niezwykłą masową mogiłę ponad 220 osób. Poszukiwania były prowadzone przez pasjonata lokalnej historii Mariusza Jaskulskiego z gdańskiej Straży Miejskiej przy współpracy z Fundacją „Pamięć" (Niemiecka Fundacja Opieki nad Grobami Wojennymi) pod nadzorem antropologa Andreasa Hintze. Masowy grób zlokalizowany kilkadziesiąt metrów od „Forsterówki" w kierunku SE, zawierał szczątki ludzkie z częściowo zachowanymi mundurami: SS, grenadierów pancernych i policji gdańskiej. Biegli rozpoznali w trakcie ekshumacji również szczątki jednej kobiety. To tajemnicza sprawa zważywszy na fakt, iż większość czaszek w mogile posiadało ślady postrzałów w potylice. Historycy snują domysły na ten temat - akcji „komisji weryfikacyjnej" Armii Czerwonej, której jeden ze sztabów jednostki specjalnej kwaterował po zajęciu terenu właśnie w „Forsterówce" Obiekt służył wojskowej ekipie tropiącej m.in. ukryte dzieła sztuki i ...członków załogi KL Stuthoff. Szczątki rozstrzelanych Niemców przeniesiono w 2001 roku do wspólnej kwatery na cmentarzu garnizonowym w Gdańsku.

Po wojnie dawny ośrodek szkoleniowo - rekrutacyjny NSDAP pełnił przez kilka lat funkcję początkowo rządowego ośrodka wypoczynkowego PZPR, a następnie ośrodka Funduszu Wczasów Pracowniczych. Beztroscy kuracjusze przez lata nieświadomie wypoczywali na masowej mogile w cieniu „Forsterówki", świadka ponurej historii wpisanej w tragiczne losy tego regionu...

Obecnie od 2003 roku zespół obiektów dawnej rezydencji gauleitera Pomorza Gdańskiego i ośrodka szkoleniowego gdańskiego NSDAP nie posiada użytkownika. Obiekty bez należytego dozoru i konserwacji mogą szybko popaść w ruinę lub spłonąć!

Gmina Gdańsk planowała utworzenie Muzeum Wyspy Sobieszewskiej, w ramach filii Muzeum Historycznego Miasta Gdańska, w którego skład wchodziłby kompleks dawnej rezydencji gauleiter (łącznie ze schronem, także udostępnionym do zwiedzania). Jednak z uwagi na brak funduszy gminnych na adaptacje i utrzymanie obiektu projekt zarzucono. Miasto planuje wystawić na przetarg obiekty „Forsterówki" wraz z okolicznym terenem. Z uwagi na brak pełnej ochrony prawnej (procedura wpisu zespołu do centralnego rejestru zabytków PSOZ jest jeszcze w toku), historyczny obiekt może kupić każdy i nie koniecznie umożliwić jego zwiedzanie. Również ryzyko ewentualnych rozbiórek czy przebudowy wisi nad obiektem pozbawionym statusu zabytku.

Obecnie teren przeżywa najazd turystów pragnących z bliska przyjrzeć się obiektom, w których działa się tragiczna dla mieszkańców Pomorza historia. Teren dawnego FWP „Mewa" na którym zlokalizowany jest zespół dawnej rezydencji i osrodka rekrutacyjno - szkoleniowego S.A. i SS jest opuszczony i dozorowany przez firmę ochroniarską z Warszawy.

Zespół dawnej Rezydencji Gauleitera składał się z:

1. Domku myśliwskiego
2. Budynku Kuchenno - Jadalnego (późniejsza restauracja FWP)
3. Schronu przeciwlotniczego

Zespół dawnego Ośrodka Rekrutacyjno - Szkoleniowego gdańskiej NSDAP składał się z:

1. Budynku Koszar (późniejszy lazaret)
2. Domu Oficerów - instruktorów wojskowych
3. Schronu przeciwlotniczego (obecnie niedostępny - zasypany)
4. Baraków magazynowych na sprzęt wojskowy (fundamenty)
5. Strzelnicy polowej (teren na północ od Góry Mew)

Jednym z ciekawych obiektów fortyfikacyjnych na tym terenie jest osobisty schron gauleitera. Wejście do niego jest nawet obecnie trudne do zlokalizowania mimo, że oddalone kilkadziesiąt metrów od samej „Forsterówki". Dopiero od niedawna zaistniała możliwość przeprowadzenia gruntownej inwentaryzacji obiektu. Był on dotychczas niedostępny bez sprzętu nurkowego z uwagi na wykorzystywanie jego kubatury przez wiele lat jako podziemnego zbiornika przeciwpożarowego w okresie funkcjonowania FWP.

Schron przeciwlotniczy wybudowany w wiosną 1941 roku, modernizowany (instalacje łączności i drzwi gazoszczelne typ 19P7), w 1944 roku. Odporność obiektu wg nomenklatury niemieckiej B1 - strop i ściany żelbetonowe o grubości 100 cm. Przewidziany dla kilkunastu osób. Zagłębiony na ponad 6 metrów w piaszczystej wydmie porośniętej sosnowym lasem. Wyposażenie techniczne i socjalne obiektu zdewastowane, wnętrze mocno zawilgocone. Powierzchnia schronu ok. 50 m2, wysokość w pomieszczeniach 2-2,5 m.

Pomorska Komisja Opieki nad Zabytkami PTTK z Gdańska, która przeprowadzała pod nadzorem Państwowej Służby Ochrony Zabytków inwentaryzację obiektu oraz od lat uzupełniała informacje o jego historii, złożyła już wniosek do Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków w Gdańsku dotyczący wpisu zespołu do centralnego rejestru zabytków. Obiekt zostanie początkowo zarejestrowany w gminnym rejestrze obiektów objętych ochroną Miejskiego Konserwatora Zabytków oraz uwzględniony przy zmianie planów zagospodarowania przestrzennego gminy na najbliższe lata tego historycznego miejsca.

To miejsce posiada jeszcze wiele białych plam i w miarę dalszych poszukiwać archiwalnych i terenowych być może będą one powoli zanikać...

W jednej z najnowszych książek przygodowych dla młodzieży z serii „Pana Samochodzika” w części 85 pt. „Pan Samochodzik i Wyspa Sobieszewska” przedstawiono inne niezwykłe atrakcje tego skrawka Mierzei Wiślanej...oraz zawiłą intrygę sięgającą czasów i tajemnic ostatniej wojny...

żródło:http://www.polskieszlaki.pl/rezydencja-kata-pomorza---forsterowka-na-wyspie-sobieszewskiej.htm
tudziesz: http://pl.wikipedia.org/wiki/Forster%C3%B3wka

autor -ibidem ;))
Królestwo Serbów, Chorwatów i Słoweńców



Królestwo Serbów, Chorwatów i Słoweńców (skr. "Królestwo SHS"; serb.-chorw. Kraljevina Srba, Hrvata i Slovenaca) – państwo europejskie powstałe 1 grudnia 1918 po zakończeniu I wojny światowej i po rozpadzie Austro-Węgier. W 1929 przemianowane na Jugosławię.

W skład Królestwa Serbów, Chorwatów i Słoweńców weszły niepodległe dotychczas Królestwo Serbii i Królestwo Czarnogóry oraz należące do Austro-Węgier Bośnia i Hercegowina, austriackie Królestwo Dalmacji, Księstwo Krainy, południowa Styria, węgierskie Królestwo Chorwacji-Slawonii i południowe skrawki Królestwa Węgier (Prekmurje, Medimurje, południowa Baranja, Baczka i zachodni Banat). Dalmacja, Chorwacja-Slawonia, Bośnia, Hercegowina i tereny zamieszkane przez Słoweńców tworzyły wcześniej efemeryczne Państwo Słoweńców, Chorwatów i Serbów (28 października – 1 grudnia 1918).

Stolicą Królestwa SHS został Belgrad – wcześniej stolica Królestwa Serbii.

Powstanie Królestwa SHS było efektem dążenia południowych Słowian – Słoweńców, Chorwatów i Serbów do zjednoczenia w jednym państwie. W 1915 zwolennicy zjednoczenia utworzyli Komitet Jugosłowiański (Jugoslovenski odbor) z siedzibą w Londynie. Przewodniczącym komitetu został polityk chorwacki Ante Trumbić (1864–1938). Działacze Komitetu (poddani Austrii), poza zwalczaniem propagandy austriackiej, podjęli rokowania z rządem serbskim o utworzenie zjednoczonej Jugosławii.

W 1917 Ante Trumbić i premier Serbii Nikola Paąić (1845–1926), podpisali na wyspie Korfu deklarację o zjednoczeniu Słowian południowych w niezależnym królestwie pod panowaniem dynastii Karadziordziewiciów.

Pod koniec I wojny światowej, w październiku 1918, powstała w Zagrzebiu Rada Narodowa Słoweńców, Chorwatów i Serbów, której zadaniem było reprezentowanie Słowian południowych z Austro-Węgier. Po proklamowaniu 31 października 1918 Państwa Słoweńców, Chorwatów i Serbów. Komitet Jugosłowiański stał się jego reprezentacją w Paryżu.

W listopadzie 1918 deklaracje o zjednoczeniu z Serbią złożyły Wojwodina i Czarnogóra (nie wszyscy mieszkańcy Czarnogóry zaakceptowali ten fakt; w 1919 wybuchło powstanie niepodległościowe, stłumione ostatecznie w 1924), a zagrzebska Rada Narodowa uchwaliła zjednoczenie ziem Słowian południowych w jedno państwo.

1 grudnia 1918 proklamowano zjednoczone Królestwo Serbów, Chorwatów i Słoweńców (SHS) pod berłem regenta Serbii – Aleksandra I Karadziordziewicia. Komitet Jugosłowiański zaprzestał działalności.

W latach 1918–1919, po klęsce Austrii w I wojnie światowej, prowadzone są bezskuteczne wysiłki opanowania Karyntii przez Królestwo SHS. W 1919 Słowenia otrzymała niewielką część Karyntii. Południowy, również niewielki skrawek, uzyskały Włochy, pozostała część na mocy plebiscytu w 1920, wcielona została do Austrii. W 1919 Rijeka została przyznana Królestwu SHS.

W 1920 na mocy Traktatu w Rapallo między Królestwem SHS a Włochami uregulowano częściowo spory terytorialne. Włochy zrzekły się pretensji do Dalmacji, otrzymując prawie całą Istrię z Triestem, pas wybrzeża łączący Włochy z Fiume, miasto Zara (Zadar) i kilka wysp u wybrzeża Dalmacji. Oba państwa zobowiązały się przeciwdziałać restauracji Habsburgów na Węgrzech i w Austrii. Rijeka uznana została wolnym miastem (od 1924 należy do Włoch).

W latach 1920-1921 Królestwo SHS utworzyło wraz z Czechosłowacją i Rumunią Małą Ententę w celu wspólnego przeciwstawiania się terytorialnym roszczeniom Węgier. Ten system wzajemnych sojuszy trwał aż do 1938.

W 1921 nastąpiła koronacja Aleksandera I Karadziordziewica na króla Królestwa SHS. W tym samym roku parlament (Skupsztina) nowego państwa uchwalił demokratyczną konstytucję. Życie polityczne w Królestwie SHS od początku zdominował konflikt między dążącymi do dominacji Serbami a Chorwatami i Macedończykami. Centralistyczny system rządów w nowym państwie, zwłaszcza podział administracyjny likwidujący historyczny obszar Chorwacji, wzbudził niezadowolenie w społeczeństwie chorwackim.

W 1928 poseł z Czarnogóry zastrzelił w Skupsztinie trzech przywódców Chorwackiej Partii Chłopskiej. W zaistniałej po zamachu sytuacji, groźnej dla istnienia państwa, Aleksander I zawiesił w 1929 konstytucję i zdecydował się na rządy osobiste. Zmieniono wówczas nazwę kraju na Królestwo Jugosławii.

Królestwo Jugosławii



Okres międzywojenny

1928 r. - poseł z Czarnogóry zastrzelił w Skupsztinie trzech przywódców Chorwackiej Partii Chłopskiej.

1929 r. - w zaistniałej po zamachu sytuacji, groźnej dla istnienia państwa, Aleksander I zawiesił konstytucję i zdecydował się na rządy osobiste. Zmieniono wówczas nazwę kraju na Królestwo Jugosławii i dokonano podziału kraju na okręgi (zwane: banowiny) znosząc historyczne ukształtowanie krain, z których powstało Królestwo SHS.

1931 r. - król Aleksander I nadał Jugosławii nową konstytucję, wzmacniającą władzę monarchy, ograniczającą prawa i wolności obywatelskie oraz samą demokrację.

1934 r. - Aleksander I zginął w zamachu zorganizowanym przez terrorystów chorwackich i macedońskich. W imieniu następcy tronu, Piotra II Karadziordziewicia, władzę przejęła Rada Regencyjna z uwagi na jego małoletność.

II wojna światowa

6 kwietnia 1941 r. – atak III Rzeszy na Jugosławię. Po dwunastu dniach walk państwo jugosłowiańskie upada, a jego ziemie zostają rozdzielone pomiędzy Niemcy i państwa sojusznicze: Włochy, Węgry i Bułgarię. Z okupantami współpracę podjął ruch ustaszów w celu dokonania secesji Chorwacji od państwa jugosłowiańskiego.

Ważniejsze daty kwietniowe:

* 10 kwietnia - ogłoszenie niepodległości przez Chorwację
* 12 kwietnia - kapitulacja stolicy Jugosławii - Belgradu.
* 13 kwietnia - przystąpienie Węgier do wojny przeciwko Jugosławii.
* 15 kwietnia - Chorwacja przystępując do paktu trzech staje się sojusznikiem III Rzeszy.
* 17 kwietnia - ogłoszenie kapitulacji Jugosławii.
* 1 maja - podział okupowanej Słowenii między Niemcy i Włochy.

1941 – 1945 r. - państwo jugosłowiańskie przestaje istnieć. Część terytorium okupanci włączyli do swoich państw, a z pozostałej części powstały:

* pod protektoratem niemieckim utworzono Niezależne Państwo Chorwackie, a w okrojonej Serbii Niemcy powołali marionetkowy rząd Milana Nedicia.
* Macedonię włączono do Bułgarii,
* Dalmację, Słowenię i Królestwo Czarnogóry oddano pod rządy Włochom.

Walkę przeciwko okupantom podjęli serbscy partyzanci – czetnicy pod dowództwem Dragoljuba Mihailovicia, wierni królowi i rządowi na emigracji oraz komunistyczni partyzanci Josipa Broz Tito. Wojna wyzwoleńcza w Jugosławii stała się wkrótce wojną domową, gdyż po stronie Niemców walczyli chorwaccy ustasze i oddziały gen. Nedicia, a czetnicy i komuniści zwalczali się nawzajem. Pomoc aliantów zostaje skierowana do oddziałów komunistycznych.

maj 1945 r. – koniec II wojny światowej. Do przejęcia władzy w Jugosławii przygotowują się komuniści Josipa Broz – Tito. Komuniści zaczynają rządy od eliminacji ustaszy i czetników.

listopad 1945 r. - opanowany przez komunistów parlament ustanowił w Jugosławii republikę, pozbawiając Karadziordziewiciów tronu. Utworzono - Socjalistyczną Federalną Republikę Jugosławii złożoną z sześciu republik:

* Serbii ze stolicą w Belgradzie - w skład której wchodziły autonomiczny region Wojwodina oraz mający podobny status okręg Kosowo,
* Chorwacji ze stolicą w Zagrzebiu,
* Macedonii ze stolicą w Skopje,
* Bośni i Hercegowiny ze stolicą w Sarajewie,
* Słowenii ze stolicą w Lublanie,
* Czarnogóry ze stolicą w Podgoricy.

styczeń 1946 r. – parlament (Skupstina) uchwalił konstytucję, która usankcjonowała zniesienie monarchii i przeprowadzoną już wcześniej nacjonalizację przemysłu.

Socjalistyczna Federacyjna Republika Jugosławii



Socjalistyczna Federacyjna Republika Jugosławii (maced. Социјалистичка федеративна република Југославија, serb.-chor. Socijalistička federativna republika Jugoslavija, Социјалистичка федеративна република Југославија, słow. Socialistična federativna republika Jugoslavija) – państwo socjalistyczne na Płw. Bałkańskim, istniejące w latach 1945–1991.

Formalnie państwo to zostało proklamowane w 1943 r. jako Demokratyczna Federacyjna Jugosławia. W 1946 r. nazwę oficjalną zmieniono na Federacyjna Ludowa Republika Jugosławii, a w 1963 r. - na Socjalistyczna Federacyjna Republika Jugosławii. Potocznie była przez mieszkańców niekiedy nazywana "drugą Jugosławią" (dla odróżnienia od "pierwszej", czyli Królestwa Jugosławii) lub - z odcieniem pejoratywnym - "drugą Jugą".

Federalna Republika Jugosławii



Znalezione na: http://www.dookolaswiata..../jugoslawia.htm

Klęska i rozpad Austro-Węgier umożliwiły utworzenie w 1918 Królestwa Serbów, Chorwatów i Słoweńców, obejmującego prócz Serbii Czarnogórę, Słowenię, Chorwację i Bośnię i Hercegowinę. Król Serbów Aleksander I zmienił nazwę kraju na Jugosławia, napotkało to opór wśród Chorwatów i Macedończyków. W 1941 Jugosławię opanowali Niemcy i Włosi, rząd i król emigrowali do Londynu. W 1963 zmieniono nazwę państwa na Socjalistyczna Federacyjna Republika Jugosławii. W 1991 do rozpadu państwa. 15 stycznia 1992, z chwilą oficjalnego uznania niepodległości Chorwacji i Słowenii przez państwa Europejskiej Wspólnoty Gospodarczej, Socjalistyczna Federacyjna Republika Jugosławii przestała istnieć. 27 kwietnia Serbia wraz z Czarnogórą ogłosiły powstanie nowej Federalnej Republiki Jugosławii. W maju 1992 Rada Bezpieczeństwa ONZ nałożyła na Jugosławię embargo handlowe, sankcje gospodarcze i kulturalne, które miały zmusić Belgrad do wstrzymania pomocy udzielanej bośniackim Serbom. 21 listopada 1995 przywódcy stron konfliktu bośniackiego, po 3 tygodniach intensywnych negocjacji w Dayton (USA), rozpoczęli rozmowy w sprawie warunków przyszłego układu pokojowego. 22 listopada, w związku z rozpoczęciem rozmów w Dayton, ONZ zawiesiło sankcji wobec Jugosławii. Jesienią 1998 wojska serbskie rozpoczęły pacyfikację Kosowa zamieszkanego w większości przez ludność albańską. 6 II 1999 w podparyskim Rambouillet rozpoczęły się negocjacje pokojowe pomiędzy Serbami i Albańczykami. Rozmowy zakończyły się fiaskiem, plan pokojowy podpisała jedynie delegacja albańska. 24 III 1999 siły NATO rozpoczęły naloty na Jugosławię w celu powstrzymania pacyfikacji albańskich wiosek w Kosowie i przyjęcia przez stronę serbską planu pokojowego dla Kosowa. 124 września 2000 w Jugosławii odbyły się wybory prezydenckie. Opozycja ogłosiła, że rząd sfałszował wyniki i wezwała do strajku generalnego. Wspólnota międzynarodowa poparła opozycję. Pr6 paździrnika w wyniku gwałtownych protestów w całym kraju oraz przejścia wojska i policji na stronę opozycji S. Miloąević uznał swoją porażkę. Vojislav Kosztunica został zaprzysiężony na prezydenta Jugosławii 7 października 2000.

1. Status: niepodległe państwo, członek ONZ (Organizacja Narodów Zjednoczonych)

2. Ustrój polityczny: republika

3. Położenie: Europa Południowo-Wschodnia, nad Adriatykiem, pomiędzy Albanią a Bośnią i Hercegowiną

4. Sąsiedzi: Albania 287 km; Bośnia i Hercegowina 527 km; 215 km z Czarnogórą); Bułgaria 318 km (z Serbią); Chorwacja (odcinek północny) 241 km (z Serbią); Chorwacja (odcinek południowy) 25 km (z Czarnogórą); Macedonia 221 km (z Serbią); Rumunia 476 km (z Serbią); Węgry 151 km (z Serbią); granica wewnętrzna pomiędzy Serbią i Czarnogórą 211 km

5. Klimat: na północy umiarkowany kontynentalny (chłodne zimy, gorące, wilgotne lata); w części środkowej śródziemnomorski kontynentalny; na południu na wybrzeżu łagodny śródziemnomorski, w głębi lądu suche lata i jesienie, stosunkowo chłodne zimy

6. Ukształtowanie terenu: bardzo zróżnicowany; na północy żyzne niziny; na wschodzie wapienne pasma i kotliny; na południowym wschodzie góry i pogórza; wybrzeże wyjątkowo wysokie, brak wysp przybrzeżnych

7. Powierzchnia: 102,350 km2

8. Stolica: Belgrad, 1.4 tys. mieszkańców (1994)

9. Podział administracyjny: 2 republiki (republike, l. poj. - republika); and 2 okręgi autonomiczne* (autonomne pokrajine, l. poj. - autonomna pokrajina); Crna Gora (Czarna Góra), Kosovo*, Srbia (Serbia), Vojvodina*

10. Ludność: 10,677,290 mieszkańców (2001)

11. Języki: serbski 95%, albański 5%

12. Religie: prawosławni 65%, muzułmanie 19%, katolicy 4%, protestanci 1%, inni 11%

13. Waluta: 1 nowy dinar jugosłowiański (YD) = 100 para; w Kosowie i Czarnogórze także euro

14. Pismo: bd

(...)

20. Rekomendowane biura podróży w Polsce:

* Czekamy na Wasze rekomendacje!

21. Rekomendowane biura podróży w Jugosławii:

* Czekamy na Wasze rekomendacje!

22. Linie lotnicze:

Nie obejdze się bez przesiadki, gdyż Polska nie ma bezpośrednich połączeń lotniczych z Jugosławią. Najszybsze są połączenia przez Wiedeń, Monachium, Zurych lub Budapeszt.

* JAT Yugoslav Airlines (JU) - www.jat.com (narodowe line lotnicze)
* Macedonia Airways - www.avioimpex.com.mk

* Air France (AF) - www.airfrance.pl
* Alitalia (AZ) - www.alitalia.it
* LOT Polish Airlines (LO) - www.lot.pl
* Lufthansa (LH) - www.lufthansa.pl
* Czekamy na Wasze rekomendacje!

23. Inne środki transportu (pociąg, autobus, statek itp.)

Z Polski do Jugosławii najszybciej jeździ się przez Węgry. Z Warszawy codziennie kursują pociągi do Budapesztu, gdzie trzeba się przesiąść na jeden z trzech bezpośrednich pociągów do Belgradu. Cała podróż zajmuje około 22 godzin.

* Polskie Koleje Państwowe PKP - www.pkp.pl
* Informacja o cenach biletów kolejoeych- (022) 823-33-43
* Informacja o połączeniach (kasy PKP) - (022) 825-60-33

Czekamy na Wasze rekomendacje!

24. Placówki dypolmatyczne Jugosławii w Polsce:

* Ambasada Federalnej Republiki Jugosławii
Al. Ujazdowskie 23/25
00-540 Warszawa
tel. (022) 628-51-61, 625-60-41, 625-60-52; fax 629-71-73
e-mail: yuambapl@bevy.hsn.com.pl
Wydział Konsularny
tel. (022) 628-51-61

Poniżej tekst tablicy przy cmentarzyku w Borowicach, uzgodniony z Radą Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa w Warszawie:

CMENTARZ WIĘŹNIÓW NIEMIECKIEGO OBOZU W BOROWICACH
- JEŃCÓW WOJENNYCH RÓŻNYCH NARODOWOŚCI I ROBOTNIKÓW PRZYMUSOWYCH Z POLSKI, BUDOWNICZYCH DROGI SUDECKIEJ, ZMARŁYCH I ZAMORDOWANYCH W LATACH 1939 - 1945 PRZEZ NIEMIECKICH STRAŻNIKÓW

Bita droga leśna doliną rzeki Kacza, łącząca Podgórzyn z Borowicami, powstała dzięki nadleśniczemu książęcemu dóbr Schaffgotsch'ów - Mayntz'owi - w latach 1902-1904. Droga ta została pokryta asfaltem w 1937 roku. Czesi wybudowali drogę łączącą Szpindlerowy Młyn z Przełęczą Karkonoską w latach 1914-1921. Niemcy dokonali aneksji Czechosłowacji w 1938 roku i mieli zamiar połączyć śląską i czeską stronę Karkonoszy. Była to z pewnością inwestycja o charakterze strategicznym i miała znaczenie militarne. Pod koniec lat trzydziestych rozpoczęto budowę Drogi Sudeckiej od Borowic w kierunku Przełęczy Karkonoskiej (tam, gdzie znajdują się schroniska: polskie Odrodzenie i czeska Špindlerova bouda).

Prace zlecono legnickiej firmie H. Plüschke. Wzniesiono zabudowania dla robotników w lesie pomiędzy Borowicami a Przesieką, w Dolinie Myi, na obszarze około dwóch hektarów, na wysokości 635 m n.p.m.


Obóz budowy Drogi Sudeckiej pod koniec lat trzydziestych, w tle góra Czoło 874 m n.p.m.

W czasie drugiej wojny światowej zabudowania przekształcono początkowo w obóz robotników przymusowych Arbeitskommando nr 374, a później w obóz jeniecki, którego więźniowie w nieludzkich warunkach budowali Drogę Sudecką.

Już w październiku 1939 roku przywieziono tam pierwszą grupę polskich robotników, którym zlecono budowanie baraków dla mieszkańców przyszłego stalagu.

20 kwietnia 1940 roku przybył do Jeleniej Góry transport 2000 Polaków ze Śląska, wywiezionych z Sosnowca, Będzina i Olkusza do prac przymusowych. Część z nich w liczbie około 100 osób osadzono w Borowicach z przeznaczeniem do prac ziemnych przy budowie Drogi Sudeckiej w pobliżu obozu oraz zatrudniono w warsztatach obozowych - ślusarskim i stolarskim.

W lipcu 1940 roku na Przełęcz Karkonoską przybyło 250 belgijskich jeńców wojennych, którzy zamieszkali w budynku dawnego niemieckiego urzędu celnego oraz 500 jeńców wojennych, których ulokowano w obozie przy Borowicach. Jeńcy Ci byli wykorzystywani głównie do budowy Drogi Sudeckiej. Do końca lutego 1941 roku Wehrmacht zwolnił większość jeńców belgijskich, a ich miejsce zajęło około 200 jeńców francuskich na kilka miesięcy. Jesienią 1941 sprowadzono około 400 jeńców radzieckich.


Jeńcy wojenni i przymusowi robotnicy przy budowie Drogi Sudeckiej

Cywilny obóz pracy zlikwidowano w roku 1943 i wtedy robotników polskich wywieziono, a na ich miejsce sprowadzono jeńców wojennych: polskich, rosyjskich, francuskich, belgijskich i duńskich ze Stalagów nr VIIIE i nr 308 w Świętoszowie oraz nr VIIIC z Żagania, nr VIII ze Zgorzelca i Wojcieszyc. Przeciętny stan osobowy wynosił około 700 mężczyzn, w tym około 300 Francuzów. Teren obozu był dobrze strzeżony, ogrodzony drutem kolczastym, z wieżyczkami wartowniczymi. Jeńców wojennych ulokowano w kilkunastu drewnianych barakach. Roboty budowlane nadal prowadziła firma z Legnicy, a nadzór nad robotnikami sprawowali oficerowie SS.

Praca przy budowie Drogi Sudeckiej była bardzo ciężka. Więźniowie i jeńcy kruszyli kilofami skały na tłuczeń do budowy drogi głównej. Na Drodze Sudeckiej zbudowano trzy bardzo masywne mosty: nad Kaczą, Myją i Podgórną, z jezdniami szerokości około 11 metrów. Przy marnym wyżywieniu, od ciężkiej pracy ponad siły i z zimna, ludzie umierali z wycieńczenia i chorób. Epidemia tyfusu plamistego dziesiątkowała ludzi. Niemcy nie zdążyli jednak urzeczywistnić swoich planów i na przełomie lat 1944 - 1945, na skutek przybliżania się frontu, doprowadzili do likwidacji obozu. Pozostałych przy życiu jeńców, którzy szczęśliwie przetrwali głód, bicie i maltretowanie - rozstrzelano. Łączną ilość zmarłych jeńców ocenia się na 800 - 1000 osób. 40 jeńców pochowano we wspólnej mogile nieopodal obozu. W masowych grobach bez oznaczeń na tutejszym cmentarzyku pogrzebano około 500 - 600 osób różnych narodowości. W 1945 roku około 70 osób przeniesiono do Przesieki. Ich los pozostaje nieznany. Baraki rozebrano i spalono tak, że pozostały tylko kamienie wskazujące miejsca, gdzie były usytuowane.

Obecnie na terenie dawnego obozu można rozpoznać fundamenty budynków murowanych np. kuchni, spłaszczenia po barakach oraz ścieżki wyłożone kamieniami, a także dwa okrągłe obiekty - jakby zbiorniki lub cysterny.

Na terenie cmentarzyka dokonano dwóch częściowych ekshumacji w 1956 i 1970 roku. Wiadomo, że pogrzebani byli żołnierzami. Świadczą o tym znalezione przy nich przedmioty: guziki wojskowych mundurów oraz identyfikatory ze Stalagu 308.


Szczątki jeńców odkryte w wyniku ekshumacji 27 października 1970 roku

Na cmentarzyku w Borowicach znajduje się 38 bezimiennych mogił z dębowymi krzyżami, oznaczonymi odnalezionymi identyfikatorami obozowymi, obudowanych cementowymi krawężnikami i jeden duży zbiorowy grób. Drogowskaz przy Drodze Sudeckiej i tablica pamiątkowa wmurowana w granitowy głaz informują turystów o charakterze tego miejsca.

W latach siedemdziesiątych projektowano dokończenie budowy Drogi Sudeckiej, która poprzez Przełęcz Karkonoską utworzyłaby kołową arterię komunikacyjną między Polską i Czechosłowacją. Projekt ten, na szczęście, został zaniechany. W tym czasie jedynie pokryto nawierzchnię istniejącego odcinka Drogi Sudeckiej asfaltem.


Mapka przebiegu Drogi Sudeckiej, lokalizacji obozu i cmentarzyka w Borowicach

Obecnie za skrzyżowaniem Drogi Sudeckiej z niebieskim szlakiem, który wiedzie z Przesieki na Przełęcz Karkonoską, przez około kilometr droga jest szeroka, utwardzona i można byłoby rzec - gotowa do użytkowania. Przez następny kilometr Droga Sudecka zmienia się w ścieżkę, przy której znajdują się wały kamieni - zapewne jest to materiał przygotowany ponad 60 lat temu do budowy dalszego odcinka. Potem ścieżka staje się już trudna do przebycia i zawraca na północny-wschód przecinając niebieski szlak. Ostatni odcinek przed Przełęczą Karkonoską, długości około półtora kilometra, jest także utwardzony na szerokości kilkunastu metrów. Od strony czeskiej do Przełęczy Karkonoskiej prowadzi szeroka, asfaltowa szosa jezdna.

W 2007 roku cmentarzyk w Borowicach został gruntownie wyremontowany przez autorów portalu www.Borowice.pl przy współpracy karkonoskiego forum serwisów internetowych http://forum.Przesieka.pl , portalu www.Przesieka.pl oraz Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa w Warszawie, Nadleśnictwa Śnieżka w Kowarach oraz Urzędu Gminy w Podgórzynie.
NAZIŚCI. OSTRZEŻENIE HISTORII

Laurence Rees

Wstęp

Ostatniego lata przebywałem w wojskowym forcie na Litwie i słuchałem, jak masowy zabójca wyjaśnia, w jaki sposób mordował na zlecenie nazistów bezbronnych mężczyzn i kobiety. Dopiero teraz, po upadku komunizmu i wprowadzeniu demokracji w tym kraju, mógł ujawnić swoją historię. To, co człowiek ów powiedział – w czasie minionych trzech lat z wieloma osobami przeprowadzaliśmy wywiady, utrwalając je na taśmie filmowej – było odrażające, ale ważne. Musieliśmy słuchać, co mówią tego rodzaju ludzie, próbując zrozumieć, w jaki sposób nazizm w ogóle mógł się narodzić. Jak mówi urodzony w Niemczech filozof Karl Jaspers: „To, co się stało, jest ostrzeżeniem. Grzechem byłoby zapomnieć minione wydarzenia, ponieważ stale powinny żyć w naszej pamięci. To się zdarzyło i w każdej chwili może się powtórzyć. Tylko wiedza może temu zapobiec”.

Teraz, gdy wiek dwudziesty dobiega końca, pamiętanie o nazizmie i wysłuchanie wspomnień ludzi, którzy go przeżyli, jest szczególnie ważne. Niemal przez pięćdziesiąt lat Europa żyła obciążona spuścizną nazistowskich rządów – podziałem Niemiec, zimną wojną i komunistycznym uciskiem we wschodniej Europie. Obecnie to również jest już historią. Jedną z najbardziej przerażających wypowiedzi, którą usłyszałem od byłego nazisty, było stwierdzenie sformułowane już po zakończeniu naszego oficjalnego wywiadu, iż wstydził się, że jest Niemcem, zdawał sobie bowiem sprawę ze szkód wyrządzonych światu przez nazizm, „ale teraz, gdy Niemcy zjednoczyły się ponownie, to poczucie wstydu się zmniejsza”.

Zapis naszych wywiadów obejmuje ponad milion słów. Większość naszych rozmówców nigdy przedtem nie miała tego rodzaju kontaktu z dziennikarzami. Wiele osób początkowo przejawiało opór przed pojawieniem się na wizji, ale dawało się przekonać. Z niektórymi poszło łatwo, ponieważ poważali BBC, inni – w państwach byłego bloku wschodniego – ponieważ upadek komunizmu umożliwiał im wreszcie swobodę wypowiedzi, większością jednak kierowały o wiele prostsze motywy. Pewien niemiecki rozmówca, gdy mu zwróciłem uwagę, że w swoim wywiadzie mówi prowokacyjne rzeczy, które mogą się nie spodobać jego rodakom, odpowiedział w następujący sposób: „Nic mnie to nie obchodzi... Wkrótce nie będzie mnie na tym świecie. Pora wyjawić całą prawdę”.

Ale nie jest to jedynie historia mówiona. Najważniejszym powodem powstania tej książki i serialu telewizyjnego, na którym jest oparta, było pragnienie opowiedzenia historii nazistów poprzez opis funkcjonowania państwa narodowosocjalistycznego. Przez wiele lat, zwłaszcza w zakresie historii „popularnej”, koncentrowano się na osobowości Hitlera – istnieje więcej biografii Hitlera niż jakiegokolwiek innego człowieka – i na interpretacji historii tego okresu przez pryzmat jego charakterystyki psychologicznej. Dla wielu oznacza to jednak, że okres nazizmu łatwo jest potraktować lekceważąco. Twierdzą oni, że skoro nigdy więcej nie narodzi się inna istota ludzka o takim samym genotypie co Hitler, jesteśmy bezpieczni. W rezultacie wielu Niemców mogło powiedzieć: „Znaleźliśmy się pod urokiem Hitlera”, a tym samym uwolnić się od odpowiedzialności. Jeżeli skupimy się na obserwowaniu działalności państwa nazistowskiego i będziemy odwoływali się do postaci Hitlera jedynie wówczas, gdy będzie to miało związek z tym zagadnieniem, pojawi się całkowicie odmienny i bardziej niepokojący obraz. Obraz, w którym można ujrzeć masową, dobrowolną współpracę z reżymem, wielu Niemców zadowolonych i szczęśliwych pod panowaniem nazistów w latach trzydziestych, członków nazistowskiej elity kłamiących po wojnie, że „działali na rozkaz”, tysiące tych, którzy z radością skorzystali z pogromu Żydów, większość Niemców w 1932 z pełną świadomością głosujących na partie dążące do obalenia niemieckiej demokracji.

Poszczególni Niemcy i ich sojusznicy muszą przyjąć odpowiedzialność za minione wydarzenia. W czasie naszych wywiadów wielu tak uczyniło. Historia, którą opowiedzieli, nie jest łatwa do przyjęcia i nie można jej zlekceważyć. Ostatecznie bowiem nazizm, ideologia zrodzona w Niemczech, uświadomił światu, jak nisko może upaść istota ludzka. Hitler nie popełnił wszystkich zbrodni sam jeden.

Czy coś podobnego może się zdarzyć znowu gdzieś na świecie? Powtórzę za Karlem Jaspersem: „to w każdej chwili może się powtórzyć”.

Laurence Rees

Londyn, styczeń 1997

Rozdział 1

Wyniesieni do władzy

Niedaleko Kętrzyna – dawnego miasta Rastenburg, leżącego w Prusach Wschodnich – kryją się w lesie zdruzgotane bloki zbrojonego betonu. Dzisiaj, przebywając w tej odległej części północno-wschodniej Polski, niedaleko granicy z rosyjskim okręgiem kaliningradzkim, trudno sobie wyobrazić miejsce bardziej odległe od ośrodków władzy. Ale gdybyśmy stanęli tu jesienią 1941 roku, znaleźlibyśmy się wewnątrz stanowiska dowodzenia jednego z najpotężniejszych ludzi, jakich znała historia – Adolfa Hitlera. Żołnierze niemieccy zajmowali pozycje na plażach Bretanii i na pszenicznych polach Ukrainy. Ponad 100 milionów Europejczyków, którzy zaledwie kilkanaście miesięcy wcześniej żyli w suwerennych państwach, teraz znajdowało się pod jego panowaniem. W Polsce prowadzono na pełną skalę jedne z najbardziej bestialskich czystek etnicznych. Przekraczając wszelkie znane do tej pory granice zła, Hitler zawiązał właśnie z Heinrichem Himmlerem spisek, w rezultacie którego miały zostać wydane rozkazy wyeliminowania całego narodu – Żydów. Decyzje podjęte przez Hitlera w tym obecnie zniszczonym betonowym mieście miały wpływ na życie nas wszystkich i ukształtowały losy drugiej połowy dwudziestego wieku – pod każdym względem zmieniając je na gorsze.

Jak to możliwe, że cywilizowany naród w sercu Europy dopuścił do władzy tego człowieka i partię nazistowską, której przewodził? Gdy obecnie wiemy o wszystkich cierpieniach i zniszczeniach, które naziści przynieśli światu, sama myśl, że posługując się konstytucyjnymi metodami, Adolf Hitler mógł zostać w 1933 roku kanclerzem Niemiec, wydaje się wręcz nieprawdopodobna.

Jednym z najbardziej rozpowszechnionych sposobów wyjaśnienia mechanizmu dojścia nazistów do władzy jest powołanie się na cechy charakteru Hitlera. Chyba niczyja postać nie doczekała się większej liczby omówień – istnieje ponad dwa razy więcej biografii przywódcy Trzeciej Rzeszy niż Churchilla. Sami naziści do granic możliwości eksploatowali tę metodę biograficzną, starając się znaleźć w niej wytłumaczenie własnych sukcesów. Zrzeszeni w NSDAP zwolennicy Führera uznali, że nie jest on zwykłym śmiertelnikiem, ale nadczłowiekiem. „Hitler jest samotny. Podobnie jak Bóg. Hitler jest podobny do Boga!” – oznajmił Hans Frank, minister sprawiedliwości Rzeszy w 1936 roku. Julius Streicher, nazista szczególnie lubujący się w hiperbolach, posunął się jeszcze dalej: „Tylko w jednym lub dwóch szczególnych punktach można porównywać Chrystusa i Hitlera, ponieważ Hitler jest postacią zbyt wielką, aby zestawiać go z kimś tak mało znaczącym”. W latach trzydziestych w niemieckich przedszkolach odmawiano nową modlitwę: „Drogi Führerze, kochamy cię jak naszych ojców i matki. Należymy do nich tak samo, jak należymy do ciebie. Ogarnij nas swoją miłością i opieką, o Führerze”.

Doktor Joseph Goebbels również starał się, aby świat przyjął taką właśnie interpretację zdobycia władzy przez nazistów. (Sam natomiast, po przeczytaniu „Mein Kampf”, w następujący sposób rozmyślał o Hitlerze: „Kim jest ten człowiek? Na wpół plebejuszem, na wpół bogiem: Prawdziwym Chrystusem czy tylko świętym Janem?”). Zgodnie z nazistowską wersją historii, Hitler, mąż opatrznościowy, zdobył władzę w Niemczech tak samo, jak Chrystus przed dwoma tysiącami lat zbawił ludzkość. W obu wypadkach drogi życiowe postaci zostały z góry określone przez ich nadludzkie przeznaczenie. Tego rodzaju interpretacje, choć rzadko kiedy operują tak ekstremalnymi skojarzeniami, w niektórych kręgach nadal służą jako popularne wyjaśnienie fenomenu dojścia nazistów do władzy. Spełniają one pragnienie wielu ludzi, którzy chcą widzieć przeszłość w kategoriach historii „wielkich ludzi” , kształtujących otaczający świat zgodnie ze swoją wolą, niezależnie od okoliczności. Jednak taka odpowiedź na pytanie: „W jaki sposób naziści doszli do władzy?” stwarza pewien problem. Jest po prostu niesłuszna.

NSDAP wzięła udział w powszechnych wyborach w Niemczech w 1928 roku. Hitler był wówczas od siedmiu lat przywódcą partii. Naród niemiecki miał więc już wspaniałą szansę, aby przekonać się o jego nadludzkich możliwościach i ulec jego hipnotycznemu wpływowi. Ale w wyborach tych partia nazistowska zdobyła dokładnie 2,6 procent wszystkich głosów. W tajnym raporcie z 1927 roku znajduje się nader celna – biorąc pod uwagę fakt, kiedy ją napisano – ocena nazistów: „NSDAP – według tego raportu – nie wpływa w zauważalny sposób na wielkie rzesze ludności”. W świetle tej notatki i wyników wyborów koncepcja o hipnotycznym lub niemal boskim wpływie Hitlera na Niemców niezależnie od okoliczności jest bzdurą. Oczywiście, był on kimś wyjątkowym i nie powinno się nie doceniać jego wpływu na wydarzenia, ale cechy charakteru nie wyjaśniają w wystarczającym stopniu, skąd pojawili się naziści ani w jaki sposób doszło do zdobycia przez nich władzy. W rzeczywistości narodowi socjaliści stali się wytworem i więźniami swoich czasów, w takim samym stopniu, jak dzieje się to w przypadku nas samych. Bez względu na cechy osobowości Hitlera, on i jego partia mogli zdobyć panowanie jedynie dzięki współpracy, słabości, mylnym rachubom i tolerancji innych. Rzeczywiście, bez kryzysu, który wstrząsnął wówczas światem, NSDAP zapewne w ogóle by się nie narodziła.

Gdy Niemcy skapitulowały i w listopadzie 1918 roku pierwsza wojna światowa dobiegła końca, niektórzy żołnierze nie potrafili zrozumieć, dlaczego nastąpiła ta katastrofa. „Dziwiliśmy się – mówi niemiecki weteran wojenny Herbert Richter – ponieważ wcale nie czuliśmy się pobici. Żołnierze frontowi nie uważali się za pokonanych i zastanawialiśmy się, czemu zawieszenie broni zostało tak szybko zawarte, a także dlaczego mamy tak pospiesznie opuszczać nasze stanowiska, skoro w dalszym ciągu znajdujemy się na terytorium nieprzyjaciela. Uważaliśmy to wszystko za dosyć dziwne”. Wspomnienia Herberta Richtera o tym, co on i jego przyjaciele myśleli o kapitulacji, wciąż są bardzo żywe. „Byliśmy źli, ponieważ nie odnosiliśmy wrażenia, że nasze siły uległy wyczerpaniu”. Ów gniew miał później niebezpieczne konsekwencje. Ci, którzy go podzielali, szybko zaczęli szukać kogoś, na kogo mogliby zrzucić odpowiedzialność za nieoczekiwane i w ich rozumieniu podejrzane okoliczności towarzyszące zawieszeniu broni. Mit o „nożu w plecy” narastał. Zgodnie z nim, w czasie gdy niemieccy żołnierze oddawali życie, na zapleczu, w ich ojczyźnie, inni ludzie ich zdradzali. Jacy „inni”? Spiskowa teoria wskazywała ich wyraźnie, byli to ci lewicowi politycy, którzy w listopadzie 1918 roku przyjęli poniżające warunki zawieszenia broni – czyli tak zwani listopadowi zbrodniarze. Pod koniec roku 1918 Niemcy po raz pierwszy w swojej historii zwróciły się ku demokratycznym formom rządów i dla polityków stało się oczywiste, że kontynuowanie wojny nie ma sensu – Niemcy muszą ją przegrać. Ale wielu żołnierzy było innego zdania – im okoliczności klęski Niemiec w listopadzie 1918 roku przyniosły jedynie hańbę.

W Bawarii, części południowych Niemiec, myśl o zdradzie szczególnie dotkliwie nękała wielu powracających z frontu żołnierzy i cywilów o prawicowych zapatrywaniach. W 1919 roku w Monachium, stolicy Bawarii, panował polityczny chaos. W lutym został zamordowany socjalistyczny polityk Kurt Eisner, co doprowadziło do powstania w Bawarii Räterepublik (republiki radzieckiej) i w konsekwencji powołania w kwietniu 1919 roku rządu komunistycznego. Podczas powszechnej przemocy i nieporządku, jakie panowały tej wiosny, siły wojskowe prawicy, składające się częściowo z oddziałów Freikorpsu – uzbrojonych najemników popieranych przez rząd centralny w Berlinie – 1 i 2 maja brutalnie wyeliminowały komunistów. Urzędujące w Monachium i zdominowane przez komunistów władze Bawarii były dla mieszkańców tej tradycyjnie konserwatywnej części Niemiec potwierdzeniem jej obaw przed komunizmem. „Niech żyje wszechświatowa rewolucja!” – takimi słowami kończy się broszura wydana w tym okresie przez Komunistyczną Partię Niemiec. Propaganda, która zawierała takie elementy, w rezultacie podsycała manię prześladowczą prawicy i tworzyła grunt, na którym mogły powstawać i rozwijać się radykalne partie walczące z komunistami.

Bawarska Republika Radziecka wpłynęła na świadomość prawicy z innego, o wiele poważniejszego i brzemiennego w skutkach powodu. Większość jej przywódców była żydowskiego pochodzenia. Umacniało to pogląd, że Żydzi kryją się za wszelkim złem, jakie istnieje w Niemczech. Krążyły plotki, że Żydzi wymigiwali się od służby na froncie, a znajdujący się w rządzie Żyd – Walter Rathenau – zainspirował i podstępnie doprowadził do tego upokarzającego zawieszenia broni. Nawet w chwili obecnej – głosiły te oszczercze pomówienia – niemieccy Żydzi wyprzedają kraj w ramach ogólnoświatowego spisku zorganizowanego przez międzynarodowe żydostwo.

Kłamstwa te odnosiły pewien skutek, ponieważ – co było ironią losu – w owym okresie w Niemczech żyło zaskakująco niewielu Żydów. W czerwcu 1933 roku na terenie Rzeszy mieszkało ich zaledwie 503 000, czyli jedynie 0,76 procent ludności i w przeciwieństwie do żydowskich mniejszości w innych krajach europejskich, takich na przykład jak Polska, zasymilowali się w dużym stopniu z rdzenną ludnością. Może się to wydać paradoksalne, ale właśnie ów fakt umacniał niemiecki antysemityzm, ponieważ skoro w bezpośrednim otoczeniu nie spotykało się zbyt wielu Żydów z krwi i kości, można było rozpowszechniać wyssany z palca obraz, w którym stawali się oni uosobieniem wszystkiego, czego prawica nie lubiła w powojennych Niemczech. „Z politycznego punktu widzenia łatwo było skupić uwagę na Żydach – stwierdza profesor Christopher Browning. – Żydzi zaczęli symbolizować lewicową politykę, kapitalistyczny wyzysk, awangardowy eksperyment kulturalny, laicyzację, a więc wszystko, co niepokoiło dużą część konserwatywnej części politycznego spektrum”.

Niemieccy Żydzi od stuleci byli ofiarami przesądów, ludźmi pozbawionymi prawa uczestniczenia w wielu elementach życia społecznego. Na przykład, dopiero w drugiej połowie dziewiętnastego wieku uzyskali prawo posiadania i uprawiania ziemi. Niemcy po pierwszej wojnie światowej były krajem, w którym antysemityzm wciąż był zjawiskiem powszechnym. Eugene Leviné, niemiecki Żyd, który jako dziecko w latach dwudziestych wychowywał się w Berlinie, cierpiał tylko dlatego, że był Żydem. Zanim osiągnął wiek czterech, pięciu lat, bawił się z innymi nieżydowskimi dziećmi, jednak później, gdy ich starsi bracia wrócili do domu, zaczęli mu mówić: „Ty brudny Żydziaku, nie możesz się tu bawić, wynoś się stąd”. „Inne dzieci były tym trochę zasmucone – wspomina Eugene Leviné. – Ale ci chłopcy znajdowali się już całkowicie pod wpływem antysemityzmu. Kiedyś jeden ze starszych chłopaków mnie pobił, a przecież sześciolatek nie jest równorzędnym przeciwnikiem dla czternastolatka”. Poza tym brutalnym doświadczeniem stykał się również z przejawami antysemityzmu, które miały charakter dziwacznego rytuału. „W każdej nowej szkole na pierwszej porannej przerwie ktoś cię zaczepiał, ponieważ byłeś Żydem, a on chciał sprawdzić, ile jesteś wart. Musiałeś wtedy walczyć. Jeżeli potrafiłeś – wcale nie musiałeś wygrać – wtedy udowadniałeś, że umiesz wystarczająco skutecznie się bronić, i zostawiali cię w spokoju”.

Trzeba jednak bardzo uważać, żeby nie popełnić błędu nadinterpretacji. Ponieważ wszyscy wiedzą o istnieniu Auschwitz, łatwo z tego faktu wyciągnąć mylny wniosek, że w owym okresie tylko Niemcy były krajem, w którym szerzył się antysemityzm. To nieprawda. Chociaż zjawisko to istniało, to jednak według słów Eugene’a Levinégo, zasadniczo „nie był to antysemityzm, który skłaniałby ludzi do palenia synagog”. Biorąc pod uwagę to, co stało się pod rządami nazistów, kolejnym przejawem ironii losu był fakt, że po pierwszej wojnie światowej wielu Żydów uciekło do Niemiec z Polski i Rosji w obawie przed antysemickimi ekscesami w tych krajach. Ci „wschodni Żydzi” zazwyczaj zasymilowali się z ludnością miejscową w mniejszym stopniu niż Żydzi niemieccy i w związku z tym wywoływali silniejsze odruchy antysemickie. Bernd Linn, przyszły oficer SS, wychowywał się na początku lat dwudziestych w Niemczech, a jego antysemityzm podsycało zachowanie „wschodnich Żydów” w sklepie jego ojca, gdyż uznawał je za „obce”: „Mieliśmy wielu żydowskich klientów. Pozwalali sobie na zbyt wiele. W końcu byli naszymi gośćmi, a wcale się tak nie zachowywali. Istniała wyraźna różnica pomiędzy nimi i Żydami od dawna osiadłymi w Niemczech, z którymi utrzymywaliśmy dobre stosunki. Ale ci wszyscy wschodni Żydzi, którzy tu przyjechali, nie byli wcale w dobrych stosunkach z zachodnimi, osiadłymi tu od dawna Żydami. A ich zachowanie w sklepie ojca nastawiało mnie do nich jeszcze bardziej wrogo”. Bernd Linn z radością wyznał nam, że jako dziecko rzucał w Żydów na szkolnym boisku ogniami sztucznymi, a jego ulubionym kawałem było wrzucanie do żydowskich skrzynek na listy rzekomych biletów w jedną stronę do Jerozolimy.

Fridolin von Spaun tuż po pierwszej wojnie światowej miał wystarczająco wiele lat, by wstąpić do Freikorpsu. Podobnie jak Bernd Linn, on również popierał partię nazistowską i także miał swoje prywatne porachunki z Żydami. „Gdyby Żydzi przynieśli ze sobą coś pięknego, byliby w porządku – stwierdził. – Ale oni tylko nas oszukiwali. Kiedy zrobili majątek, ogłaszali bankructwo i znikali z wypchanymi kieszeniami. Uznałem więc za zupełnie naturalne, że coraz powszechniejsze są nastroje antyżydowskie”. Fridolin von Spaun dodaje następnie i mówi to bez cienia ironii: „Przez całe życie miałem wiele do czynienia z Żydami, nawet jako dziecko, stawiam im bardzo osobisty zarzut: żaden z nich nie został moim przyjacielem. Czemu? To nie była moja wina. Nie miałem nic przeciwko nim. Zawsze jednak widziałem, że chcą mnie tylko wykorzystać. I to mnie irytowało. Tak to jest. Nie jestem antysemitą. Po prostu ich nie lubię”.

Reakcja Eugene’a Levinégo na tego rodzaju wypowiedzi jest jednoznaczna. „Nie bardzo mogę się oburzać na takie nonsensy. Gdybym powiedział, że są niesprawiedliwe, potraktowałbym je poważnie. To przecież forma ignorancji, prawda? Jeżeli dwoje ludzi ma identyczną wadę charakteru, a jeden z nich jest Żydem, wtedy tacy właśnie mówią: «Dość typowe – czego innego można by się spodziewać? Cholerni Żydzi». Ale jeżeli to Anglik, reakcja jest inna: «Dziwne, przecież Anglicy tak się nie zachowują». Istnieją setki historii świadczących o takiej właśnie postawie. O tym, jak antysemici mówią: «Oto kolejny występek popełniony przez Żydów, a poza tym to wy, Żydzi, zatopiliście ‘Titanica’». Na co Żydzi odpowiadają: «Bardzo przepraszam, ale przecież ‘Titanica’ zatopiła góra lodowa (iceberg)». Wtedy antysemita odpowiada: «Iceberg, Greenberg czy Goldberg, wy, Żydzi, wszyscy jesteście tacy sami»”.

W takiej właśnie atmosferze 12 września 1919 roku, w Monachium, trzydziestoletni niemiecki kapral Adolf Hitler przybył na zebranie Niemieckiej Partii Robotniczej (Deutsche Arbeitspartei) w Sali Weteranów piwiarni Sterneckerbräu. Hitler został tam wysłany przez kapitana Myra, szefa prasy i propagandy rejonowej komendy wojskowej, by obserwował przebieg zebrania. W jego trakcie wystąpił przeciwko jednemu z mówców wzywającemu do oderwania Bawarii od Niemiec. Wykazał swój talent oratorski i całkowicie zbił argumenty przeciwnika. Anton Drexler, ślusarz, który założył tę partię zaledwie dziewięć miesięcy wcześniej, natychmiast zaproponował Hitlerowi członkostwo.

Kim był ów człowiek, który tej nocy w Sterneckerbräu wkroczył na karty historii? Nic, co zdarzyło się w czasie pierwszych trzydziestu lat jego życia, nie wskazywało, że jest kimś więcej niż dziwakiem. Spotykały go niepowodzenia i w szkole, i w Wiedniu, gdzie nie został przyjęty do Akademii Sztuk Pięknych. Jedyny sukces w całym dotychczasowym życiu odniósł w czasie pierwszej wojny światowej, gdy jako żołnierz otrzymał za odwagę Krzyż Żelazny pierwszej klasy.

Źródła dotyczące życia Hitlera przed zebraniem w Sterneckerbräu są skąpe. Jedno z najważniejszych wyszło spod ręki samego Hitlera i znajduje się w napisanym w 1924 roku dziele: „Mein Kampf”. Opisuje w nim swoje wędrówki po Wiedniu przed pierwszą wojną światową: „Zacząłem widzieć Żydów, i im bardziej na nich zwracałem uwagę, tym wyraźniej w moich oczach zaczęli się odróżniać od reszty rodzaju ludzkiego... Czy istniała jakakolwiek forma brudu czy rozwiązłości, zwłaszcza w życiu kulturalnym, w której nie uczestniczyłby przynajmniej jeden Żyd?”. Te znajome słowa wyraźnie określają zamiar autora. Chciał, abyśmy odnieśli wrażenie, że był on człowiekiem, który od samego początku reprezentował zdecydowanie antysemickie poglądy. Czy jednak jest to prawda? Niedawno doktor Brigitte Hamann zakończyła jedną z najbardziej intrygujących nowych prac na temat wiedeńskiego okresu w życiu Hitlera. Zajęła się drobiazgowym sprawdzaniem szczegółów dotyczących ludzi, z którymi Hitler stykał się w swoim miejscu zamieszkania, czyli w wiedeńskim domu noclegowym dla mężczyzn.

Badania te doprowadziły ją do zaskakującego wniosku. Obraz Wiednia, jaki Hitler przekazuje w „Mein Kampf”, nie jest prawdziwy. Napisał, że został antysemitą w Wiedniu, ale dokładna analiza ówczesnych materiałów źródłowych wskazuje, że wręcz przeciwnie, był on wówczas zaprzyjaźniony z wyjątkowo dużą liczbą Żydów – zarówno w domu noclegowym, jak i w środowisku marszandów, którym sprzedawał swoje obrazy. Odkryła, że żaden z wielu Żydów, z którymi Hitler utrzymywał dobre stosunki w czasie pobytu w Wiedniu, nie twierdził, by był on antysemitą w okresie poprzedzającym rok 1913. W rzeczywistości, stwierdza doktor Hamann, Hitler „wolał” sprzedawać swoje obrazy żydowskim marszandom, „ponieważ podejmowali ryzyko”.

Jest to nader ważne odkrycie. Dowodzi ono, że rzeczywisty Hitler daleko odbiega od kreowanego przez siebie obrazu osoby obdarzonej niemal boskimi cechami, ale tak jak inni był w równym stopniu poddawany wpływowi okoliczności. Według dr Hamann Hitler w Wiedniu „nie szkodził nikomu. Szanował prawo, malował całkiem niezłe obrazy, aby zarobić na życie. Był zupełnie nieszkodliwym osobnikiem”. Tym, co zmieniło owego „nieszkodliwego osobnika” w Hitlera, jakiego miała poznać historia, było wydarzenie, które okaleczyło i pozostałą część Niemiec – pierwsza wojna światowa i okres, który bezpośrednio po niej nastąpił. Hitler, według dr Hamann, aby pojąć przemiany, jakie zaszły wówczas w otaczającym go świecie, przypomniał sobie poznane w czasie pobytu w Wiedniu przepowiednie fanatycznych austriackich antysemitów i sam zaczął je propagować.

Metodą, którą posługuje się niemal w całej swojej politycznej filozofii, jest kradzież. Najczęściej po prostu kradnie innym argumentację. Ale być może wiedział, że „wielki człowiek” nie przywłaszcza sobie cudzych idei, i dlatego zdecydował się umieścić narodziny swojego przepojonego nienawiścią antysemityzmu właśnie w Wiedniu, nie zaś w późniejszym okresie lat 1918–1919, kiedy to uczucia nienawiści i przekonania o zdradzie przepełniały miliony. Hitler fałszował własną wczesną biografię również w inny sposób. Gdy stał się słynny, głosił, że był jednym z pierwszych członków Deutsche Arbeitspartei i miał legitymację numer siedem. O fakcie, że był on siódmym członkiem partii, mówiło nam wielu byłych nazistów, którzy czuli się dumni z faktu, że Führer związany był z ruchem od samego początku i nadawał kształt powstającej NSDAP. Ale to nieprawda. Anton Drexler w styczniu 1940 roku napisał skargę do Hitlera: „Nikt nie wie o tym lepiej niż pan, mój Führerze, że nigdy nie był pan członkiem partii numer siedem, ale w najlepszym wypadku siódmym członkiem komitetu, do którego prosiłem, aby pan wstąpił jako reprezentant propagandy. Kilka lat temu musiałem złożyć w tej sprawie zażalenie na zebraniu partii, stwierdzając, że pańska pierwsza legitymacja Niemieckiej Partii Robotniczej, na której znajdują się podpisy mój i Shüsslera, została sfałszowana przez usunięcie numeru 555 i wstawienie numeru siedem... O ile lepszą i cenniejszą rzeczą byłoby dla potomności, gdyby historię przedstawiano zgodnie z faktami”.

W 1919 roku Hitler odkrył w sobie jeden autentyczny talent – dar do publicznych wystąpień. Do tego stopnia był skuteczny w wygłaszaniu podburzających motłoch przemówień, które stały się wówczas elementem niezbędnym do odróżnienia jednej prawicowej partii od drugiej, że Deutsche Arbeitspartei zaczęła rozrastać się liczebnie. Jednym z pierwszych nowych członków był Ernst Röhm, kapitan Reichswehry, który bardzo szybko uświadomił sobie znaczenie magnetycznego wpływu osobowości Hitlera na tłumy. Röhm był człowiekiem czynu. „Ponieważ jestem niedojrzałym i niegodziwym człowiekiem – powiedział – wojna i rozruchy pociągają mnie bardziej niż dobry, mieszczański porządek”. Partii, jaką Hitler pragnął stworzyć, były potrzebne takie zbiry jak Röhm. „Brutalność jest szanowana – twierdził on. – Ludzie potrzebują zdrowego strachu. Chcą się czegoś bać. Chcą, aby ktoś ich przestraszył i zmusił do rozdygotanej pokory”.

W okresie dwóch lat od chwili wstąpienia do Deutsche Arbeitspartei Hitler stał się jej najcenniejszym nabytkiem. Jego wystąpienia przyciągały nowych członków, a osobowość przyszłego Führera zaczęła się krystalizować. W toczących się w sierpniu 1921 roku walkach wewnątrzpartyjnych Hitler odniósł zwycięstwo i umocnił się na stanowisku absolutnego władcy przemianowanej Narodowosocjalistycznej Niemieckiej Partii Robotników – Nationalsozialistiche Deutsche Arbeiterpartei – w skrócie NSDAP (zmiana nazwy została dokonana w lutym 1920 roku jako próba jednoczesnego odwołania się do nacjonalistów i socjalistów). Od samego początku partia ta mniej zajmowała się szczegółowymi manifestami politycznymi, bardziej zaś emocjonalnym zaangażowaniem, odrzucaniem demokracji i głoszeniem rewolucji. „Wstąpiłem do partii, ponieważ byłem rewolucjonistą – oświadczył później Hermann Göring – a nie z powodu jakichś ideologicznych bzdur”. Misja partii była i pozostała nieskomplikowana – naprawić krzywdy uczynione Niemcom pod koniec pierwszej wojny światowej, ukarać winowajców i „zniszczyć marksistowski światopogląd”.

Ogólne założenia polityczne znajdującej się w zalążku NSDAP niewiele różniły się od programów całej gromady innych małych ekstremistycznych prawicowych partii, które rozkwitały w zamieszaniu panującym po pierwszej wojnie światowej w południowych Niemczech. Pierwszy program partii, przedstawiony 24 lutego 1920 roku, był mieszaniną mglistych obietnic gospodarczych, których celem było przyciągnięcie klasy średniej i przedstawicieli drobnej przedsiębiorczości, połączone z wyraźnie sformułowaną deklaracją zamiaru pozbawienia Żydów pełnego obywatelstwa niemieckiego. Partia ta nie wyróżniała się niczym oryginalnym. W rzeczywistości opublikowany przez nią program dotarł zaledwie do innych prawicowych grup działających w tym okresie.

W „Markbreiter Wochenblatt”, partyjnej gazecie Niemieckiej Ligi Ochrony i Oporu, pojawiło się następujące stwierdzenie: „Zabicie wszystkich Żydów jest absolutnie konieczne”. W innej broszurze czytamy: „Co zrobimy z Żydami? Nie obawiajcie się hasła «Nie, dla antysemityzmu opartego na przemocy», ponieważ jedynie dzięki przemocy można wypędzić Żydów”.

Symbolika młodej partii nazistowskiej była równie mało oryginalna jak jej idee. Zanim swastyka została przyjęta przez narodowych socjalistów, znały ją inne niemieckie ugrupowania prawicowe. Trupiej czaszki i skrzyżowanych piszczeli, które zyskały złą sławę jako odznaka na czapkach SS, używała niemiecka kawaleria. Nawet rzymski salut przez podniesienie wyprostowanej prawej ręki został zapożyczony z pozdrowienia używanego przez faszystów Mussoliniego.

Pod jednym wszakże względem NSDAP się różniła. Chociaż były to burzliwe czasy, ruch ten od samego początku wyjątkowo chętnie korzystał z przemocy. W 1921 roku z niewinnie nazywanej „Sekcji Sportowo-Gimnastycznej” partii utworzono Oddziały Szturmowe (Sturmabteilungen, w skrócie SA), których zadaniem była ochrona zebrań nazistów i rozpędzanie wieców rywalizujących partii. Walki pomiędzy nazistowskimi esamanami i zwolennikami innych politycznych ugrupowań do 1933 roku stały się stałym elementem niemieckiego życia politycznego.

Ponieważ naziści głosili, iż są „wybawieniem” Niemiec od wszelkich problemów, nasuwał się logiczny wniosek, że ich losy również zależą od rozmiarów trudności, z jakimi boryka się kraj. Partia zrodziła się z psychicznych ran powstałych po zakończeniu pierwszej wojny światowej i mogła rozkwitać tylko w atmosferze politycznej destabilizacji. Dlatego też narodowi socjaliści wykorzystali nowy kryzys związany z działaniami Francuzów. Francja zdenerwowana z powodu niemożności regulowania przez Niemców spłat reparacyjnych wysłała na początku 1923 roku wojska, które zajęły Zagłębie Ruhry. Dla narodu już sfrustrowanego dyshonorem związanym z zawieszeniem broni w listopadzie 1918 roku i surowymi warunkami wersalskiego traktatu pokojowego było to ogromne upokorzenie. Poczucie hańby u Niemców dodatkowo potęgowało zachowanie francuskich wojsk okupacyjnych. „Wtedy właśnie przekonaliśmy się, że Francuzi rządzą żelazną ręką – wspomina Jutta Rüdiger, kobieta, która później stanęła na czele BDM (Bund Deutsche Mädel – Związek Dziewcząt Niemieckich) – kobiecego odpowiednika Hitlerjugend. – Być może chcieli się zemścić. Zemsta jest uczuciem, które jest mi całkiem obce”. Następnie Frau Rüdiger dokonała rasowej charakterystyki Francuzów, która wprawdzie brzmi nader ironicznie w świetle późniejszych poczynań nazistów, ale nie jest przez to mniej odkrywcza. „Francuzi mają nieco inny charakter, prawda? Może jest w nich odrobina sadyzmu”.

Bernd Linn miał 5 lat, kiedy był świadkiem francuskiej okupacji Zagłębia Ruhry. Gdy francuscy żołnierze maszerowali ulicą, stał na chodniku przed domem dziadka ubrany w dziecięcy mundur żołnierski i trzymał karabin zabawkę. „Odwróciłem się, a Francuz podszedł i rozbroił mnie – najwyraźniej potrzebował mojej zabawki dla swoich dzieci. Czułem się bardzo pokrzywdzony”. Bernd Linn, mały chłopiec, któremu francuski żołnierz odebrał karabin zabawkę, został później SS-Standartenführerem, co odpowiadało randze pułkownika Wehrmachtu.

Kryzys w Zagłębiu Ruhry zbiegł się w czasie z ogromnymi problemami gospodarczymi Niemiec, z których najsławniejsza była galopująca inflacja. „Pewnego razu za bułkę z kiełbasą zapłaciłem 4 miliardy marek – mówi Emil Klein, uczestnik pierwszego zebrania z udziałem Hitlera w 1920 roku. – Taki kryzys oczywiście umocnił ruch Hitlera i przyczynił się do zwiększenia liczebności jego szeregów, ponieważ ludzie mówili: «Nie mogę już tego znieść!». Wtedy też zaczęto dyskutować o potrzebie silnego przywódcy. Stopniowo te rozmowy stawały się coraz częstsze, ponieważ demokracja niczego nie osiągnęła”.

W warunkach politycznego kryzysu, wywołanego francuską okupacją Zagłębia Ruhry i problemami gospodarczymi Niemiec, prawicowe władze Bawarii starły się z rządem Gustava Stresemanna w Berlinie. Rząd centralny usiłował zmusić władze bawarskie, by ocenzurowały ataki, które nazistowska gazeta „Völkischer Beobachter” przeprowadzała na Stresemanna i jego gabinet. Kahr, mianowany właśnie komisarzem państwowym Bawarii, odmówił, podobnie jak generał von Lossow, miejscowy komendant wojskowy. W tej atmosferze wewnętrznego konfliktu Hitler spróbował opanować wiec w Bürgerbräukeller w Monachium, na którym przemawiali Kahr i Lossow. Hitler wezwał do puczu, którego celem miało być obalenie rządu centralnego. Puczyści następnego ranka rozpoczęli marsz, chcąc w ten sposób wywrzeć nacisk na Berlin. Emil Klein wziął udział w pochodzie nazistów przez Monachium. Razem z nim szli Hitler, Göring i Himmler. „Promienieliśmy, maszerując tego dnia – wspomina z zapałem. – Ale gdy skręciliśmy w Maximilianstrasse i dotarliśmy do narożnika Rezydencji (pałacu dawnych królów Bawarii), usłyszeliśmy przed sobą strzały. Co się tam dzieje?”.

Postawiona wobec konieczności wyboru pomiędzy współpracą ze zbrojną rewolucją a wsparciem władz bawarskich, policja podjęła radykalną decyzję i odrzuciła żądania nazistów. Wtedy padły strzały (do tej pory nie jest jasne, kto pierwszy otworzył ogień – demonstranci czy policja). Tak więc marsz puczystów przez Monachium zakończył się dramatycznie. „Pytacie mnie państwo, co wtedy czułem – mówi Emil Klein. – Chcę powiedzieć, że właściwie były to pierwsze polityczne emocje, jakie w ogóle przeżywałem. Przede wszystkim fakt, że wszystko mogło się tak źle ułożyć. Był to cios dla mnie i dla wielu towarzyszy. To, że coś takiego mogło się zdarzyć”. Hitler również wyciągnął odpowiednie wnioski z tego incydentu. Od tej pory naziści próbowali zdobyć władzę, działając w ramach systemu demokratycznego.

Tymczasem Hitler został aresztowany i jego proces rozpoczął się 26 lutego 1924 roku. Został oskarżony o zdradę główną, a dowody przeciwko niemu były przytłaczające. Naziści w czasie puczu nie tylko popełnili przestępstwo z bronią w ręku, ale w czasie gwałtownych starć zginęło również trzech policjantów. Jednak w odróżnieniu od innych wmieszanych w nieudany pucz, takich na przykład jak bohater pierwszej wojny światowej generał Ludendorff, Hitler wstał i wziął pełną odpowiedzialność za swoje działania. Jego przemówienia do sędziów uczyniły go sławnym w całych Niemczech i po raz pierwszy stał się postacią znaną w całym kraju. „Panowie – oświadczył sędziom – to nie wy wydajecie na nas wyrok, to wieczny sąd historii wyda wyrok w sprawie, o którą nas oskarżacie... Możecie tysiąc razy uznać nas za winnych, ale bogini, która przewodniczy wiecznemu sądowi historii, podrze z uśmiechem oskarżenie prokuratora i werdykt tego sądu. Ona nas uniewinni”. Były to odważne słowa, ale opierały się na kłamstwie. Większa część Niemców nie wiedziała wówczas, że w chwili gdy Hitler wygłaszał to przemówienie, miał wszelkie powody przypuszczać, że będzie potraktowany wyjątkowo łagodnie, a trudno podziwiać za odwagę człowieka, który wie, że nie naraża się właściwie na żadne ryzyko. Sędzia Georg Neithardt, który przewodniczył w czasie procesu puczystów, znajdował się również w składzie sądu orzekającego w mniej znanym procesie odbywającym się w styczniu 1922 roku. W tamtym wypadku podsądni zostali oskarżeni o rozpędzenie wiecu w piwiarni Lowenbräu we wrześniu poprzedniego roku. Zostało im postawione najłagodniejsze z możliwych oskarżeń – o zakłócenie spokoju, a potem wydano możliwie najłagodniejszy wyrok: trzy miesiące więzienia. Mimo to jednak Georg Neithardt napisał do sądu wyższej instancji, stwierdzając, że chciał, aby wyrok był jeszcze łagodniejszy, gdyż uważa, że „wychowawcze cele uwięzienia mogą zostać zrealizowane przez nałożenie grzywny”. Jednym z podsądnych w tym procesie również był Adolf Hitler. Sędziemu Neithardtowi tak się spodobał, że zdołał skłonić swoich przełożonych, by wyrazili zgodę na zmniejszenie mu wyroku trzech miesięcy więzienia do jednego miesiąca więzienia w zawieszeniu. Teraz, w czasie procesu puczystów, Hitler stał przed tym samym sędzią, o którym wiedział, że jest wyjątkowo przychylny ich sprawie. Właśnie w sali sądowej Georga Neithardta Hitler wygłosił swoje namiętne przemówienie, zwracając się do „wiecznego sądu historii”. Trudno się więc dziwić, że po dojściu do władzy naziści przejęli wszystkie dokumenty dotyczące tego pierwszego procesu i spalili je. Wyrok w drugiej, słynnej sprawie był więc łatwy do przewidzenia: pięć lat więzienia – najmniej, jak było możliwe – ale z założeniem, że Hitler wkrótce zostanie zwolniony pod nadzór.

Bawarski rząd i jego administratorzy ponoszą szczególną odpowiedzialność za dalszy rozwój wydarzeń. W 1922 roku NSDAP została zdelegalizowana w większości niemieckich landów, ale nie w Bawarii. Tutaj nazistów dyskretnie popierano. Po skazaniu za zdradę główną Hitler został osadzony we względnie wygodnych warunkach w więzieniu Landsberg, niedaleko Monachium, gdzie zajmował się pracą nad „Mein Kampf”.

W czasie gdy Hitler przebywał w Landsbergu, NSDAP podzieliła się na frakcje. Dopiero po jego zwolnieniu w grudniu 1924 roku (odsiedział dziesięć miesięcy z pięcioletniego wyroku) można było ponownie skonsolidować partię. Bawarskie władze działały zgodnie ze swoimi zwyczajami i pozwoliły na ponowne zawiązanie partii 27 lutego 1925 roku w piwiarni Bürgerbräu w Monachium. Teraz jednak sytuacja w Niemczech była dla narodowych socjalistów niekorzystna. Hiperinflacja się skończyła i rysowała się lepsza przyszłość. Połowa lat dwudziestych był to tak zwany złoty okres Republiki Weimarskiej. Ale nowa prosperity była finansowana z kredytów. Niemiecki rząd korzystał z pożyczonych pieniędzy, aby spłacać aliantom reparacje, jednak i tak wszystko sprawiało wrażenie idylli. Naziści nigdy nie mogli dobrze funkcjonować, znajdując się na widoku, i dysponowali jedynie nielicznymi niedobitkami fanatycznych stronników. Bez kryzysu, na którym mogli żerować, byli przegrani. Do końca lat dwudziestych przejawiali aktywność jedynie na marginesie politycznego życia Niemiec.

Ale właśnie w czasie tych spokojnych lat partia stopniowo przekształcała się strukturalnie w tę NSDAP, która miała zawładnąć większą częścią Europy. Pozycja Hitlera stopniowo stawała się nie do podważenia. W 1926 roku bez trudu zlikwidował drobne wewnętrzne wyzwania rzucane jego władzy absolutnej, po prostu odwołując się do lojalności członków. Upadek partii w czasie jego pobytu w więzieniu udowodnił, że tylko z nim jako przywódcą ruch będzie skonsolidowany.

NSDAP nie była partią polityczną w obecnym rozumieniu tego słowa. Niewiele kiedykolwiek opublikowano na temat szczegółów polityki narodowych socjalistów. Oddanie Führerowi – jak zaczęto wówczas tytułować Hitlera – i ogólna wiara w cele ruchu wystarczały, aby udowodnić czyjąś lojalność. Nie była to partia przemówień, ale czynów, nie polityki, ale emocji. Przemawiało to szczególnie do młodych: badania wykazują, że w tym czasie przeciętny wiek wstępujących do partii wynosił mniej niż trzydzieści lat. Jednym z takich młodych ludzi, który został członkiem NSDAP w wieku dwudziestu pięciu lat, był Joseph Goebbels, powieściopisarz bez szczególnych sukcesów na polu literatury. Po dojściu nazistów do władzy wspominał czule lata dwudzieste, opowiadając grupie młodzieży o latach walki: „Znajdowali się wówczas wśród nas młodzi ludzie, którzy pisali słowo «Rzesza» na swoich sztandarach, przeciwstawiając je słowom nienawiści, kalumniom i wrogości. Byli przekonani, że przegrana wojna nie wystarczy, by narzucić narodowi wieczną niewolę”.

„To było podniecające – mówi Wolfgang Teubert, który wstąpił do SA w latach dwudziestych. – Wyczuwało się istnienie braterstwa, postawy «jeden za wszystkich», co dla młodego człowieka jest czymś nadzwyczajnym – albo przynajmniej było wówczas”. Partia dawała ludziom takim jak Teubert, z dumą noszącym brązowe koszule szturmowców, coś jeszcze: poczucie własnej wartości. Ubrany w tę koszulę mógł być zaledwie młodzieńcem, ale mimo to pozostawał kimś: „Maszerowaliśmy przez miasta z flagą ze swastyką. Po godzinach pracy nie było nic poza SA”. A ponadto pojawił się jeszcze jeden czynnik, przyciągający wielu z tych młodych ludzi – walka. „Stykaliśmy się z niebezpieczeństwem, groźbami ze strony innych ludzi. Noc po nocy coraz skuteczniej chroniliśmy zebrania w salach nie tylko w naszym mieście, ale również w wielu innych, gdzie wspieraliśmy tamtejsze SA. Nie mieliśmy broni, najczęściej mogliśmy się bronić jedynie pięściami i dawać wycisk nieprzyjacielowi również tylko pięściami – kiedy to było konieczne. A przeważnie było”. Teubert i jego koledzy z SA w Bochum regularnie walczyli z młodzieżą z partii komunistycznej. „Rozbijało się krzesła w sali, a potem walczyło nogami od krzeseł. Zdarzało się to dosyć często. – Teubert uśmiecha się, wspominając. – Obie strony tak robiły, z taką samą zaciekłością”.

cdn...
Chciałbym się do was zwrócić o pomoc- biorę udział w olimpiadzie wiedzy o losach polaków na wschodzie. polega ona na napisaniu pracy naukowej. Jednak żeby tą pracę napisać potrzebuję jakiejś bazy. Chciałbym napisać pracę na temat: Ekstarminacja inteligencji polskiej na Ziemiach Wschodnich II RP. Co moglibyście mi polecić z listy podanej poniżej, lub może ktoś zna coś godnego uwagi spoza niej. Z góry dziękuję za waszą pomoc. A oto lista:
• Agresja sowiecka na Polskę w świetle dokumentów. 17 września 1939 r.,
tom 1: Geneza i skutki agresji, red. nauk. E. Kozłowski, Warszawa 1994;
tom 2: Działania wojsk Frontu Ukraińskiego, red. nauk. S. Jaczyński,
Warszawa 1996; t. 3: Działanie wojsk Frontu Białoruskiego, red. nauk.
Cz. Grzelak, Warszawa 1995;
• Armia Krajowa w dokumentach, t. 1-5, Londyn 1970-1981 (i późniejsze);
• Białe plamy. ZSRR - Niemcy 1939-1941. Dokumenty i materiały dotyczące stosunków radziecko-niemieckich w okresie od kwietnia 1939 r. do lipca 1941 r., Yilnius 1990;
• Katyń. Dokumenty ludobójstwa. Dokumenty i materiały archiwalne
przekazane Polsce 14 października 1992 r., oprać, i tłum. W. Materski,
Warszawa 1992;
• Katyń. Dokumenty zbrodni, t. 1: Jeńcy nie wypowiedzianej wojny
sierpień 11939 - marzec 11940, Warszawa 1995; t. 2: Zagłada marzec
• czerwiec 1940, Warszawa 1998;
• Katyń. Księga cmentarna, Warszawa 2000;
• Katyń w dokumentach Kongresu USA. Izba Reprezentantów Kongresu Stanów Zjednoczonych, Pelplin Warszawa-Londyn 2003;
• Lista Katyńska. Jeńcy obozów: Kozielsk, Ostaszków, Starobielsk zaginieni w Rosji Sowieckiej, Warszawa 1989;
• Drogi śmierci. Ewakuacja więzień sowieckich z Kresów Wschodnich
II Rzeczypospolitej w czerwcu i lipcu 1941 roku, oprać. K. Popiński, A.
Kokurin, A. Gugianow, Warszawa 1995;
• Indeks represjonowanych, 1.1 -IX, (Ośrodek Karta):
18
• Rozstrzelani w Katyniu, Warszawa 1995;
• Rozstrzelani w Charkowie, Warszawa 1996;
• Rozstrzelani w Twerze, Warszawa 1997;
• Jeńcy zmarli i zaginieni, Warszaw 1999;
• Zygmunt Godyń, Straty spośród kawalerzystów i pancerniaków z rąk
sowieckich, Londyn 1976;
• Adam Moszyński, Lista Katyńska, London 1074;
• Mirosław Jan Rubas, Katyńska lista strat polskich formacji granicz
nych. Żołnierze Korpusu Ochrony Pogranicza i funkcjonariusze Stra
ży Granicznej pomordowani i zaginieni na wschodzie na przełomie lat
1939/1040, Warszawa 2000;
• Katyń. Księga Cmentarna Polskiego Cmentarza Wojennego, Warszawa 2000;
• NKWD i polskie podziemie 1944-1945. Z „teczek specjalnych" Józefa
W. Stalina, red. nauk. roś. Albina F. Noskowa, Kraków 1998;
• Okupacja sowiecka (1939-11941) w świetle tajnych dokumentów. Obywatele polscy na kresach pólnocno-wschodnich II Rzeczypospolitej pod okupacja sowiecką w latach 1939-1941, pod red. Tomasza Strzembosza, Warszawa 1996;

• Polscy jeńcy wojenni w ZSRR 1939-1941, red. Wojciech Materski,
Warszawa 1992;
• Represje sowieckie wobec Polaków i obywateli polskich, raport Komisji
Ekspertów projektu celowego... KBN - na zlecenie Min. Sprawiedliwo
ści RP, Warszawa 2000; Rocznik statystyczny, Warszawa 1939; Rzeczpo
spolita Polska czasu wojny. (Dziennik Ustaw RP i Monitor Polski 11939-
-1945), red. nauk. Andrzej K. Kunert, Warszawa 1995;
• Rzeczpospolita Polska czasu wojny. (Rozkazy Naczelnego Wodza do
żołnierzy 1939-1945), red. nauk. Andrzej K. Kunert, Warszawa 1995;
• Ukraiński ślad Katania, Warszawa 1995;
• Wykaz poległych i zmarłych żołnierzy Polskich Sił Zbrojnych na ob
czyźnie w latach 1939-1946, Londyn 1952;
. „Zachodnia Białoruś" 17IX1939 - 22 VI1941. Wydarzenia i losy ludzkie. Rok 1939, źródła do historii Polski XX wieku ze zbiorów Narodowego
Archiwum Republiki Białoruś, Warszawa 1998;
• Z archiwów sowieckich, t. 1: Polscy jeńcy w ZSRR 1939-1941, oprać.
i tłum. W. Materski, Warszawa 1992;
• Zbrodnia katyńska w świetle dokumentów (z przedmowa gen. Włady
sława Andersa), (kilkanaście wydań londyńskich; Warszawa 1989);
Pamiętniki, wspomnienia i relacje:
• Władysław Anders, Bez ostatniego rozdziału. Wspomnienia z lat
1939-1946, Lublin 1992;
• Edmund Banasikowski, Na zew Ziemi Wileńskiej, Warszawa-Paryż 1990;
• Bronisław Brzezicki, Z łagru Nachodka do Ziemi Świętej, Londyn 1974;
• Maria Byrska, Ucieczka z zesłania, Paryżl986;
• Zygmunt Sz. Brzozowski, Litwa -Wilno 1910-1945, Paryż 1987;
• Walter Ciszek ks., Z Bogiem w Rosji, Londyn 1988;
• Józef Czapski, Na nieludzkiej ziemi, Warszawa 1990 (wydania różne);
• Józef Czapski, Wspomnienia starobielskie, Włochy 1944, Warszawa 1989;
• Tadeusz M. Czerkawski, Byłem żołnierzem generała Andersa, War
szawa 1991;
• Jan Dzieduszycki, Trzy lata wykreślone z życia, Paryż 1986;
• Jan Erdman, Droga do Ostrej Bramy, Warszawa 1990;
• Tadeusz Fedorowicz ks., Drogi Opatrzności, Lublin 1998;
• Ferdynand Goetel, Czasy wojny, Gdańsk 1990;
• Ryszard Grabski ks., Gdyby nie Opatrzność Boża, Paryż 1985;
• Jan Gross i Irena Grudzińska-Gross, W czterdziestym nas matko na
Sybir zesłali..., Londyn 1983;
• Gustaw Herling-Grudziński, Inny świat, (wydania różne);
• Józef Hermanowicz ks., Chiny - Sybir - Moskwa, Londyn 1966;
• Tadeusz Hoff, Wspomnienia sybiraka, Rzeszów 1999;
• Oktawia Grząska, Byłam więźniarkę NKWD, Warszawa 1999;
• Stanisław M. Jankowski, Edward Miszczak, Powrót do Katynia, Rze
szów 1990.
• Ryszard Kiersnowski, Tam i wtedy. W Podweryszkach, w Wilnie

i w puszczy 1939-1945...
• Edward Kołpak, Piętnaście lat tułaczki 1940-1955;
• Feliks Konarski (Ref-Ren), Wesołe i smutne, Londyn 1965;
• Stanisław Kot, Rozmowy z Kremlem, Londyn 1959;
• Izaak Kotkowski, Wyroki losu, Lublin 1997;
• Zbigniew Koźliński, Czas Wernyhory, Warszawa 1997;
• Łucjan Królikowski ks., Skradzione dzieciństwo, New York 1988;
• Bronisław Krzyżanowski, Wileński matecznik 1939-1944, Warszawa 1993;
• Józef Kuczyński ks., Między parafię a łagrem, Paryż 1985;
• Grażyna Lipińska, Jeśli zapomnę o nich... Paryż 1988 lub Warszawa 1990;
• Marian Łoziński, Przechodniu, powiedz Polsce..., Kraków 1972;
• Grażyna Luba-Jonkajtys, „Was na to zdies priwiezki, sztob wy podo-
chli..." Kazachstan 1940-1946,Lublin 2000;
• Jadwiga Mielżyńska, Syberyjskie notatki, Kraków 1990;
• Bronisław Młynarski, W niewoli sowieckiej, Londyn 1974;
• Leon Musielak ks., Spod Częstochowy do kozielska, Kraków 1991; My
deportowani. Wspomnienia Polaków z więzień, łagrów i zsyłek w ZSRR,
wybór i oprać. Bogdan Bukowisk, Warszawa 1989;
• Beata Obertyńska (ps. Marta Rudzka), W domu niewoli, Warszawa
1991; Pamiętniki znalezione w Katyniu, Paryż 1989;
• Zdzisław Peszkowski, Wspomnienia jeńca z Kozielska, Warszawa 1989;
• Zdzisław Peszkowski, Pamięć Golgoty Wschodu, Warszawa 1995;
• Barbara Piotrowska - Dubik, Kwiaty na stepie. Pamiętnik z zesłania,
Warszawa 1997;
• Tadeusz Pióro, Armia ze skazę. W Wojsku Polskim 1945-1968 (wspo
mnienia i refleksje), Warszawa 1994; Polacy w ZSRR ( 1939-1942). An
tologia, oprać. M. Czapska, Paryż 1963 lub Warszawa 1991;
• Ksawery Pruszyński, Wybór pism 1940-1945, Londyn 1989;
• Stanisław Ryżko ks., „Trzeba zostać", Lublin 2000;
• Klemens Rudnicki, Na polskim szlaku: Wspomnienia z lat 1939 -1947,
Warszawa 1990;
• Witold Saski, Przez wiele mostów. Przeżycia absolwenta farmacji
Uniwersytetu Stefana Batorego w Wilnie - od pracy w kraju, przez sowieckie łagry , Armię Andersa, pobyt w Anglii i we Włoszech do profesury w USA, Warszawa 1992;
• Zbigniew S. Siemaszko, Świadkowie przeżyć sowieckich 1939-1946,
Londyn 1999;
• Roman Sławiński, Pamiętniki syna. Przeżycia podchorążego podczas II
wojny światowej, Warszawa 1994;
• Jan Smółka, Przemyśl pod sowiecką okupacją. Wspomnienia z lat
1939-1941, Przemyśl 1999;
• Grażyna Strumiłło-Miłosz, Zna d Świtezi w głąb tajgi (rozmowy z moją
matką), Olsztyn 1990;
• Stanisław Swianiewicz, W cieniu Katynia, (wydania różne, Warszawa
1990);
• Jan Szatsznajder, Drogi do Polski, Wrocław 1991

• Danuta Tęczarowska, Deportacja w nieznane. Wspomnienia 1939-
-1942, Londyn 1981;
• Aleksander Wat, Mój wiek, 1.1- II, Warszawa 1990;
• Ola Watowa, Wszystko co najważniejsze..., Warszawa 1990;
• Wojciech Wiśniewski, Ostatni z rodu. Rozmowy z Tomaszem Zanem,
Warszawa-Paryż 1989;
• Wojciech Wiśniewski, Pani na Berżenikach. Rozmowy z Heleną z Za-
nów Stankiewiczową, Londyn 1991;
• Czesław Zgorzelski, Przywołane z pamięci, Lublin 1996;
Opracowania:
(czcionką pogrubioną zaznaczono opracowania stanowiące lekturę wyjściową):
• W. Adamuszko, N. W. Iwanowa, Litości..., Represje w obwodzie wilej-
skim w dokumentach 1939-1941, Warszawa 1996;
• Aleksander Bregman, Najlepszy sojusznik Hitlera, Londyn 1987;
• Adam Bosak, Historia pewnej mistyfikacji: zbrodnia katynska prze
Trybunałem Norymberskim, Wrocław 1993;
22

• Tadeusz Bugaj, Dzieci polskie w ZSRR i ich repatriacja 1939-1952, Je
lenia Góra 1986;
• Wiktor Cygan, Kresy w ogniu. Wojna polsko-sowiecka 1939, Warsza
wa 1990;
• Bogdan Danko, Nie zdążyli do Andersa (Berlingowcy), Londyn -War
szawa 1992;
• Norman Davis, Boże igrzysko, tł. E. Tabakowska, 1.1-2, wydanie dowolne;
• Hanna Dylągowa, Historia Polski 1795 -1990, Lublin 2000;
• Marian Flemming, Jeńcy wojenni. Studium prawno-historyczne, War
szawa 2000;
• Tadeusz Gasztołd, Poza „willa rozkoszy": działalność kulturalno-oswia-
towa polskich jeńców wojennych w Rosji sowieckiej w latach 1939-1940,
Koszalin 1995;
• Albin Głowacki, Sowieci wobec Polaków na ziemiach wschodnich
II Rzeczypospolitej 1939-1941, Łódź 1978;
• Czesław Grzelak, Kresy w czerwieni. Agresja Związku Sowieckiego na
Polskę w 1939 roku, Warszawa 1998; Historia Polski w liczbach, War
szawa 1993;
• Norbert Honka, Życie religijne żołnierzy polskich w niewoli niemiec
kiej i radzieckiej podczas II wojny światowej, Opole 1998;

• K. Jasiewicz, Zagłada polskich Kresów. Ziemiaństwo polskie na Kre
sach Północno - Wschodnich Rzeczypospolitej pod okupacją sowiecką
1939-1941, Warszawa 1998;
• Andrzej Józef Kamiński, Koszmar niewolnictwa. Obozy koncentracyj
ne od 1896 do dziś. Analiza, Warszawa 1990;
• E. Kotarska, Proces czternastu, Warszawa 1998;
• Ewa Kowalska, Przeżyć, aby wrócić. Polscy zesłańcy lat 1940-41
w ZSRR i ich losy do roku 1946, Warszawa 1998;
• W. Kowalski, U polskich stoim granic..., Suwałki 1999;
• Jerzy Łojek (ps. Leopold Jerzewski), Agresja 17 września 1939;
• Jerzy Łojek (ps. Leopold Jerzewski), Dzieje sprawy Katynia, Białystok 1989;
• Stanisław Mackiewicz, Historia Polski, Londyn 1941;
• Stanisław Mikke, Śpij mężny w Katyniu, Warszawa 1998;
• Andrzej Paczkowski, Polityczna historia Polski 1939- 1945, wyda
nie dowolne;
• Zdzisław J. Peszkowski ks., Ludobójstwo kwalifikowane, Warszawa-
-Orchard Lakę 2004;
• Zdzisław J. Peszkowski ks., Stanisław Z. M. Zdrojewski, Katoliccy du
chowni w Golgocie Wschodu. Od księdza Pomirskiego do ks. Niedzielaka,
Pelplin Warszawa-Łódź-Orchard Lakę 2002;
• Zdzisław J. Peszkowski ks., Grzegorz Jędrejek, Zbrodnia katyńska
w świetle prawa, Warszawa-Londyn-Orchard Lake-Pelplin 2004;
• Jan Pięta, Wanda Roman, Maciej Szczurowski, Polacy internowani na
Litwie, Warszawa 1997;
• Władysław Pobóg-Malinowski, Najnowsza historia polityczna Pol
ski 1939 -1945, (wydanie dowolne);
• Leszek Podhorodecki, Historia najnowsza świat i Polska 1939-1997/98,
Warszawa 1998;
• Wojciech Roszkowski (ps. Andrzej Albert), Historia Polski 1914-1993(5),
(wydanie dowolne); Drogi śmierci, Warszawa 1995;
• Marek Ruszczyc, Polacy czasów niewoli, Warszawa;
. Julian Siedlecki, Losy Polaków w ZSRR w latach 1939-1986, Gdańsk 1990;
• Zbigniew S. Siemaszko, W sowieckim osaczeniu 1939-1943, Lon
dyn 1991;
• J. Stankiewicz-Januszczak, Marsz śmierci. Ewakuacja więźniów
z Mińska do Czerwieni 24-27 czerwca 1941r., Warszawa 1999; Studia
z dziejów okupacji sowieckiej (1939-1941). Obywatele polscy na kre
sach północno-wschodnich II Rzeczypospolitej pod okupacją sowiecką
w latach 1939-1941, pod red. Tomasza Strzembosza, Warszawa 1997;
• Stanisław Swianiewicz, W cieniu Katynia, Warszawa 1990;
• Adam Sudoł, Początki sowietyzacji Kresów Wschodnich II Rzeczy
pospolitej (jesień 1939 roku), Bydgoszcz- Toruń 1997;
• Ryszard Szawłowski (ps. Karol Liszewski), Wojna polsko-sowiecka,
t. I-II, Warszawa 1996;

• Tadeusz Szymański, Zdzisław Peszkowski ks. Grzegorz Jędrejek,
Przebaczyć nie znaczy zapomnieć. O znaczeniu zbrodni katyńskiej dla
powstania ładu powojennego oraz czasów współczesnych, Lublin-War-
szawa 2003;
• Jacek Ślusarczyk, Agresja sowiecka na Polskę w 1939 r. i jej konsekwen
cje dla Polaków w latach 1939-1941, „Wojskowy Przegląd Historyczny"
1993, nr 2;
• Jacek Ślusarczyk, Stosunki polsko-sowieckie 1939-1945, Toruń 2000;
• Longin Tomaszewski, Kronika Wileńska 1939-41, Warszawa 1989;
• Jacek Trznadel, Hańba domowa. Rozmowy z pisarzami, Lublin 1990;
• Jędrzej Tucholski, Mord w Katyniu, Warszawa 1991;
• Jerzy Węgierski, Lwów pod okupacją sowiecką( 1939-1941), War
szawa 1991;

• Władysław Wielhorski, Losy Polaków w niewoli sowieckiej (1939-
-1956), Londyn 1956;
• Kazimierz Zamorski (ps. Sylwester Mora) i Stanisław Starzewski (ps.
Piotr Zwierniak), Sprawiedliwość sowiecka, Włochy 1945, Warszawa 1994;
• Janusz Zawodny, Katyń, Lublin-Paryż 1989;
• Piotr Żaroń, Ludność polska w Związku Radzieckim w czasie II
wojny światowej, Warszawa 1990;
• Piotr Żaroń, Armia polska w ZSRR, na Bliskim i Środkowym Wscho
dzie, Warszawa 1981;

>